Najlepszy dowcip cz. XIX Zapraszamy Wszystkich, Znamy Wasze Gusta - W Wątku Niech Zagości Smiech, Humor i Rozpusta ;))

05.05.2003
18:42
[1]
yazz_aka_maish [ Legend ]
Najlepszy dowcip cz. XIX Zapraszamy Wszystkich, Znamy Wasze Gusta - W Wątku Niech Zagości Smiech, Humor i Rozpusta ;))

Na drugi dzien po weselu w Kanie, skacowana ekipa apostołów zaczyna odzyskiwac przytomnosc:
- Wooody... wooody... niech ktos pojdzie i przyniesie wooody - jeczy Piotr
- Tylko na milosc boska, nie posylajce Jezusa - odpowiada zmaltretowany glos z konca...


***

Japonki to mają fajnie:
- wstają rano i... znowu w kimono


***

List motywacyjny Krakusa z fantazją

Niektórzy w poszukiwaniu pracy stawiają na oryginalność, przebojowość i
pewność siebie. Poniżej przedstawiamy, podobno autentyczny, list
motywacyjny pewnego mieszkańca pięknego miasta Krakowa. Niestety, nie
wiemy czy autor osiągnął swój cel, dlatego jeżeli chcesz wysłać podobny
list, to na własną odpowiedzialność... ;)

Mój list dotyczy oferty pracy .................... Spełniam wszystkie
wymagane punkty i jeszcze kilka więcej. Mam 24 lata. Mam 4 letnie
doświadczenie w zawodzie. Od razu mówię, że mam gdzieś czy będę pracował
w młodym i dynamicznym zespole, znanej i dynamicznie rozwijającej się
firmie, czy będę miał możliwość rozwoju itp. "przyjemności". Stosunku z
wojskiem nie odbyłem ponieważ nie mam ochoty zadawać się tam z jakimiś
narkomanami, alkoholikami czy pedałami. Nie chcę stać się żulem (jak to
po wojsku). Uciekam od niego kombinując z lewymi dokumentami czy dając w
łapę znajomemu pułkownikowi z WKU.
Interesuje mnie głównie jedno, ile mi zapłacicie i czy otrzymam stałą
umowę o pracę. Moje oczekiwania co do zarobków "jak na polskie warunki"
(ceny większe niż w europie zachodniej i na świecie - np. internet
najdroższy w Europie, samochód BMW 318i droższy u nas o ok. 45 tys niż w
Niemczech) jak również moje ambicje i zaangażowanie w pracę zaczynają
się od trzech zer i piątki na początku. Netto oczywiście. Brutto mnie
nie obchodzi bo to wasza sprawa (podatki, ulgi itp.) Potrzebuję tyle aby
móc zapewnić sobie chociaż przyzwoity poziom życia na podstawowym poziomie.
Oto uzasadnienie - lista wydatków miesięcznych (jestem z Krakowa):
- rata za mieszkanie (kawalerka - 35m2) - 2000 PLN miesięcznie
- rachunek za internet TPSA - 300 PLN miesięcznie
- opłaty mieszkaniowe(czynsz, energia, gaz, woda, TV) - 750 miesięcznie
- kino raz w tygodniu z osobą towarzyszącą - 200 miesięcznie
- karnet na basen raz w tygodniu 1h - 80 miesięcznie do tego dochodzi
jedzenie (więcej niż na poziomie chleba i wody), wyjazd na wczasy raz w
roku (bieszczady - więc żaden luksus), ubrania, oraz jakieś okazyjne
zakupy na raty (np. aparat foto 2500), samochód na raty, oraz jego
utrzymanie na poziomie podstawowym (paliwo, opłaty, przeglądy itp.)
Oczywiście oczekuję również płaconych na czas wszystkich składek ZUS,
oraz umowy o pracę od ręki w oryginale z możliwością wypowiedzenia z
terminem 3 miesięcznym, oraz gwarantowaną odprawą na wpadek zwolnienia w
wysokości 6-krotnego wynagrodzenia. Praca maksymalnie 8 godzin dziennie,
żebym miał czas na kino, basen itp. Sobota maksymalnie 4 godziny. Jako,
że jestem katolikiem niedziela wolna każda (nie wolno pracować w
niedzielę), Święta Wielkanocne, Bożego Narodzenia i inne ważne święta
uznane ustawowo wolne. Wolne również dni np. na przyjazd Papieża. Jeśli
jesteście w stanie zaoferować mi takie podstawowe warunki to mogę
rozważyć propozycję pracy u was. A te teksty o młodych dynamicznych
zespołach itp. zostawcie dla zaszokowanych mośków którzy nie wiedzą o co
chodzi i są w szoku gdy zobaczą prezesa w garniturze i są w stanie dać
prezesowi... wszystko co chce.:-) żeby tylko zdobyć pracę To samo z
tekstami o tym że teraz jest trudna sytuacja na rynku i, że na moje
miejsce jest 100 innych osób. Jak chcecie mieć w waszej firmie
bezmózgie, zniewolone Yeti to proszę bardzo - demokracja - wolno wam. Ja
jestem szczęśliwym posiadaczem fajnego mózgu z IQ ponad 150, świetnie
rozwiniętą percepcją, oraz zdolnościa logicznego i analitycznego
myślenia, mam swoją godność i nie muszę robić za tanią siłę roboczą. Jak
coś, to przejdę na pracę na... własny rachunek. To też dobrze mi
wychodzi. Jak na razie nikt się nie poskarżył - 0 reklamacji. Skoro
jesteście taką wielką i dynamicznie rozwijającą się firmą to nie
powinniście mieć problemów ze spełnieniem moich skromnych, ale
podstawowo realnych "jak na polskie warunki" oczekiwań. Jak będziecie
zainteresowani na poważnie to przyślę wam swoje CV. Na razie nie jest
wam potrzebne - a bazy danych (pewnie Access'a, albo Oracle'a) nie chcę
wam zaśmiecać. Wolę swoje dane wykorzystywać tylko gdy tego chcę, a nie
żeby ktoś nimi handlował. Poza tym po co zabierać komuś dodatkowy czas
pracy jeśli moja kandydatura zostanie odrzucona. A do tego poczta tak
wolno chodzi, a telefon kosztuje więc ograniczam się ekonomicznie tak
jak to możliwe.

Pozdrawiam i oczekuję odpowiedzi.

XXX YYY

***

13 faceta + 13 kobiety + 13 diabła >>>>>>>>>>> Jan Maria Rokita

***

Drogi Mikołaju,

Musisz być zaskoczony, że piszę do Ciebie dziś, 26. grudnia. No cóż, bardzo pragnąłbym wyjaśnić pewne sprawy, które miały miejsce odpoczątku miesiąca, kiedy, pełen złudzeń, napisałem do Ciebie list.

Prosiłem o rower, kolejkę elektryczną, parę rolek oraz strój do piłki nożnej. Zniszczyłem sobie umysł ucząc się przez cały rok. Nie tylko byłem pierwszy w klasie, ale miałem też najlepsze oceny w całej szkole. I nie skłamię, jak powiem, że nie było nikogo w całej okolicy, kto zachowywałby się lepiej ode mnie wobec rodziców, braci, przyjaciół i sąsiadów. Byłem posłuszny i nawet pomagałem starszym przechodzić przez ulicę.

Faktycznie nie było niczego możliwego dla mnie do zrobienia, czego bym nie zrobił dla ludzkości. I gdzie Ty masz jaja, żeby dać mi jakieś (wulg.)one jo-jo, kijowy gwizdek i parę wstrętnych skarpetek? Co Ty sobie, kur.wa, wyobrażałeś, stary pierdzielu, że robisz ze mnie frajera przez cały rok, żeby na koniec pod choinkę puścić mi takie gów.no? I na dodatek, jakbyś jeszcze mnie za mało wydymał, temu małemu pionkowi z naprzeciwka dałeś tyle zabawek, że ledwo do domu wszedł. Żebym Cię nie widział, jak próbujesz zmieścić to swoje wielkie, tłuste dupsko w moim kominie w przyszłym roku. Wy(wulg.)ę Cię. Obrzucę te Twoje durne renifery kamieniami i wypłoszę je, i będziesz musiał zasuwać na ten swój (wulg.) biegun północny na piechotę, tak jak ja muszę zasuwać, skoro nie przywiozłeś mi tego zasranego roweru.

(wulg.) SIĘ, MIKOŁAJU. W przyszłym roku się przekonasz, jaki mogę być wstrętny, Ty GRUBY OBCIĄGACZU.


***

Biznesmen w średnim wieku zgłasza się do lekarza.
- Panie doktorze, mam problem - mówi. - Moja sekretarka to nimfomanka. Przychodzę do pracy, rzuca się na mnie. Przed przerwą na lunch - numerek. Po przerwie na lunch - numerek. Chwilę przed zakończeniem roboty - numerek.
- Ale w czym problem? - pyta lekarz.
- No bo moja żona to także nimfomanka. Rano seks, w przerwie na lunch seks, wieczorem jakiś sześciogodzinny maraton seksualny...
- Ciągle nie widzę problemu - mówi medyk.
- No więc za każdym razem, gdy się onanizuję, wyskakuje mi wysypka...

***

Kanibale złapali Anglika, Francuza i Polaka. Wódz mówi do pojmanych:
- Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Zła jest taka, że zabijemy was, zjemy wnętrzności, a ze skór zrobimy canoe. Dobra brzmi: możecie wybrać rodzaj śmierci.
Fracuz poprosił o miecz. Krzyknął ,,Vive la France'' i pchnął się w serce. Anglik poprosił o pistolet, krzyknął ,,God save the Queen'' i palnął sobie w łeb. Polak zaś pomyślał, pomyślał i poprosił o widelec. Kiedy go otrzymał, zaczął wbijać go sobie w ręce, nogi, szyję... krew tryska naokoło, zdumieni kanibale patrzą, a Polak wrzeszczy:
- Gówno będziecie mieli, nie canoe!


***

Facet wraca z lotniska taksówką i mówi do kierowcy:
- Panie, moja stara pewnie leży teraz z gachem. Tu jest stówa, chodę pan na górę, będziesz świadkiem. Auto zajeżdża pod dom i obaj mężczyęni idą do sypialni. Tam, pod kocem, leży piękna kobieta. Mąż podbiega do łóżka, ściąga koc i między nogami kobiety widzi skulonego gacha.
- Mam was! - wrzeszczy facet, wyciąga pistolet i przystawia go do głowy nieszczęśnika.
- Nie zabijaj go - jęczy żona. - On daje mi kupę kasy. Pamiętasz nasze nowe auto? To on zapłacił. Pamiętasz nową wannę i dywan? To też on. Nasz nowy jacht to także za jego pieniądze... Facet ogląda się na taksówkarza i pyta:
- Co by pan zrobił na moim miejscu?
- Ja - mówi szofer - naciągnąłbym na faceta koc, bo się jeszcze przeziębi...


***

Okazuje się, że plotki o śmierci Saddama są przedwczesne. W wyniku nalotów, Saddamowi urwało jedną nogę. Na wszystkich sobowtórów Saddama padł blady strach...


***

Odnoszacy sukcesy biznesmen przylecial na weekend do Las Vegas na maly
hazardzik. Niestety przegral wszystko - zostalo mu tylko cwierc dolara i
bilet powrotny na samolot. Gdyby tylko udalo mu sie dostac na lotnisko
mialby zapewniony powrót do domu. Poszedl wiec przed kasyno gdzie
czekala taksówka. Wsiadl do niej i wyjasnil swoja sytuacje
taksówkarzowi. Obiecal, ze odesle kierowcy pieniadze z domu.

Zaproponowal, ze da mu numery karty kredytowej, numer jego prawa jazdy,
jego adres itd.
Taksówkarz odpowiedzial: jesli nie masz pietnastu dolców to wynos sie z
mojej taksówki !
Biznesmen musial skorzystac z autostopu i ledwo udal mu sie dotrzec na
lotnisko przed odlotem samolotu. Gdy minal rok powrócil do Las Vegas i
tym razem wygral fortune. Zadowolony z wygranej wyszedl przed kasyno,
zeby wziac taksówke na lotnisko. Na koncu dlugiej kolejki taksówek
zobaczyl goscia, który odmówil mu podwiezienia gdy opuscilo go szczescie
rok temu. Biznesmen zastanowil sie przez chwile i obmyslil plan ukarania
taksówkarza za jego brak wyrozumialosci.
Wsiadl do pierwszej w kolejce taksówki i zapytal:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko ?
- Pietnascie dolców" uslyszal w odpowiedzi.
- A ile by kosztowalo gdybym po drodze Cie przelecial?
- Co ?! Spadaj z mojej taksówki ty pedale jeden!
Biznesmen obszedl wszystkie taksowki zadajac te same pytania innym
taksowkarzom z takim samym skutkiem. Gdy doszedl do - stojacej na koncu
kolejki - taksówki znajomego sprzed roku, wsiadl i zapytal:
- Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko?
- Pietnascie dolców
- OK - odpowiedzial biznesmen i ruszyli. Gdy przejezdzali powoli
wzdluz dlugiej kolejki taksówek biznesmen SZEROKO USMIECHAL sie do
pozostalych kierowców.......


***



Z poważaniem,
Mały Jasio

***







05.05.2003
18:58
[2]
BukE [ Majster ]

..ten rysunek na początku jest boski .. ROTFL&LOL x2
05.05.2003
19:04
[3]
Hellcat [ Legend ]

...bo się jeszcze przeziębi...Jaaaa nie mogę...:-D LOL ROTFL HTML :-)))
05.05.2003
19:09
[4]
Quicky [ Senator ]

Hehehe, to z biznesmenem jest niezle! :)))
05.05.2003
19:11
[5]
Quicky [ Senator ]

Tzn chodzilo mi o tego biznesmena w Las Vegas :P
05.05.2003
19:12
[6]
eJay [ Gladiator ]

Wraca mąż z pracy z wypłatą, staje przed lustrem i kładzie przy nim całą mamone i mowi:
-to co przed lustrem to moje a to co w lustrze to twoje...
Na to żona rozbiera się, staje przed lustrem i mowi:
-To co w lustrze to twoje, a to co przed lustrem to sąsiada z dołu...
05.05.2003
20:51
[7]
nutkaaa [ Żywiołak Ognia ]

Las Vegas ROTFL!
05.05.2003
21:02
[8]
Satoru [ Child of the Damned ]

Lezy sobie facet na plazy i otaczają go trzy takie lasencje:) I mowią...
-Witajjjj!:) Jak pierdniesz na zawołanie to zdejmiemy staniczki!
Facet zdumiony patrzy, no ale w sumie co ma do stracenia, nadął sie, cały czerwony i pruuuuuuu! - pierdnął! Jak powiedziały tak zrobiły, zdjęły staniczki:)
-Hmmm jesli pierdniesz drugi raz, to zdejmiemy majteczki!
Koles się zaslinił, pierdziec mu sie nie chce, ale nadął się, pieści zacisnął, poczerwieniał i pruuuuuuu! ..pierdnął. Zdjeły majteczki;)
-Aaaa wieszzzz, jakbyś pierdnał trzeci raz to damy sie podotykać! - kuszą
Facet maksymalnie podjarany, nadął się, wygiął, zębami zgrzytnął, pięści zacisnął, zyły mu weszly na czoło... i PRUUUUUU! pierdnął:)
Panienki podchodzą, on czuje juz rączki na sobie a tu nagle ktoś go szarpie za ramie i słyszy głos:
- Kowalski do cholery, nie dość ze spi pan na zebraniu, to jeszcze pan pierdzi!

:)
05.05.2003
21:20
[9]
earthquake [ Konsul ]

W pewnym mieście grasował straszny smok. Mieszczanie nie mogli wytrzymać, więc udali się po pomoc do jednego z trzech rycerzy. Wielki Rycerzu - mówią - pomóż nam, smok gwałci dziewice, zabija mężczyzn, pożera dzieci i kobiety. Wielki rycerz na to - Dajcie mi miesiąc na ułożenie planu. Mieszczanie na to - Co ty człowieku, za miesiąc to smoka nas tu wszystkich wytłucze. I poszli do drugiego rycerza. Średni Rycerzu - pomóż etc. Ten chciał się znowu zastanawiać dwa miesiące więc poszli do trzeciego rycerza. Mały Rycerzu - pomóż etc. Na to Mały Rycerz łap za miecz, zakłada zbroję, objucza konia i już jest gotowy do drogi. Pytają więc mieszczanie. Jak to czcigodny Mały Rycerzu, Wielki Rycerz chciał się zastanawiać miesiąc, Średni Rycerz dwa miesiące, a Ty tak od razu?! Na to Mały Rycerz
- Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier.....!
05.05.2003
22:53
[10]
Zielik [ Centurion ]

mam jeszcze lepszy przykład: pewna osoba z administracji pewnej firmy wywiesiła instrukcje obsługi kibla, mówie wam ubaw po pachy, moze kiedyś wrzucęfotkę..
05.05.2003
23:57
[11]
Pik [ No Bass No Fun ]

yazz ===> Ql dowcipy and ladny topic :)

- Tato, opowiedz co o słoniach!
- Dobrze. Jak wiadomo są dwa rodzaje słoni: szare i różowe.
Słonie różowe tym się różnią od słoni szarych, że są bardziej
inteligentne.
- Jak można złapać słonia szarego?
- Trzeba wyszukać jego ścieżkę do wodopoju, wykopać głęboki rów,
zasłonić
rów gałęziami i czekać, aż słoń wpadnie.
- Rozumiem. A jak łapie się słonia różowego ?
- Oooo, to już nie jest takie proste ! Wyszukujemy jego cieżkę do
wodopoju
i piszemy na niej: 2 + 2 = 5. Słoń różowy zacznie się zastanawiać, po
co
kto na jego ścieżce napisał to dodawanie, w dodatku z błędem. Tak
długo
będzie się zastanawiać, aż... stanie się szary. A słonia szarego już
wiesz, jak złapać !
06.05.2003
00:21
[12]
Big Money [ Senator ]

W zimowy wieczór gajowy złapał w lesie złodzieja, który kradł ścięte drzewo.
- Co, kradniemy drzewo?
- Panie gajowy, ja tylko zbieram paszę dla królików!
- Chcesz mi wmówić draniu, że króliki jedzą drewno?
- Jeśli nie będą chciały jeść, to napalę nim w piecu...

:)
06.05.2003
00:23
[13]
Big Money [ Senator ]

I jeszcze jeden:
Przychodzą dziennikarze do polityka. Pukają a drzwi otwiera 3-letni synek polityka. Dziennikarze pytają:
- Gdzie jest teraz twój tatuś, w SLD, PSL, czy w AWS?
- Nie! - bulwersuje się mały - mój tata jest teraz w WC!
06.05.2003
09:05
[14]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Zapraszam na Icon`s War :)))))

Nie zapomnijcie włączyć głosników!

Enjoy!
06.05.2003
09:12
[15]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Co mi tam....nudzę sie to dam wam kilka zdjątek :DD
06.05.2003
09:14
[16]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Blanty kręce po to mam ręce ;))))
06.05.2003
09:25
[17]
yazz_aka_maish [ Legend ]

:)))
06.05.2003
09:29
[18]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Super tłumacz :DDD
06.05.2003
09:35
[19]
yazz_aka_maish [ Legend ]

inteligenci w Policji....
06.05.2003
09:44
[20]
yazz_aka_maish [ Legend ]

I po co chodzić do spowiedzi?? ;)))
06.05.2003
09:48
[21]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Buhahahaha, nie ma to jak oszczędność :DDD
06.05.2003
10:03
[22]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Gość jest nieprzeciętny :))))
07.05.2003
10:43
[23]
Pik [ No Bass No Fun ]

HOROSKOP:

BARAN:
Ludzie spod tego znaku są zwykle bardzo oczytani. Przykładem może być pan
Ireneusz z Sandomierza, który zawsze przed wypiciem piwa dokładnie czyta
wszystko, co jest napisane na butelce.

BYK:
Kobiety spod znaku Byka zazwyczaj dbają o linię i często się odchudzają.
Wystarczy wspomnieć tu o pani Julii z Zabrza, która ostatnio zmyła z twarzy
makijaż, pozbywając się w ten sposób kilku zbędnych kilogramów.

BLIŹNIĘTA:
Zapobiegliwość i przezorność to częste cechy Bliźniąt. Posiada je między
innymi pan Bartłomiej z Koszalina, który zazwyczaj przed pójściem na libację
alkoholową dzwoni do izby wytrzeźwień, żeby zarezerwować sobie miejsce.

RAK:
Typowy Rak to po prostu bardzo porządny człowiek. Przykładem może posłużyć
pan Seweryn z Wrocławia, który nie pije, nie pali i nie je.

LEW:
Urodzeni pod znakiem Lwa są zwykle prawdziwymi telemaniakami. Potwierdza to
przypadek pana Józefa z Tarnowa, który nawet kochając się ze swoją żoną,
często zastanawia się, czy przypadkiem w telewizji nie leci akurat coś
ciekawego.

PANNA:
Panna jest znakiem urodzonych marzycieli. Oczywiście należy do nich pan
Czesław z Kalisza, który marzy o tym, żeby kiedyś pracować na stanowisku
magazyniera w hurtowni alkoholu.

WAGA:
Pod znakiem Wagi przyszło na świat wielu doskonałych policjantów. Wystarczy
wspomnieć tu o panu Władysławie z Gdyni, który w swojej karierze aresztował
już kilku groźnych przestępców, między innymi emeryta karmiącego gołębie w
miejscu niedozwolonym oraz kioskarkę sprzedającą prezerwatywy nieletnim.

SKORPION:
Skorpiony mają zazwyczaj bardzo praktyczne podejście do życia. Przykładem
może być pan Leon z Garwolina, który z okazji Dnia Kobiet zamiast kwiatka
kupił swojej żonie kilogram ziemniaków, chleb, mleko oraz dwie kostki masła.


STRZELEC:
Urodzeni pod znakiem Strzelca to prawdziwi hazardziści. Niewątpliwie należy
do nich pan Zygfryd z Warszawy, który nawet program w telewizorze wybiera
wyłącznie na chybił trafił.

KOZIOROŻEC:
Kobieta spod znaku Koziorożca to świetny materiał na żonę. Trudno nie
wspomnieć tu o pani Magdalenie z Chorzowa, która od kilku dni nawet raz nie
nakrzyczała na swojego męża, gdyż ma chwilowe problemy ze strunami
głosowymi.

WODNIK:
Wodnik jest znakiem romantyków. Potwierdza to przypadek pana Fryderyka z
Puław, który ostatnio z okazji czterdziestej rocznicy ślubu zabrał swoją
żonę do kina, oczywiście na jakiś horror.

RYBY:
Osoby spod znaku Ryb bywają ludźmi bardzo ciekawskimi. Cechę tę posiada pan
Zenon z Bydgoszczy, który z ciekawości dość często zagląda do kieliszka.
07.05.2003
11:02
[24]
Tyrone [ Generał ]

swietny watek,moje3 grosze:

Ludzie,nie pchajcie sie tak na mnie !!!Mam jajka!!
-wszyscy mamy jajka!-odzywa sie jeden z pasazerow.
-Ale ja mam kurze!-pada odpowiedz
-ok,ok przepusccie inwalide...

czlowiek jedzie kanadyjska? autostrada i czyta:Reduction-100 km,wyhamowuje do 100 i jedzie dalej
az do tablicy: Reduction-50km,zdenerwowany zwalnia...pojawia sie tablica Reduction:30km wku***ony zwalnia do
30 ,po jakims czasie tablica Reduction-10km wyprzedzany przez rowery ,pieszych klnie na przepisy ale mandatu sie boi
jedzie wiec 10,widzi kolejna tablice-mysli k**wa mac ,bardziej nie zwalniam...tablica pokazuje:"Welcome to Reduction"
07.05.2003
11:17
[25]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Uwaga! Prawdziwe orzeczenie robotnika po wypadku!!!


Szanowni panstwo!
> W raporcie z wypadku jako przyczyne wypadku podalem: "próba
samodzielnego
> wykonania pracy". W liscie stwierdzili Panstwo, ze powinienem podac
> pelniejsze wyjasnienie. Sadze, ze ponizsze szczegsly beda wystarczajace.
> Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowalem sam na dachu nowego,
> trzypietrowego budynku. Kiedy zakonczylem prace, stwierdzilem, ze mam
> ponad
> 150 kilogramsw cegiel porozrzucanych wokolo. Zdecydowalem nie znosic ich
> na
> dsl pojedynczo, lecz spuscic je na dsl w beczce, uzywajac liny na bloku
> przytwierdzonym do sciany na trzecim pietrze budynku. Po zabezpieczeniu
> liny
> na dole wszedlem na dach i zawiesilem na niej beczke zaladowana ceglami.
> Potem zszedlem na dsl i odwiazalem line, a nastepnie, trzymajac ja
mocno,
> zaczalem powoli opuszczac 150-kilowy ciezar.
> W raporcie o wypadku napisalem, ze waze 80 kilogramsw. Mozecie sobie
> Panstwo
> wyobrazic, jak duze bylo moje zaskoczenie naglym szarpnieciem do gsry -
> stracilem orientacje, nie puscilem jednak liny. Nie musze dodawac, ze
> ruszylem do gsry w raczej szybkim tempie, po scianie budynku. W polowie
> drugiego pietra spotkalem sie z opadajaca beczka - to tlumaczy peknieta
> czaszke oraz zlamany obojczyk.
> Zwolnilem troche z powodu beczki, ale kontynuowalem gwaltowne wciaganie,
> nie
> zatrzymujac sie, az kostki mojej prawej reki nie weszly w blok. Na
> szczescie
> pozostalem przytomny i bylem w stanie nadal trzymac mocno line pomimo
bslu
> i
> ran.
> W tym samym czasie beczka z ceglami uderzyla o ziemie. W wyniku
uderzenia
> jej dno peklo, a zawartosc wypadla. Pozbawiona cegiel beczka wazyla juz
> tylko 25 kilogramsw. Przypominam, ze ja waze 80 kilogramsw, wiec w tej
> sytuacji zaczalem gwaltownie spadac, i w polowie drugiego pietra
ponownie
> spotkalem sie z beczka, ktsra tym razem wznosila sie do gsry. W efekcie
> mam
> pekniete kostki i rany szarpane nsg. Spotkanie to opsznilo msj upadek na
> tyle, ze odnioslem mniej obrazen przy upadku na stos cegiel - zlamane
> tylko
> trzy zebra.
> Z przykroscia musze stwierdzic, ze gdy lezalem obolaly na ceglach, nie
> moglem wstac, ani sie poruszac, a ponadto przestalem trzezwo myslec i
> puscilem line. Pusta beczka wazaca wiecej niz lina, spadla na dsl i
> polamala mi nogi.
> Mam nadzieje, ze udzielilem Panstwu wyczerpujacych odpowiedzi
potrzebnych do
> zakonczenia postepowania w mojej sprawie. Teraz juz Panstwo zapewne
> rozumieja, w jakich okolicznosciach wydarzyl sie msj wypadek.

***

Pierwszy slucha, slucha, w koncu mowi:
- Ty stary, to wez mi jakas dzialke sprzedaj, przypale sobie i
bedzie cool
- spoko, wez za darmo, w koncu znamy sie od lat, tylko
pamietaj, to jest zajebisty towar, mocny jak cholera... no ten
zadowolony,
wraca do domu, i mysli gdzie to wypalic, no to juz do lazienki,
zamknal sie, i przypala...
.. wzial jednego bucha...
.. sciemnilo sie...
.. i rozjasnilo, znowu widzi...
mysli qrwa, co to za towar, to ma byc mocne?, no ale nic sprobuje
jeszcze raz
.. wzial drugiego...
.. ciemno sie zrobilo...
.. i jasno...
co to do cholery jest, nic nie rozumiem, mial byc mocny, no to
trzecie podejscie
.. wzial trzeciego...
.. ciemnosc...
.. jasnosc...

w koncu slyszy walenie do drzwi
- Mietek! co ty w tej lazience robisz?!?!

kombinuje, mysli, w koncu mowi

- eee, nic, gole sie

- TRZY DNI?!?!?!


***




07.05.2003
12:56
[26]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Byl facet, troche juz starszy, ktory zaczynal miec zaniki pamieci.
Kiedys na spotkaniu z przyjaciolmi u niego w domu zaczal opowiadac ze
teraz leczy sie u takiego dobrego lekarza, na to goscie ze tez by
chcieli i jak sie ten lekarz nazywa:

(Facet) - no wlasnie mialem na koncu jezyka... pamietacie moze, byl taki
grecki poeta, w starozytnosci, taki slepy...
(Goscie) - no byl, Homer. To co, ten lekarz ma na nazwisko Homer?
(F) - Nie, nie! On napisal taka epopeje, o tym jak Grecy sie tlukli pod
takim miastem w starozytnosci, ktore probowali zdobyc...
(G) - no tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz sie jakosc podobnie
nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
(F) - nie, nie, nie! Tam byl taki wodz, tych, no, Grekow, taki glowny...
(G) - Agamemnon?
(F) - O o o! No i on mial brata...
(G) - Menelaosa. Ale co to ma wspolnego z lekarzem??!!?
(F) - Zaraz mowie. I tam byl taki wodz trojanski, ktory temu Mene... jak
mu tam, uprowadzil zone.
(G) - Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa sie Parys?
(F) - Nieeeee! Nie! Ta zona, co on ja uprowadzil, to jak miala na imie?
(G) - Helena.
(F) - No wlaaaaasnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa, jak sie nazywa ten moj
lekarz????


***

- Wsiada informatyk do taksowki. Taksiarz pyta: Gdzie jedziemy? Informatyk: 192.168.4.1


***




Jotpeg chyba juz był, ale jest wyśmienbity więc przypominam :DDDD
08.05.2003
09:17
[27]
trustno1 [ Born Again ]

Do drzwi nieba puka terorysta z IRA. Otwiera mu Św. Piotr:
- O, Terorysta z IRA.
- Tak.
- Nie lubiło się królowej, co?
- No, nie lubiło.
- Podładało się bomby?
- No, podkładało.
- Zabijało się ludzi, co?
- No, zabijało.
- I co, chcesz, żebym cię wpuścił do nieba?
- Wcale tego nie chcę. Masz trzy minuty na ewakuację!

Młody, niedoświadczony człowiek dostał pracę w pewnej wielkiej, bardzo znanej firmie. Pracował przez tydzień, radził sobie średnio, a tu nagle wzywa go dyrektor biura:
- Szanowny panie - mówi - zdecydowaliśmy się przenieść pana na wyższe stanowisko. Teraz będzie pan kierownikiem działu. Tak też się stało. Po tygodniu dość marnej pracy, młodego człowieka wzywa szef koordynacji działów:
- Szanowny panie - mówi - zdecydowaliśmy się pana awansować, teraz będzie pan szefem filii w naszym mieście. I tak mija kolejny tydzień takiej sobie pracy - ale oto główny szef, czyli najważniejszy boss, wzywa młodego człowieka do siebie.
- Postanowiłem Cię awansować. Teraz będziesz szefem naszej firmy na całą Polskę. Twoja pensja będzie dziesięciokrotnie większa niż dotychczas. Będziesz miał do dyspozycji służbowe auto, własny gabinet, będziesz wyjeżdżać na wiele zagranicznych delegacji.
- Dziękuję! - mówi ucieszony młody człowiek.
- I tylko tyle? - mówi boss. - Taka propozycja, a tu tylko "dziękuję'?
- Dziękuję, tato!

Wiezie taksówkarz kobietę. Na zakończenie kursu okazuje się, że ta nie ma kasy. Więc taksówkarz zawraca, jedzie za miasto na piękną, zieloną łączkę. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik, wyciąga koc i kładzie na trawę.
- Ale proszę pana, ja na pewno oddam panu pieniądze, proszę nic i nie robić, mam dzieci i męża... - mówi prawie płacząc kobieta.
- A ja 40 królików, rwij trawę! - odpowiada taksówkarz.

Wycieczka całej klasy na budowę. Pani rozdaje kaski i mówi:
- Załóżcie je dzieci. Kiedyś przyszli tu chłopiec i dziewczynka. Ona założyła kask, a on nie chciał. I wyobraźcie sobie, że z góry spadły cegły. Chłopczyk zginął na miejscu, a dziewczynka tylko zaśmiała się i uciekła.
- Ja znam tę dziewczynkę - słychać głos z tyłu. - Ona dalej śmieje się i biega w kasku po naszym osiedlu...


Późnym wieczorem do drzwi mieszkania pewnej kobiety zadzwonił pijany mężczyzna:
- Przepraszam, czy ja tu mieszkam?
- Nie.
Po kilku minutach znowu dzwonek, a za drzwiami ten sam mężczyzna.
- Czy ja tu mieszkam?
- Nie!
Kilka minut później znowu dzwonek, ten sam mężczyzna i to samo pytanie.
Kobieta krzyczy:
- Ile razy mam powtarzać, że pan tu nie mieszka!
- To pani mieszka wszędzie, a ja nigdzie?

Wchodzi pijak na dworzec autobusowy, szuka wolnego miejsca, ale nie ma dużego wyboru, więc siada koło księdza. Ksiądz niezadowolony, bo pijak śmierdzi alkoholem, z jednej kieszeni wygląda mu butelka, z drugiej papierosy. W pewnej chwili pijak wyjmuje gazetę i czyta. Po chwili zwraca się do księdza z pytaniem:
- Może mi ksiądz powiedzieć, co powoduje artretyzm?
Ksiądz pomyślał:
- No, teraz mu palnę kazanie! - i zaczyna: - Jeżeli nadużywasz alkoholu, papierosów, prowadzisz życie niemoralne, cudzołożysz, kradniesz, nie szanujesz wartości - to Bóg zsyła artretyzm!
Pijak pokiwał ze zrozumieniem głową, zakrył się gazetą i czyta dalej. Po chwili księdzu głupio się zrobiło, że tak z góry potraktował bliźniego. Zaczyna więc w pojednawczym tonie:
- Przepraszam, wiem, że tak nie powinienem... Jak długo pan ma ten artretyzm?
- Kto? Ja? - dziwi się pijak. - Ja nie mam, właśnie czytam, że papież ma.

Rodzaje pensji:
1. Pensja cebula: bierzesz i zaczynasz płakać.
2. Pensja łajdaczka: przychodzi późno, cierpisz, ale nie możesz bez niej żyć
3. Pensja czarny humor: śmiejesz się, żeby nie płakać.
4. Pensja prezerwatywa: pozbawia cię zarówno inspiracji jak i chęci.
5. Pensja impotentka: opuszcza cię w momencie gdy najbardziej jej potrzebujesz.
6. Pensja dietetyczna: jesz coraz mniej.
7. Pensja ateisty: wątpisz w jej istnienie.
8. Pensja miesiączka: przychodzi co miesiąc i trwa 3 dni.
9. Pensja burza.: nie wiesz kiedy przyjdzie i ile będzie trwała.
10. Pensja telefon komórkowy: każda następna jest mniejsza.
11. Pensja Walt Disney: taka sama od 30 lat.

Tata z 6-letnim synkiem robi zakupy w supermarkecie. Kiedy przechodzą obok półki z prezerwatywami, synek pyta:
- Tato, a co to jest?
- To są prezerwatywy, synu -odrzekł ojciec.
- A po co one są? - kontynuuje malec.
- Prezerwatywy są po to, żeby mężczyzna miał bezpieczny seks z kobietą - odpowiada ojciec.
- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu są 3 sztuki? -
nie daje za wygraną chłopczyk. - Widzisz synu, bo to jest zestaw dla młodzieży uczącej się:
raz w piątek,
raz w sobotę, raz w niedzielę.
- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 6? -
pyta synek
- Widzisz synu, to jest zestaw dla studentów: dwa razy w piątek, dwa razy w sobotę, dwa razy w niedzielę - odpowiedział ojciec.
- Tata, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 12? - kontynuuje malec.
- Hmmm... widzisz synu, bo to jest zestaw dla dojrzałych, żonatych mężczyzn.
Raz w... styczniu, raz w lutym, raz w marcu.....

Facet lekko na bani wraca do domu. Zona od razu, sra- ta- ta- ta, pijak, tylko wodka ci w glowie... Facet siega do kieszeni, wyciaga kartke i mówi:
- OK, przynioslem test, zara zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna jestes!
Zona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakies dwie waluty.
- Ha, no chociazby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy srodków antykoncepcyjnych.
- Jejku, moge ci co najmniej 10 podac.
- Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
Milczysz? Ha,
wiedzialem! Oprócz szmalu i seksu,zadnych zainteresowan!


Fajnie jest latac samolotem:

Pilot: "No ludzie, właśnie wznieśliśmy się na poziom lotu, więc wyłączam znak nakazu zapięcia pasów. Możecie swobodnie poruszać się po kabinie pasażerskiej, ale proszę zostańcie w samolocie aż do wylądowania... na zewnątrz jest raczej chłodno, a jeżeli przejdziecie na skrzydła, to może to wpłynąć na sposób lotu".

Po wylądowaniu:
"Dziękujemy za wybranie Delta Business Express. Mamy nadzieję, że jesteście tak samo zadowoleni z dołożenia do naszego biznesu, jak my jesteśmy zadowoleni z zabrania was na przejażdżkę."

Gdy samolot wylądował i właśnie hamował na lotnisku Washington National, pojedynczy głos zawołał przez głośniki:
Prrr! kurde, prrr!

Po wyjątkowo twardym lądowaniu podczas burzy z piorunami w Memphis, steward linii Northwest zaanonsował:
"Bardzo proszę uważać, kiedy będziecie Państwo otwierali skrytki na bagaż podręczny, bo po takim lądowaniu, tam się wszystko w cholerę przetasowało."

Pracownik linii Southwest Airlines: <>R"Witamy na pokładzie lotu linii Southwest z X do Y. Aby zapiąć pasy, proszę wsunąć metalową część do sprzączki i mocno zacisnąć. Ten pas bezpieczeństwa działa jak każdy inny, a jeżeli nie wiecie jak się zakłada pas bezpieczeństwa, nie powinniście wychodzić z domu bez opieki. W wypadku nagłej utraty hermetyczności, maski tlenowe zsuną się z sufitu. Wtedy proszę przestać krzyczeć, złapać maskę, nałożyć na twarz. Jeżeli podróżujecie z małym dzieckiem, najpierw nałóżcie swoją maskę, a dopiero potem nałóżcie maskę dziecku. Jeżeli podróżujecie z dwojgiem dzieci, zdecydujcie, które kochacie bardziej."

"Wasze fotele mogą być użyte jako podręczne pontony, i w przypadku awaryjnego lądowania w morzu prosimy je sobie zabrać z najlepszymi życzeniami."

"Przed wyjściem z samolotu prosimy sprawdzić, czy zabrali Państwo bagaż. To, czego Państwo zapomną, zostanie rozdzielone po równo pośród załogi. Prosimy nie zostawiać dzieci ani małżonków."

"Ostatni wychodzący sprząta samolot!"

Pilot akurat w tym rejsie wylądował wyjątkowo twardo, uderzając samolotem jak młotem o podłoże. Ta linia lotnicza wymagała, aby pierwszy oficer stał w drzwiach i żegnał pasażerów uśmiechem i słowami: "Dziękujemy za lot liniami XYZ". Ciężko mu było patrzeć w oczy pasażerów chwilę po tym kiepskim lądowaniu, zastanawiając się który z gości wyskoczy z jakimś złośliwym komentarzem. W końcu wszyscy wyszli za wyjątkiem starszej pani, wspierającej się na lasce. Powiedziała:
"Synku, czy mogę zadać pytanie?".
"Ależ oczywiście" odpowiedział pilot "o co chodzi"" Starsza pani na to: "My wylądowaliśmy czy zostaliśmy zestrzeleni?"

Rozmowy wieża-pilot

DC-1- miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu.
Wieża San Jose:
"American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.

American 702:
Wieża, American 702 przełączamy się na Odloty. Jeszcze jedno: po tym, jak się podnieśliśmy widzieliśmy jakieś martwe zwierzę na końcu pasa.? Wieża:
Continental 635, macie pozwolenie na start, przejdźcie na Odloty na 124,7. Słyszeliście co mówił American 702?? Continental 635:
"Continental 635, pozwolenie na start, odebrane, i tak, słyszeliśmy American 702 i już zawiadomiliśmy naszą firmę cateringową?

wieża: Halo, lot 56, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj skrzydłami.. pilot: OK, wieża, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj wieżą!?

Mający wyjątkowo dużo pracy kontroler skierował 727 z wiatrem do zrobienia okrążenia nad lotniskiem. 727 zaoponował:
Czy ty wiesz, że zrobienie okrążenia tym samolotem kosztuje nas dwa tysiące dolarów?? kontroler odpowiedział bez zastanowienia: Zrozumiałem i poproszę za cztery tysiące!?

Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony. Tak więc z pewnym rozbawieniem słuchaliśmy (my w Pan Am 747) poniższej wymiany zdań między kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego a samolotem British Airways 747 Speedbird 206 Speedbird 206:
"Dzień dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechał z pasa lądowania. Ground: Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki."
Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.
Kontrola naziemna:
Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?" Speedbird 206: Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki."
Kontrola (z arogancką niecierpliwością):
"Speedbird 206, co, nigdy nie byłeś we Frankfurcie!?" Speedbird 206 (z zimnym spokojem): A tak, byłem, w 1944. W innym Boeingu, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem się tutaj"

Mechanik z Pan Am 727 czekając na pozwolenie na start w Monachium, usłyszał co ponizej: Lufthansa (po niemiecku):
Kontrola, podajcie czas pozwolenia na start. Kontrola (po angielsku): Jeżeli chcesz odpowiedzi, musisz pytać po angielsku. Lufthansa (po angielsku): Jestem Niemcem, w niemieckim samolocie, w Niemczech. Dlaczego mam mówić po angielsku? Nierozpoznany głos (z pięknym brytyjskim akcentem): Bo przegraliście tę cholerną wojnę!

pilot do wieży: Mogę prosić o podanie czasu, tak z grubsza?? wieża: Jest wtorek, proszę pana?

Pilot helikoptera do kontroli podejścia:
"Tak, jestem 3000 stóp nad namiarem Cubla." drugi głos na tej samej częstotliwości: "NIE! Nie możesz! Ja też jestem na tej samej wysokości nad tym samym namiarem!"
Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno):
"Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!"

Pilot: Wieża, co robi wiatr?
Wieża: Wieje. (śmiechy w tle)

Samolot linii SABENA zatrzymuje się za samolotem KLM-u na zatłoczonej drodze podjazdowej, w oczekiwaniu na start. SABENA do KLM na częstotliwości kontroli: "KLM, czwarty w kolejce na start, zgłoś się na 3030" Po paru minutach SABENA woła znowu: "KLM, trzeci w kolejce na start, zgłoś się na 3030" Znów brak odpowiedzi, więc SABENA woła kontrolę:
"Wieża, powiedzcie maszynie KLM przed SABENA 123, żeby się do nas zgłosili na 3030" I wtedy włącza się załoga KLM-u:
"Wieża, powiedz SABENie, że profesjonaliści z KLM Holenderskie Linie Lotnicze nie wchodzą na prywatne kanały, podczas gdy powinni być na nasłuchu wieży."
SABENA odpowiada na to:
"Dobra wieża, nie ma sprawy, tylko powiedz tym profesjonalistom z KLMu, że nie zdjęli szpilek blokujących podwozie." (chwila ciszy)
KLM:
"Wieża, KLM 123 prosi o pozwolenie na powrót do bramki."

BOAC (mówiąc językiem angielskim z akcentem z ekskluzywnej szkoły prywatnej):
Heathrow Centre, tu British Airways Speedbird lot 723 Heathrow Centre: British Airways Speedbird lot 723, tu Heathrow Centre, słucham?
BOAC: Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot 723 chce przekazać wiadomość
HC: British Airways Speedbird lot 723, Heathrow Centre gotowy do przyjęcia wiadomości
BOAC: Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot 723, podaj ę wiadomość: Mayday, Mayday, Mayday...

Wieża: "Airline XXX, wygląda na to, że macie otwarte drzwi przedziału bagażowego" kapitan (po szybkim sprawdzeniu kontrolek):
"A, dzięki wieża, ale patrzycie na nasze drzwi od APU" Wieża:
"OK, Airline XXX, macie pozwolenie na start" Kapitan: "Pozwolenie na start, Airline XXX" wieża (podczas, gdy samolot kołuje do startu):
"Airline XXX, eee.... wygląda, że twoje APU gubi bagaż."

*APU, czyli Auxiliary Power Unit (jednostka zasilania pomocniczego) - pomocniczy silnik dostarczający moc elektryczną, hydrauliczną lubi pneumatyczną.

usłyszane na częstotliwości BNA (lotnisko w Nashville, Tennessee): członek załogi: "Zaraz! Daliście nam takie wskazanie altimetru, jakbyśmy byli 15 stóp pod ziemnią!"
wieża: "No to peryskop do góry i kołować do rampy!"

wieża:
"... a tak dla informacji, byłeś trochę na lewo od linii centralnej podczas podejścia."
Speedbird:
"Jak najbardziej. A mój drugi pilot był trochę na prawo."

Lady Radar Controller:
"Can I turn you on at 7 miles?" Airline Captain: "Madam, you can try."

Cessna 152:
"Mój poziom lotu trzy tysiące siedemset*." kontroler: "W takim razie skontaktuj się z centrum kosmicznym w Houston." 370 tys. stóp

pilot-uczeń:
"Zgubiłem się; jestem nad jakimś jeziorem i lecę na wschód"
kontroler:
"Zrób wielokrotnie skręt o 90 stopni, to będę mógł cię znaleźć na radarze"
(krótka przerwa...)
kontroler:
"No dobra. To jezioro to Ocean Atlantycki. Proponuję natychmiast skręcić na zachód..."

ATC:
"N123YZ, say altitude."
N123YZ:
"ALTITUDE!"
ATC:
"N123YZ, say airspeed."
N123YZ:
"AIRSPEED!"
ATC:
"N123YZ, say cancel IFR."
N123YZ:
"Eight thousand feet, one hundred fifty knots indicated!" * odmowa pozwolenia na lądowanie z pomocą instrumentów, czyli trzeba siadać "na oko"

kontrola lotów lotniska O'Hare (Chicago):
"USA 212, pozwolenie na podejście do 32 lewy, utrzymaj prędkość 250 węzłów"
USA212:
"Przyjąłem. Jak długo mam utrzymać tę prędkość?"
kontroler:
"Jak potrafisz, to aż do rękawa"
USA212:
"No dobra, ale lepiej uprzedź kontrolę naziemną" ok. 463 kmh

kontroler:
"USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60, Cleveland Center." przerwa
kontroler:
"USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60, Cleveland Center!"
przerwa
kontroler:
"USA353 jesteś jak moja żona, nigdy nie słuchasz!"
pilot:
"Center, tu USA553, może gdybyś nie mylił imienia swojej żony, to by lepiej reagowała!"

wieża (w Stuttgarcie):
"Lufthansa 5680, zredukuj do 170 węzłów"
pilot:
"Jak we Frankfurcie. Jest tylko albo 210, albo 170... no, ale my jesteśmy elastyczni."
wieża:
"Lufthansa 5680, my też jesteśmy elastyczni. Zredukuj do 173,5 węzła."

wieża:
"HPO wznieś się cztery tysiące do sześciu tysięcy i utrzymaj."
pilot:
"HPO wznosi się na poziom 100."
wieża:
"HPO, na poziom 60 i utrzymaj!"
pilot:
"No, ale cztery plus sześć to dziesięć, no nie""
wieża:
"Ty nie dodawaj, tylko się wznoś!"

Pierwszy lot wahadłowca. Prom kosmiczny Columbus na orbicie nad Hiszpanią:
Columbus:
Wieża Saragossa, tu Columbus. Czy mnie słyszysz" wieża
Saragossa:
Słyszę was bardzo wyraźnie. Jaki jest wasz sygnał wywoławczy"
Columbus: COLUMBUS
wieża Saragossa:
.....A na jakiej jesteście wysokości"
Columbus:
jeden zero zero zero zero zero zero zero.....

wieża:
Delta 351, obiekt na godzinie 10, odleglość 6 mil! Delta 351: Podaj to inaczej! Mamy zegarki cyfrowe!

Ta wymiana zdań miała miejsce zaraz po wojskowym pokazie lotniczym. kotroler do F-117 (my śliwiec typu stealth): "Przed tobą F-16, na godzinie drugiej, 13 mil, w stronę południową, wznosi się przez 6000"
pilot F-117:
"Przyjąłem, znajdę." kontroler do F-16: "Przed tobą F-117, na godzinie drugiej, 12 mil, przeciwny kierunek, poziom 5"
pilot F-16:
"Przyjąłem, znajdę..."
pilot F-117 (natychmiast i monotonnie):
A gówno.

Nieznany oficer sygnałowy do pilota marynarki po jego szóstym nieudanym podejściu do lądowania na lotniskowcu: "Tutaj musisz wylądować, synu. Tu jest jedzenie."

Załoga do pasażerów

Podczas "godzin szczytu" na lotnisku w Houston, jeden z lotów był opóźniony z powodów technicznych. Ponieważ bramka było potrzebna dla następnego wylotu, samolot został odholowany i ustawiony tak, aby ekipa techniczna mogła przy nim pracować. Pasażerom przekazano numer nowej bramki, która okazała się być spory kawałek dalej. Wszyscy przeszli do nowej bramki i tam dowiedzieli się, że wyznaczono kolejną, trzecią już bramkę. Po chwili zamieszania pasażerowie weszli na pokład i właśnie siadali, gdy stewardessa ogłosiła przez głośniki: "Przepraszamy za kłopoty związane ze zmianą bramki w ostatniej chwili. Ten lot jest to Waszyngtonu, DC. Jeżeli ktoś z Państwa nie zamierzał lecieć do Waszyngtonu, DC, powinien teraz wysiąść." I wtedy bardzo zmieszany i czerwony na twarzy pilot wyszedł z kokpitu, ciągnąc za sobą swoje torby. "Przepraszam" powiedział "pomyliłem samoloty."

Po wylądowaniu nowego Boeinga 777 linii United Airlines w jego locie prezentacyjnym, stewardessa wypowiedziała zwyczajowe: "Prosimy o pozostanie na swoich miejscach z zapiętymi pasami bezpieczeństwa, aż samolot zatrzyma się, a kapitan wyłączy nakaz zapięcia pasów. Jak nam wiadomo, żadnemu pasażerowi nie udało się jeszcze przegonić samolotu w drodze do bramki, więc naprawdę możecie dać sobie spokój."

Kapitan przez interkom do pasażerów: "Proszę Państwa, nasz start się nieco opóźni. Niestety, maszyna, która niszczy Państwa bagaże się zepsuła i nasza obsługa naziemna musi niszczyć bagaż ręcznie."

Pilot do pasażerów lotu widokowego po twardym lądowaniu: "Wybaczcie to twarde lądowanie, ale właśnie przygotowuję się do pracy w dużych liniach lotniczych. Następnym razem postaram się zgubić wasze bagaże."

"Panie i Panowie, tu mówi kapitan. W imieniu naszej załogi i linii Alaska Airlines chcieliśmy podziękować Państwu za dzisiejszy lot. Zbliżamy się do Los Angeles i prosimy o umieszczenie bagaży pod fotelem przed Państwem oraz złożenie stolików i foteli." " pauza " "A, jeszcze jedno " przypomniano mi, żebym Państwa poinformował, że kiedy zejdziecie z pokładu i przejdziecie do hali odbioru bagażu, możecie zauważyć tony jemioły wiszące przy bramkach naszej konkurencji. Proszę się nie dziwić " jest tam po to, aby przypomnieć Państwu, że korzystając z usług naszej konkurencji możecie pocałować swój bagaż na pożegnanie..."
p
08.05.2003
09:49
[28]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Nagrody Darwina:


(Dla tych, którzy nie wiedzą, co to jest Nagroda Darwina - jest to coroczne uhonorowanie osoby, która zginęła w najbardziej idiotyczny sposób. Zdarzenia są autentyczne, wyszukuje je jakaś specjalna komisja i nagradza wygranych, a właściwie ich rodziny, jakąś kwotą.)

1. We wrzeŚniu w Detroit, 41-letni mężczyzna utknął i utonął, gdy przecisnął glowę przez 36-centymetrowy otwór kanału ściekowego, Żeby wyciagnąć kluczyki od samochodu.
2. W październiku, 49-letni makler z San Francisco, podczas swojego codziennego joggingu spadł z 60-metrowego nabrzeża.
3. Buxton, Północna Karolina: Mężczyzna zginął na plaży, gdy obsypała sie 2.5-metrowej glebokości jama, którą wykopał. Wg zeznań swiadków, 21-letni Daniel Jones wykopał dziurę dla zabawy lub w celu ochrony przed wiatrem i siedzial w niej na leżaku. Jama się obsypała i nakryła go 1.5 metrowa warstwą piachu. Świadkowie próbowali go ratować, ale im sie to nie udało. Ratownikom przy pomocy ciężkiego sprzętu udało sie to po godzinie. Daniel Jones zmarł w szpitalu
4. W lutym, Santiago Alvardo, lat 24, zginął w Lompoc, Kalifornia, gdy spadł z dachu sklepu z rowerami, który zamierzał okraść. Smierć nastapiła z powodu dlugiej latarki, którą Santiago trzymał w ustach (żeby mieć wolne ręce) i która przebila podstawę jego czaszki, kiedy uderzył twarzą w ziemię.
5. Na podstawie dokumentow policji w Dahlonega, Georgia, 20-letni kadet Nick Barrena zginął od uderzenia nożem przez kadeta Jeffreya Hoffmana, lat 23, który chciał sprawdzić, czy nóż może przebić kamizelkę kuloodporną.
6. Sylvester Briddell Jr., lat 26, zginął w lutym w Selbywille, DE, gdy wygral zaklad z przyjaciółmi, którzy twierdzili, że nie jest w stanie włożyć lufy rewolweru z 4 kulami do ust, zakrecić magazynkiem i pociagnać za spust.
7. W lutym Daniel Kolta, lat 27 i Randy Taylor, lat 33, zakonczyli zabawe w tchórza remisem, ginąc w zderzeniu czolowym w swoich pługach śniegowych.
8. We wrześniu, 7-letni chlopiec spadł z 30-metrowego urwiska niedaleko Ozark, Arkansas, kiedy stracił rownowagę, bujając się na krzyżu, ktory uświęcal smierć innej osoby w tym miejscu w 1990 roku.
9. W Guthrie, Oklahoma, w październiku, Jason Heck próbowal zabić krocionoga ze swojej strzelby kaliber 22, ale kula zrykoszetowała od kamienia i zabiła Antonio Martineza, trafiajac go w głowę.
10. W Elyria, Ohio, w październiku, Martyn Eskins, chcąc oczyścić piwnicę z pajęczyn za pomocę pochodni, poniósł śmierć w pożarze, który doszczętnie strawił 2-pietrowy dom.
11. We wrześniu Paul Stiller, lat 47, został hospitalizowany w New Jersey, gdzie trafił razem ze swoją żoną. Trafili tam, bo zostali ranni podczas wybuch ćwiartki laski dynamitu w ich samochodzie. Jadąc samochodem ok. 2 nad ranem, postanowili odpalić dynamit i wyrzucić przez okno, żeby zobaczyć, co się stanie. Nie zauważyli, że okno było zamknięte.
12. Tacoma, Washington. Kerry Bingham od dłuższego czasu pił z przyjaciółmi, gdy ktoś zaproponował, żeby pójść na most Tacoma Narrow Bridge i skoczyć na linie. O 4:30 rano 10 mężczyzn poszło na most. Na miejscu okazało się, że zapomnieli liny. Bingham zauważył zwój kabla w pobliżu. Jeden koniec kabla został przywiązany do jego stopy, drugi do barierki. Mężczyzna spadał 12 metrów, zanim kabel się naciągnął i urwał nogę na wysokości kolana. Bingham cudem przeżył upadek do lodowatej wody i został uratowany przez wędkarzy. Kawałka nogi nie odnaleziono.
13. Francuz, Jacques LeFevier postanowił popełnić samobójstwo. Stanął na urwisku i przywiązał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinając linę z kamieniem. Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewając usta, spowodowała wymioty, które usunęły truciznę z żołądka. Jacques został wyciągnięty z wody przez rybaków i odwieziony do szpitala, gdzie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu.
14. Niezidentyfikowany mężczyzna, używając strzelby zamiast kija, wybijał przednią szybę w samochodzie swojej byłej kobiety, kiedy strzelba wypaliła i zrobiła mu dziurę w brzuchu.
15. J. Burns, lat 34, mechanik z Alamo, zginął, kiedy próbował naprawić swoją półciężarówkę. Burns poprosił przyjaciela, żeby poprowadził półciężarówkę podczas, gdy Burns wisiał pod nią, aby ustalić źródło podejrzanych hałasów. Jego ubranie niestety o coś zahaczyło i przyjaciel znalazł go "owiniętego wokół wału napędowego".
16. M.A. Goldwin oczekiwał kilka lat w więzieniu na wykonanie wyroku śmierci na krześle elektrycznym, kiedy jego wyrok został zredukowany do dożywocia. Siedząc na metalowej toalecie, próbował naprawić mały telewizor, przegryzł drut i pokopało go prądem na śmierć.
17. . 22 letni mieszkaniec miasteczka Reston w Stanach Zjednoczonych został znaleziony martwy, po tym jak próbował wykonać skok bungee z 30 metrowego wiaduktu kolejowego, wykorzystując jako linę złączone linki holownicze. Policja Fiarfax County podała, że Eric A. Barcia, pracownik baru fast - food, połączył kilka linek holowniczych razem, owinął jeden koniec wokół jeden nogi, zaś drugi koniec przyczepił do barierek wiaduktu. Następnie skoczył i ... uderzył w chodnik! Warren Carmichael, rzecznik policji, stwierdził, że Barcia był sam ponieważ niedaleko znaleziono jego samochód. "Długość przygotowanej przez niego liny była większa niż wysokość wiaduktu" powiedział Carmichael. Policja twierdzi, że przyczyną zgonu były ogólne obrażenia. Sekcja zwłok została zaplanowana na następny tydzień.
18. 3 młodych ludzi postanowiło uczcić nadchodzące święto 4 Lipca (święto narodowe w USA) i zdecydowało się sprawdzić przygotowane przez nich fajerwerki. Ich problem polegał na tym, że jako miejsce testów wybrali zawierający kilkaset litrów paliwa podziemny zbiornik lokalnego zakładu rafinacyjnego. O dziwo niektóre z oparów paliwa się zapaliły i doszło do wybuchu widocznego z kilku mil. Ciała młodzieńców zostały wystrzelone w powietrze na wysokość kilkuset metrów. Znaleziono je około 200 metrów od miejsca w którym ustawili fotele, z których mieli zamiar obserwować fajerwerki.
19. Nie proś Boga by ci się ukazał - może to zrobić! Prawnik i dwóch jego kolegów wędkowało na jeziorze Caddo w Teksasie, gdy nagle nadciągnęła burza z piorunami. Większość łodzi natychmiast opuściło jezioro, ale prawnik z przyjaciółmi tego nie uczynił. Stojąc w rufie swojej aluminiowej łódki rozłożył ramiona (jak ukrzyżowany Chrystus) i wykrzyknął "No dalej Boże, wal śmiało!" Co też Bóg uczynił! Pozostali pasażerowie łódki odnieśli nieznaczne obrażenia - uderzenie pioruna nieznacznie poparzyło ich twarze.
20. Pewien dżentelmen z Korei, zginął podczas swojej zwyczajowej rozmowy przez telefon komórkowy w czasie spaceru. Podczas rozmowy ten pan niespodziewanie .. wszedł w drzewo i w jakiś sposób skręcił sobie kark.
21. W zachodnim Teksasie, pracownicy średniego rozmiaru magazynu wyczuli w pewnym momencie zapach gazu. Rozsądnie myśląc, kierownictwo ewakuowało wszystkich z budynku wyłączając wszystkie potencjalne źródła zapłonu, w tym energię elektryczną. Po ewakuacji wezwano dwóch techników z zakładu gazowego. Po wejściu przez nich do budynku, okazało się, że nie mogą się w nim odnaleźć ze względu na panujące w nim ciemności. Ku ich frustracji oświetlenie zupełnie nie działało. Świadek całego zajścia opisał później, że widział jak jeden z techników sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej przedmiot przypominający zapalniczkę. Następnie wykonał jakąś czynność z tym przedmiotem i cały skład eksplodował, wyrzucając fragmenty konstrukcji nawet na odległość 5 kilometrów. Po przeszukaniu szczątków budynku nie znaleziono ani śladu po technikach. Znaleziono za to nietkniętą przez eksplozję zapalniczkę. Technik, podejrzany o spowodowanie eksplozji, nigdy nie był oceniany przez swoich kolegów jako szczególnie bystry.
22. Mieszkaniec Vermont Ronald Demuth wpadł niedawno w niezłe tarapaty. Podczas oprowadzania po miejscowym Zoo grupy aktorów z Petersburga pan Demuth przeholował, chcąc pokazać im jeden z cudów Ameryki. Wybrał ciekawy sposób by zaprezentować siłę ..." Szalonego kleju" (Crazy glue) Chcąc pokazać jak silny jest klej Demuth nałożył trochę kleju na dłonie i wybrał ... śmieszny sposób - przytknął swoje dłonie do pośladków przechodzącego nosorożca. Nosorożec, żyjący w Zoo już od 13 lat, początkowo nie wykazał żadnego zaniepokojenia, gdyż poklepywanie go przez zwiedzających było normalną częścią wycieczki. Jednakże w pewnym momencie zorientował się w rodzaju więzi (niedobrowolnej) jaka łączy go z panem Demuth i wtedy ... spanikował i zaczął biegać jak szalony dookoła wybiegu, ciągnąc za sobą pasażera. "Sally (nosorożec) nie czuła się ostatnio zbyt dobrze. Miała straszne zaparcia. Dlatego daliśmy jej sporo środków przeczyszczających i rozluźniających, by ulżyć jej cierpieniom. Stało się to na chwilę przed głupim żartem pana Demuth" powiedział James Douglas opiekun zwierzęcia. Podczas szaleńczego biegu Sally zniszczone zostały dwa ogrodzenia, uszkodzona ściana wybiegu i uciekło wiele małych zwierząt. Dodatkowo trzy kozły piżmowe i jedna kaczka zostały zadeptane na śmierć. Co do pana Demuth, to trzeba było ekipy medyków i opiekunów zwierząt, by móc uwolnić pośladki nosorożca od jego dłoni. Najpierw należało schwytać zwierzę i uspokoić je. W tym momencie zaczęły działać środki przeczyszczające i pan Demuth skąpał się w kilkudziesięciu litrach rzadkiego gauna nosorożca. "To była trudna sprawa. Musieliśmy jednocześnie uspokajać Sally i osłaniać twarze przed gaunem. Pan Demuth był w nim po szyję. Kiedy udało się nam ją złapać trzech ludzi z szuflami musiało pracować, by zapewnić mu dostęp powietrza. Dopiero wtedy mogliśmy go odkleić." Powiedział Douglas. "Myśle, że teraz Demuth daruje sobie na jakiś czas zabawy z klejem". Rosjanie obserwowali całą scenę zdziwieni, choć w podziw wprawiła ich siła kleju. "Kupię trochę dzieciom, ale nie pozwolę im go zabierać do zoo" powiedział Vladimir Zolnikov, szef grupy
23. La Grange, Georgia. Prawnik Antonio Mendoza został wypisany ze szpitala po usunięciu telefonu komórkowego z odbytu. "Mój pies roznosi różne rzeczy po całym domu. Musiał widocznie zanieść telefon do kabiny prysznicowej. Poślizgnąłem się na kafelku, potknąłem się o psa i usiadłem na telefonie". Usunięcie było o tyle trudne (trwało ponad 3 godziny), ze wewnątrz ciała Mendozy telefon się otworzył. "Podczas zabiegu Mendoza trzymał się naprawdę bohatersko", powiedział dr Dennis Crobe. "Tony cały czas opowiadał dowcipy i wyglądało na to, że jest nawet zadowolony. Trzy razy podczas zabiegu dzwonił telefon i za każdym razem Tony żartowal, aż się pokładaliśmy ze śmiechu".
24. Cztery osoby zostały ranne podczas ciagu dziwacznych wypadków. Sherry Moeller została ranna kamieniem w głowe. Tim Vegas mial uraz kregosłupa i klatki piersiowej, ręki i twarzy. Bryan Corcoran miał rozległe rany cięte dziaseł. Natomiast Pamela Klesick straciła 2 palce prawej reki, które zostały odgryzione. Jak to się stało? Moeller odprowadzała męża, który szedł pierwszy raz do pracy i na pożegnanie, zamiast pocałunku, odsloniła mu swoja piers. "Nie wiem, dlaczego to zrobilam", mówiła pózniej. "Byłam bardzo blisko samochodu, więc myslałam, że nikt nie zauważy". Niestety, Vegas, kierowca taksowki, zauważył i stracił panowanie nad swoim samochodem, uderzajac w róg budynku Kliniki Medycznej Johnsona. Klesick, technik dentystyczny, czysciła zęby Corcorana. Uderzenie taksowki w budynek spowodowało, że podskoczyła i rozcieła dziasła Corcorana obrotowa tarcza czyszczaca. Corcoran w szoku zacisnał zęby i odgryzł palce Klesick. Rana Sherry Moeller powstała od kawałka muru, który urwał się od elewacji budynku kliniki.
25. Bremerton, Washington. Christoper Coulter podczas uniesień miłosnych z żona zaproponował, ze nasmaruje masłem czekoladowym swojego penisa i da Rudiemu, ich Irlandzkiemu Seterowi do oblizania. Niestety, Rudy stracił panowanie i odgryzł penisa. Żona Christopera, starajac sie odgonić psa, rzuciła w niego butelka z perfumami, które się wylały na psa i wlasciciela. Kiedy żona niosła nieprzytomnego Christopera do samochodu, przewróciła się dwa razy, skręcajac nadgarstek i łamiac rękę w łokciu. Penis Christopera zostal ulokowany w woreczku z lodem. "Christoper miał duże szczęscie", powiedział lekarz po 8-godzinnej skomplikowanej operacji przyszywania. "Mocny alkohol, zawarty w perfumach, zdezynfekował ranę. Same ugryzienia, spowodowane przez psa, nie byly rozległe. Mam nadzieję, że teraz pan Coulter bedzie wiedział, gdzie wsadzać swoje kończyny". Waszyngtonske Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami nie zamierza uspić psa.
26. Facet z rajstopa na głowie probował obrabować sklep w pasażu handlowym. Kiedy przybyła ochrona szybko wyciagnał torbę na zakupy i udawał, że robi zakupy zapominajac, że wciaż ma na głowie rajstopę. Został pojmany a jego zdobycz została zwrócona do sklepu.
27. (Nagrodzona Darwinem w 1998 roku) 16 kwietnia 1997 roku, Tajlandia. Japan Times: "Rzad musi ukrócić modę na "pompowanie"!" Artykuł pod takim tytułem pojawił się po tym, jak szczatki 13-letniego Charnchai Puanmuangpak zostały przewiezione do szpitala. Charnchai używał niewielkiej pompki (której koniec wsuwał sobie do odbytu i pompował powietrze), ale to go juz przestało bawić. Wraz z kolegami postanowił spróbować kompresora na stacji benzynowej. Pod osłona nocy, nie podejrzewajac mocy kompresora, wsunał rurkę do odbytu i wlaczył urzadzenie. Zginał (a własciwie zniknał) natychmiast, swiadkowie sa nadal w szoku. "Wciaż nie znalezlismy wszystkich jego częsci", powiedział wysoki urzędnik policji. "Gdy taka ilosć powietrza zadziałała z gazami w jego organizmie, Charnchai po prostu eksplodował. To wygladało jak bomba lub cos w tym rodzaju".
28. Iracki terrorysta Khay Rahnajet, nie nakleił wystarczajacej ilosci znaczków na liscie-bombie i powróciła ona do niego oznaczona "zwrócić nadawcy". Otworzył list i wyleciał w powietrze. Podobna historia przdażyła się kolumbijskiemu terroryscie - Fernando Varro, który wysłał paczkę z bomba do ambasady USA. Na przesyłce zapomniał jednak nakleić znaczka, więc poczta zwróciła ja nadawcy. Varro otworzył pakunek i wyleciał w powietrze.
29. W 1999 r. jury internautów uhonorowało młodego wyznawce Hare Krishny, który szukał kontaktu z natura i ukrył się w oceanarium na Florydzie, by poplywac w basenie z orkami, znanymi jako "walenie-zabójcy".
30. Nagrode w tym samym roku otrzymali również Kambodzanczycy z prowincji Svay Rieng, którzy w barze poszukiwali dreszczyku emocji, skaczac na poteżna minę przeciwczolgowa. "Ich zony nie znalazly pózniej w kraterze po eksplozji nawet kawałeczka mięsa", relacjonowali swiadkowie.
31. Takze w 2000 r. nie zabraklo przykladów zgubnej glupoty. Pierwszym milenijnym kandydatem do Nagrody Darwina zostal 26-letni absolwent renomowanego uniwersytetu w Stanford, pracujacy w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej, utalentowany komputerowiec o imieniu Tod. Na krótko przed pólnoca 31 grudnia 1999 r. Tod wszedl na neon na dachu paryskiego hotelu "Las Vegas" i machal do zgromadzonego na ulicach tlumu. Kiedy wybila pólnoc Tod tak uradowal sie z nadejscia Nowego Roku, ze stracil równowage, runal na przewody dostarczajace prad do swiatecznego oswietlenia ulic i sam zaswiecil jak fajerwerk. Ludzie wdrapywali sie potem na latarnie, by lepiej widziec zaplatane w drutach zwloki. Wychodzac w sylwestrowy wieczór, Tod zapewnil swych przyjaciól: "Znacie mnie, zawsze jestem ostrozny". Wyksztalcenie, jak widac, nie chroni przed glupotą.
32. W Nowy Rok 38-letni Adrian, doktorant z Kanady, postanowil popisac sie przed kolegami, plynac pod lodem od jednej przerebli do drugiej w lodowatej wodzie jeziora Kingsmere. Przereble dzielily zaledwie 2 metry, woda byla gleboka tylko do pasa, a jednak Adrian zanurzyl sie w jednym z otworów i juz sie nie pokazal. Zapewne nie ogladal filmu "Titanic", wiedzialby bowiem, ze hipotermia zabija. Finowie, specjalisci od takich zimowych wyczynów, mówili pózniej, ze plywak pod lodowa tafla nie ma w nocy szans na odnalezienie przerebli. Druhowie Adriana rzucili sie na ratunek, wlaczyli wszystkie swiatla samochodu, by wskazac mu droge - na próżno. Zamarzniete cialo wydobyli dopiero nazajutrz strażacy.
33. Bardzo czesto to seks sprawia, że ludzie tracą resztki rozsądku. Być może 27-letni Germano i 20-letnia Francesca z włoskiego miasta Chieti nie mogli spełnic swej miłosci w domu z uwagi na sprzeciw rodziców uważajacych, ze młodzi powinni poczekać do ślubu. Czy jednak musieli figlować w małym samochodzie, rozpędzonym do 130 kmh? Germano w ekstazie stracił kontrolę nad pojazdem. Auto wypadło z szosy. Policja wydobyła z poskręcanego wraku prawie nagie ciała pechowych kochanków.
34. 34-letni Brytyjczyk o imieniu Martin uważał, ze nic tak nie intensyfikuje doznań erotycznych jak brak powietrza. Prosił więc żonę, aby w decydującym momencie zatykała mu usta i nos. W końcu zapragnął seksu solo. Nałożyl sobie na glowę plastikową torbę, z której usunął powietrze za pomocą próżniowego odkurzacza. Kiedy znaleziono Martina, był już martwy i wciąż sciskał w dloni pracujacy odkurzacz.
35. W 1999 r. poważnym kandydatem do Nagrody Darwina byl 29-letni Bryan z hrabstwa Okeechobee na Florydzie. Bryan zmuszał biciem swą żonę Stephanie, by tańczyła nago w pantoflach na wysokich obcasach i miażdżyła nimi króliki i myszy. Później wpadł na inny pomysł, by pobudzić swe otepiałe zmysły. Wykopał w ziemi dół, położyl się w nim, przykrył deska i nakazał żonie: "Teraz przejedziesz po mnie samochodem". Sterroryzowana kobieta spelniła polecenie. Lewe koło pojazdu zmiazdżyło perwersyjnego junaka. Stephanie skazana została na dwa lata z zawieszeniem za nieumyślne spowodowanie śmierci małżonka.
36. W 2000 r. pewien Amerykanin z Denver zakradl sie na strusia farme, zapragnal bowiem zatanczyc z najwiekszym ptakiem swiata. Przy powolnych plasach strus zachowywal sie cierpliwie, zdenerwowal sie dopiero, gdy intruz zaczal tanczyc rock and rolla. Ptak zaszarzowal, a za nim inne strusie. Tancerz z polamanymi zebrami trafil do szpitala, ale cudem przezyl, w zwiazku z tym nie zasluzyl na Nagrode Darwina, lecz tylko na Zaszczytna Wzmianke.
37. Życie stracil natomiast 90-letni David z Arkansas, który zapragnal zdobyc darmowe strusie pióro. Jak bylo do przewidzenia, ciagniety za ogon strus-samiec kopnal czlowieka.
38. 29-letnia Andrea z Nevady postanowila okielznac arabskiego ogiera, którego wygrala na loterii. Okrecila sie wiec w pasie lina, która obwiazala wokól glowy rumaka. Oczywiscie, kon zaczal szalec, zbil kobiete z nóg i pociagnal za soba. Na pomoc pospieszyl ojciec Andrei, ale zamiast zastrzelic zwierze, zaczal gonic je z psami. Atakowany przez psy rumak ciagnal dziewczyne przez 10 miut. Zdaniem wielu internautów, ojciec - przez swa glupote - zasluzyl, by podzielic nagrode z martwa córka.
39. W 1999 roku wsród nominowanych znalazl sie Amerykanin hodujacy 5-metrowego pytona birmanskiego. Waz-dusiciel tych rozmiarów jest silniejszy od kazdej ludzkiej istoty. Pewnego dnia pyton niespodziewanie chwycil zebami glaszczaca go dlon i zaczal ja pozerac, jednoczesnie oplótl swego pana smiertelnym usciskiem. Zona zaatakowanego nie odwazyla sie ugodzic gada nozem, wezwala tylko policje. Funkcjonariusze przybyli za pózno. "Mamy nadzieje ze ofiara zdazyla jeszcze swym wolnym ramieniem stluc zone na kwasne jablko", czytamy w komentarzu.
40. Takze zbyt frywolne rozrywki moga miec oplakane skutki. Dwóch zamroczonych alkoholem 47-latków z Kentucky postanowilo zabawic sie w Wilhelma Tella, który przeszyl strzala z kuszy jablko na glowie swego syna. "Larry postawil sobie na glowe puszke piwa i krzyknal do swego druha, Silasa: "Strzelaj!". Silas wypalil z dubeltówki, ale nie byl Wilhelmem Tellem i trafil Larry'ego w srodek czola. Szkoda, byli przeciez najlepszymi przyjaciólmi", opowiadal pózniej szeryf, Harold Harbin.
41. Pewien Brytyjczyk z Norwich uznal, ze musi skoczyc ze wszystkich mostów w miescie. Kilkakrotnie powstrzymywany przez policje konsekwentnie realizowal swój plan. Ostatni skok oddal z wysokosci okolo 20 m do wody na metr glebokiej.
42. Grupa Australijczyków wybrala sie na polowanie na kaczki na jeziorze Cairn Curran Reservoir pod Castlemaine. Na czele lowców stal George z Melbourne, dysponujacy lekka, tania aluminiowa lódka, zdolna zabrac najwyzej 3 osoby. Do korabia weszlo jednak pieciu mezczyzn, którzy zaladowali takze szesc strzelb i trzy skrzynki z amunicja po 25 kg kazda. Zabraklo natomiast miejsca na kamizelki ratunkowe. Mysliwi mieli natomiast na sobie wysokie buty nieprzemakalne, w których nawet mistrz olimpijski by utonal. George po raz pierwszy zabral ze soba na polowanie 7-letniego syna, by "pokazac chlopakowi meska przygode". W odleglosci 300 m od brzegu przeciazona lódz wywrócila sie. Lowiacy w poblizu wedkarze zdolali ocalic trzech mysliwych. George, jego przyjaciel oraz dziecko, które przeciez w niczym nie zawinilo, zgineli.
43. 52-letni niemiecki turysta postanowil zrobic sobie oryginalne zdjecia w malowniczym miescie Rothenburg. Ustawil kamere na trójnogu, rozebral sie do naga i usiadl na miejskim murze obronnym na szesc metrów wysokim. Policja, która odtworzyla film z kamery, zobaczyla pózniej, jak nieszczesny nagus traci równowage i spada z muru jak kamien.
44. Kandydatów do Nagrody Darwina 2000 bylo wielu. Ostatecznie wyróznienie to post mortem otrzymal Peter, 52-letni wlasciciel szkoly obslugi maszyn w Perth w Australii. Peter zamierzal nakrecic film wideo pt. "Jak prawidlowo prowadzic podnosnikowy wózek widlowy". W pewnym momencie niefortunny kierowca wypadl z kabiny i zostal zmiazdzony przez kola. Dochodzenie wykazalo, ze Peter zlamal wszystkie przepisy - jechal za szybko, po nierównym terenie i nie zapial pasa bezpieczenstwa. Pechowy Australijczyk nakrecil najbardziej przekonywajace (a zarazem ostatnie) wideo szkoleniowe w swoim zyciu.
45. Równorzedna Nagroda Darwina przypadla Amerykaninowi z Denver o imieniu Andrew, który oskarzyl swego dziesiecioletniego syna o potajemne spalaszowanie porcji lodów. Doszlo do klótni, podczas której rozsierdzony ojciec wcisnal chlopcu w dlon 15-centymetrowy nóz kuchenny, krzyczac: "Zabij mnie, jesli mnie tak nienawidzisz!". Chlopiec upuscil nóz, lecz tatus podniósl ostre narzedzie i wreczyl synowi jeszcze raz. Tym razem dziesieciolatek wykonal polecenie i to bardzo skrupulatnie. Konajac w szpitalu, Andrew zdazyl jeszcze powiedziec: "Nie spodziewalem sie, ze ten dzieciak to zrobi".
46. Drugie miejsce, czyli Wyróznienie Darwina zdobyl 19-letni Rasheed z Teksasu, który zagral przed przyjaciólmi w rosyjska ruletke za pomoca pólautomatycznego pistoletu. Mlody glupiec nie wiedzial, ze pólautomatyczna bron, w przeciwienstwie do rewolweru, zawsze znajdzie kule. Jego szanse na wygranie w rosyjska ruletke wynosily zero.
47. Wyrózniony zostal równiez Filipinczyk imieniem Augusto, który, grozac granatem recznym, uprowadzil samolot lecacy z Davao do Manili. Zrabowal wspólpasazerom równowartosc 25 tys. dolarów, odbezpieczyl granat, wrzucil zawleczke do kabiny i wyskoczyl na spadochronie domowej roboty. Spadochron nie zdolal zahamowac lotu ku ziemi, zreszta Augusto wciaz sciskal odbezpieczony granat. Policja znalazla pózniej na ziemi dwie dlonie. Tyle tylko pozostalo z niefortunnego porywacza.
48. Niekiedy glupia smierc spotyka pozbawionych krzty rozumu zloczynców. Pewien kierowca ciezarówki z Ohio transportowal mrozone brokuly, wsród których ukryl przemycana kokaine. Kiedy chcial wydobyc narkotyki znajdujace sie na samym dnie, utknal miedzy mrozonkami glowa w dól. Policjanci zobaczyli pózniej wsród paczek brokulów dwie zimne jak lód stopy.
49. Dwaj Australijczycy w wieku 28 i 21 lat poszli noca z nozami, by dac nauczke pewnemu osobnikowi mieszkajacemu w przyczepie pod Brisbane. W zamieszaniu ofiara uciekla nawet nie drasnieta, podczas gdy napastnicy zadali sobie powazne rany. Mlodszy nozownik zginal na miejscu, jego kompan trafil do szpitala. "Cos takiego! Mamy jednoczesnie kandydatów do Nagrody Darwina i Zaszczytnej Wzmianki!", ucieszyl sie komentator.
50. Katsuo Katugoru - japoński wynalazca, który bojac się skutków trzęsienia ziemi i zalania Tokio wodami oceanu, skonstruował "kalesony bezpieczeństwa". W razie kontaktu z woda, intymna częsć garderoby automatycznie wypełnia się sprężonym powietrzem i wynosi człowieka na powierzchnię. Ponieważ kataklizmu nie sposób przewidzieć, Katugoru nigdy nie zdejmował swoich kalesonów. Gdy wszedł w nich do zatłoczonego metra, mechanizm uruchomił się samoczynnie. Sprężone powietrze najpierw rozerwało mu spodnie, a potem poraniło kilku pasażerów, którzy z połamanymi żebrami trafili do szpitala.
51. Eduard Kremliczka - Czech, działacz Partii Emerytów. Był pewny wyborczego zwycięstwa i oswiadczył publicznie, że jesli jego partia nie przekroczy progu wyborczego, to zje żywego chrzaszcza. Obietnicy dotrzymał.
52. Brazylijscy piloci na widok nadlatujacego z przeciwka innego samolotu puscili stery, zdjęli spodnie i przyłożyli do przedniej szyby gołe posladki. Ich maszyna straciła sterownosć i runęła na ziemię.
53. Angielski nałogowiec - który szczycił się tym, że nigdy nie przestaje palić. Zaczynał po przebudzeniu i do zasnięcia odpalał jednego papierosa od drugiego. Niezbyt higieniczny tryb życia sprawił, że doczekał się hemoroidów. Leczył je, siadajac w misce pełnej spirytusu, nie wypuszczajac oczywiscie papierosa z ust. Opary alkoholu zapaliły się, nastapił wybuch i nieszczęsnik rzucił palenie już na wieki.
54. Niemiecki nałogowiec - który w czasie wędrówki po odludziu odkrył, że zgubił zapalniczkę. Ponieważ bardzo chciało mu się palić, wdrapał się na słup wysokiego napięcia i przytknał usta do drutów. Zapalił się nie tylko papieros, ale i ofiara nałogu.
55. Angielski lekarz amator - odkrywca nowej metody leczenia biegunki. Jak każdy wynalazca, przetestował ja najpierw na sobie. Metoda polegała na wykonaniu lewatywy z... cementu. Dzięki skomplikowanej operacji "odkrywcę" uratowano.
56. Szwedzki dentysta - który pacjentowi majacemu trudnosci z opłaceniem jego usług, zerwał wszystkie koronki, wydłubał plomby i oswiadczył, że nie odda ich do czasu uregulowania rachunków. Dentysta stracił prawo wykonywania zawodu.
57. Troy Hurtubise - kanadyjski wynalazca kostiumu dla mysliwych polujacych na niedzwiedzie. Strój miał być całkowicie odporny na kły i pazury zwierzęcia. Hurtubise sprawdzał go oczywiscie na sobie i wszedł do legowiska niedzwiedzia. Poważnie ranny znalazł się w szpitalu. Po wyleczeniu, ponowił próbę. Z identycznym skutkiem. 58. Michael Gentner - amerykański akwarysta, który tak zdenerwował się na jedna rybę, że postanowił ja ukarać i połknać żywcem. Ryba utknęła mu w przełyku, udusili się oboje.
59. We Francji, Jacques LeFevrier postanowil popelnic samobojstwo. Stanal na urwisku i przywiazal kamien do szyi. Nastepnie wypil trucizne i podpalil swoje ubranie. Probowal nawet sie zastrzelic podczas skoku, ale kula chybila, przecinajac line z kamieniem. Woda morska, do ktorej wpadl niedoszly samobojca, ugasila ogien, a woda zalewajaca usta spowodowala wymioty, ktore usunely trucizne z zoladka. Jacques zostal wyciagniety przez rybakow i odwieziony do szpitala, gdzie zmarl z powodu wychlodzenia organizmu.



08.05.2003
15:44
[29]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Przychodzi do sklepu shaggy i mowi:
- mysta lova lova czy jest rura metalowa??
-nie niemam
Na drugi dzien to samo:
-mysta lova lova czy jest rura metalowa??
-nie niemam,
Gosciu pomyslal, ze moze zarobc wiec poszedl do hurtowni art.metalowych, ale tam niebylo metalowych rurek,wiec kupil rure pcv. Na nastepny dzien przychodzi shaggy:
-mysta lova lova czy jest rura metalowa??
-nie, ale mam rure pcv
-mysta bombastic, na ch*j mi ten plastik

:))
08.05.2003
15:53
[30]
K@mil [ Wirnik ]

Te Darwiny mnie ropzwaliły :)
08.05.2003
17:56
[31]
yazz_aka_maish [ Legend ]

W domu wariatów salowy widzi jednego z pacjentów, który biega po korytarzu udając samochód.
- Co pan robi panie Mariane?
- A właśnie jadę do Gdańska.
Salowy poszedł dalej, wszedł do pokoju Mariana, żeby zmienić pościel i widzi jego współlokatora masturbującego się na łóżku.
- Co pan wyprawia?
- Ciiii, Marian pojechał do Gdańska, a ja posuwam jego żonę.

09.05.2003
10:09
[32]
Mulder [ Generał ]

Mówi jasnowidz do jasnowidza
- wiesz co?
- wiem
09.05.2003
10:34
[33]
trustno1 [ Born Again ]

znalazlem na joe monster:
Wujek Dobra Rada 
Dostarczone przez Reszka , 08.05.2003 @ 02:36:18
"A oto streszczenie poprzednich odcinków. Porucznik MO - Lech Ryś sprawuje społecznie dyskretną opiekę nad gromadką urwisów, sprowadzając ich na dobrą drogę. Dzięki trafnym poradom, zyskuje u urwisów przydomek Wujek Dobra Rada. Oto nowy orzech dla porucznika - Tomek używa brzydkich wyrazów. Kolejny odcinek nosi tytuł "Motyla noga Tomka Mazura" - tak było w Misiu. Każdy z nas chciałby spotkać się wujkiem i zadać mu parę pytań. To oczywiście niemożliwe, ale my, na Joe Monster, mamy dla was kilka bezcennych i ponadczasowych rad jakie zdradził nam wczoraj przy piwku Wujek. Zapraszamy do lektury.

1. Jeżeli dziecko zadławiło się kostką lodu, daj mu się natychmiast napić wrzątku.
2. Fani Górnika Zabrze oraz Legii Warszawa - zamiast szalika, zawieście sobie dużego, plastikowego penisa na czole, będziecie się mogli łatwiej poznać.
3. Uśmiechaj się i kiwaj głową zachęcająco do każdego, kto przechodzi, aby miejsce obok ciebie w pociągu długo pozostało wolne.
4. Walczący z nadwagą - unikajcie diabelskiej pokusy rzucenia się na tabliczkę czekolady, ukrytą w szafie lub lodówce, nie wrzucając jej po
prostu jako pierwszej do koszyka w supermarkecie, wy pierdolone grubasy.
5. Sporo pieniędzy możesz zaoszczędzić zastępując wódkę zimną herbatą. Aby mieć kaca, rano następnego dnia wypij butelkę płynu do naczyń i rytmicznie wal głową o lodówkę.
6. Aby uprzyjemnić zwykłą kąpiel dzieciom, i upodobnić ją do kąpieli w Bałtyku, wrzuć do wanny trzy wiadra piasku, kilogram soli i dwie psie kupy.
7. Aby z kolei te same dzieci w czasie kąpieli poczuły się jak w miejskim basenie, wlej do wody pół wiadra Ace i kilka razy odlej się do wanny.
8. Na ulicach, gdzie ruch jest jednokierunkowy sporo czasu możemy zaoszczędzić patrząc przed wejściem na pasy tylko w stronę nadciągającego ruchu.
9. Porywacze, zanim wyjmiecie bombę sprawdźcie, czy samolot przypadkiem planowo nie leci tam, gdzie macie zamiar go porwać.
10. Olimpijczycy - jeżeli chcecie uniknąc kontroli na doping, biegnijcie trochę wolniej.
11. Zaprosiłeś wegetarian na kolacje? Daj im schabowego. Kotlet sojowy smakuje dokładnie tak samo.
12. Wegetarianie zaprosili ciebie na kolację? Powiedz, że skoro oni zawsze ciebie uprzedzają o swoich upodobaniach kulinarnych, ty chciałbyś zjeść kotlet schabowy.
13. Możesz urozmaicić swoje życie erotyczne, jeżeli zajdziesz swoją żonę od tyłu, wsadzisz, a następnie trzymając ją bardzo mocno powiesz "kocham cię, Aniu" - kiedy ona ma imię Krystyna.

I najważniejsza rada wuja:

14. Pamiętaj, zawsze sraj w pracy - nie dość, że zaoszczędzisz na papierze toaletowym, to jeszcze ci za to zapłacą.
p
11.05.2003
22:29
[34]
1michał [ Generał ]

Kiedy kogut znosi jaja?

Jak schodzi ze schodów:PPPPPPPP

**********************

Mówi kura do kury

-ej! ty z tamtym kogutem to na serio czy dla jaj?

11.05.2003
22:36
[35]
Paszczak [ Oaza Spokoju ]

Głowny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa, Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało:"Ile czasu potrzebujesz, aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko-niemieckiej granicy odpowiada:
- dwa, trzy miesiące
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
-No, z pół roku
Celnik ze "ściany wschodniej", po dłuższym zastanowieniu:
-Dwa,trzy lata
Komisja zdziwiona:
- Tak długo ?
Celnik ze "ściany wchodniej":
- Panowie, nie przesadzajcie! BMW to w końcu duża firma...

***

Mąż pyta żonę po stosunku:
-Miałaś orgazm ?
-Tak
-I co się mówi
- Dziękuję

12.05.2003
22:26
[36]
Pik [ No Bass No Fun ]

Po bibce z ostrym popijaniem i "baletami", facet budzi się nad ranem w obcym łóżku. Obok niego śpi, paskudnie chrapiąc, obrzydliwe, grube babsko. Facet ostrożnie podnosi kołdrę i zamiera z obrzydzenia: wszystko ubabrane krwią... Rad, nierad, facet wstaje i wlecze się do łazienki.
Zapala światło, staje przed lustrem i z przerażeniem dostrzega wystający mu z ust, zaklinowany między zębami sznureczek. "O Boże", mamroce facet niewyraźnie, "zechciej tylko sprawić, żeby to była herbata ekspresowa!"

Niedziedz mial chody u Boga. Bóg wezwal go pewnego dnia i rzekl:
"Niedzwiedz, powiem Ci w tajemnicy - jutro bedzie koniec swiata."
Niedzwiedz pobiegl szybko do lasu, zwolal wszystkie zwierzeta i
wszyscy razem zarzadzili, ze wieczorem bedzie impreza pozegnalna.
Faktycznie urzadzili impreze, na która przybyly wszystkie zwierzeta.
Impreza obfitowala we wszelkie zyciowe przyjemnosci ? alkohol, dragi,
seks.. Jednym slowem - wielka orgia i libacja. Na samym srodku polany
hipopotam posuwa zyrafe, która odwracajac sie do niego mówi:
- Hipopotam, ty glupi jestes? Jutro koniec swiata a Ty mnie w gumie
posuwasz?
- To nie guma - odpowiada hipopotam - To waz mi laske robi...

Facet nazywal sie Wilson i mial fabryke sprzetu zelaznego: srubki,gwozdzie, nakretki, lopaty, grabie itp. Postanowil zatrudnic goscia od reklamy zeby nakercil mu film reklamujacy jego gwozdzie. Wiec facet przychodzi po tygodniu i pokazuje mu film, a tam rzymski zolnierz przybija gwozdziami Jezusa do krzyza, pod spodem napis "Gwozdzie Wilsona utrzymaja wszystko". Wilson wpada w szal, mowi ze nie mo&#191;e czegos takiego puscic w tv, (vide ostatni przypadek z Kalisza) itp, ze jego by ukrzyzowali za taki film itp nie, ma przyjsc za tydzien z innym filmem i nie ma tam byc Rzymianina krzyzujacego Jezusa.
Facet przychodzi po tygodniu i pokazuje film a tam ukrzyzowany Jezus i zolnierz stojacy obok z zalozonymi rekami i napis: "Gwozdzie Wilsona utrzymaja wszystko"... Wilson sie wsciekl , nie moze tego puscic w tv , itp, chce filmu ale bez ukrzyzowanego Jezusa , bez Jezusa wogole. Facet od reklamy zrobil kwasna mine i poszedl.
Wraca za tydzien i pokazuje 3 film. Tam widac taka gorke i kawalek pola. Chwila ciszy. Potem zza gorki wybiega jakis gosc w lachmanach, dlugie wlosy, zaniedbany itp. zbiega z tej gorki i przez pole zapierdala ogladajac sie co chwile do tylu. Chwila ciszy. Wybiegaja rzymscy zolnierze i za nim przez to pole. Jeden sie zatrzymuje przy kamerze i dyszac mowi: "Gdybysmy mieli gwozdzie Wilsona
12.05.2003
22:35
[37]
Pik [ No Bass No Fun ]

W autobusie podmiejskim, na tylnym siedzeniu siedzi chlopak w gustownym dresie
i jego wytapetowana panienka. On powoli ja obejmuje, patrzy za okno, jąka sie,
chce byc romantyczny. Wreszcie w przyplywie natchnienia przelamuje się i mówi:
- Bo wiesz... zaje**lem sie w tobie na ch*j......

Pewien bardzo pobożny pan uczęszczał co niedziele do koscioła. Za
każdym razem wychodzac z koscioła dawał koczujacemu nieopodal
żebrakowi 10 zł . Sytuacja powtarzała się od dłuższego czasu . W
pierwsza niedzielę pazdziernika pan wychodzi z kościoła, podchodzi
do żebraka i daje mu 5 złotych .
- A dlaczego tylko 5? Zawsze było 10 - pyta żebrak .
- No wie pan, posłałem syna na studia -odpowiada pan .
- Ale dlaczego na mój koszt?

Morderca skazany na 25 lat wiezienia, ucieka. Wlamuje sie do pewnego
domu, gdzie zastaje mloda pare podczas wieczornych igraszek. Bandyta
przywiazuje mezczyzne do krzesla i zostawia w kacie pokoju, po czym
rzuca kobiete na lozko. Przez chwile caluje jej szyje , po czym wybiega.
W tym momencie zwiazany chlopak podpelza do dziewczyny i mowi :
- Kochanie, ten facet to bandyta, od lat nie widzial kobiety, bedzie sie
na tobie wyzywal seksualnie, ale badz dzielna, od tego zalezy nasze
zycie. Pozwol mu zrobic wszystko na co ma ochote i udawaj ze ci
sie podoba. Widzialem jak calowal twoja szyje.
- Alez skarbie - przerywa kobieta - On nie calowal mojej szyi,
tylko mi szeptal do ucha
- Co ci szeptal
- Pytal, gdzie trzymamy wazeline. Badz DZIELNY KOCHANIE

Na stacje benzynowa podjezdza samochód.
Facet obslugujacy pompe widzi na tylnym siedzeniu auta dwa pingwiny. Zaskoczony pyta kierowce:
- Co robia te dwa pingwiny?
- Znalazlem je i nie wiem, co z nimi zrobic.
Pompowy bez namyslu odpowiada:
- Powinien je pan zawiezc do ZOO.
- O, to doskonaly pomysl, dziekuje!
Nastepnego dnia znów pojawia sie na stacji, a na tylnym siedzeniu jego
auta siedza te same pingwiny.
Pracownik stacji mówi:
- Hej, myslalem, ze zabral je pan do ZOO.
- Zabralem, zabralem!... Spedzilismy wspanialy dzien a dzisiaj jedziemy
na plaze....

Na skrzyżowaniu na światłach stal konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant – Dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za "brak świateł"
Dzieciak wziął mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział, że tak
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dal mu ch*ja miedzy nogami, zamiast na grzbiecie!

U lekarza - Okulista
Przychodzi faciu do lekarza (okulisty) wchodzi do gabinetu zdejmuje gacie i wychyla dupę do pana doktora ... Lekarz patrzy i mówi...
- panie ale pan się chyba pomylił ja jestem lekarzem od oczu a nie od ekhm odbytów ....
Facet odpowiada :
- ale nie, nie panie doktorze ja do pana na pewno , bo widzi pan ta czarna dziurkę pomiędzy pośladkami ?
Lekarz
- widzę no i co ?
Facet
- wokół tej dziurki są takie czarne kręcone włoski .. widzi pan
Lekarz (zdeczko poirytowany) :
- no widzę ale o co chodzi ?!
Facet :
- no i na końcu tych włosków są takie brązowe kuleczki .. widzi pan doktor ?
Lekarz (już wkurwiony) :
- no widzę ale co to ma wspólnego ze mną ?????!!!!!
Facet :
- no bo panie doktorze jak ciągnę za te kuleczki to mi łzy z oczu lecą...
12.05.2003
22:43
[38]
Pik [ No Bass No Fun ]

Matematykowi zepsul sie kaloryfer. Zawezwal wiec hydraulika, ten postukal jakims kluczem, pokrecil i... woda przestala cieknac. Radosc matematyka szybko sie skonczyla, gdy fachowiec podal cene uslugi.
(m)- Panie, ale to polowa tego co zarabiam.
(h)- A gdzie pan pracuje?
(m)- Na uniwesytecie.
(h)- No to przenies sie pan do naszej spóldzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle co na tym calym uniwersytecie. Musisz tylko pan pójsc do biura, zlozyc podanie i juz. Tylko podaj pan ze masz pan siedem klas, bo wyzsze wyksztalcenie u nas nie poplaca.
Matematyk zrobil tak jak poinstruowal go fachowiec. Od tej pory jego dola wyraznie sie poprawila. Ale pewnego dnia przyszlo zarzadzenie o podnoszeniu kwalifikacji zalogi i skierowano wszystkich tych co mieli 7 klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka.
Nauczycielka wita wszystkich:
(n)- Dzien dobry, bedziemy sie uczyc matematyki, na pewno wszyscy dostana swiadectwo osmej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pamietamy jeszcze ze szkoly. Moze napisze pan wzór na pole kola - wskazala na matematyka.
Ten wstal, podszedl do tablicy i zaczal wyprowadzac, bo akorat zapomnial, wzor. Wyprowadza, wyprowadza, zapisal juz cala tablice i w koncu dostal wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu sie nie podoba, wiec liczy od nowa. Zmazal tablice, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
Zrezygnowany patrzy na klase oczekujac podpowiedzi, a wszyscy jak jeden mąż szepczą:
(klasa): - Zmien granice calkowania...

Przychodzi facet do kumpla a ten trzyma głowę pomiędzy piersiami żony i dociska je rękami do uszu. Więc ten go pyta:
- Ty co robisz?
- Słucham muzyki.
- A dasz mi posłuchać?
Kumpel po zastanowieniu się dłuższą chwilę i zgodził się, więc ten wsadził głowę między piersi i po chwili mówi:
- Ty ale tu nic nie słychać.
Na to kumpel:
- A jacka (dżeka) wsadziłeś!

W ZOO przed klatka z malpami synek pyta sie mamy:
- Mamusiu dlaczego w tej klatce zamkneli informatyków?
- Jak to informatyków? - pyta mama
- No tak jak nasz tatus - nieogolone, brudne i maja odparzenia na dupie.

Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient...

Pijaczek opowiada koledze:
- O w morde ,ale dzisiaj w nocy sie nameczylem! Pic sie chcialo jak cholera, biegiem do lodowki - pusta ,nawet szronu , a w mordzie sucho jak szlag ,no to do lazienki , woda nie leci , rozkrecam drzacymi lapami spluczeke -sucho. No to do drzwi wejsciowych ,ale sobie przypomnialem ,ze juz mleka nie
roznosza, wiec wracam do kuchni i....... widze pod stolem, lezy....... "jabol"!!! To ja tego "jabola" zebami otwieram,bo rece sie trzesa ,a w mordzie sucho jak cholera i garnnek na kuchenke, do garnka winko z omszalej butelachy wlewam, dodaje miodu, wanilii ,gozdzikow ,no i zapalam gaz ,a pic sie chce ,rece sie trzesa,zapalki mi sie lamia ,to szukam wszedzie zapalniczki. Znalazlem cholere ,a juz wytrzymac nie moge bo mi sie pic tak strasznie chce! Zapalilem wreszcie gaz ,podgrzalem jabolka i taki goracy przelewam sobie wolniutko do glinianego garnuszka ,aby sie napic jak czlowiek ,no i wtedy obudzila mnie zona!!! A ja sobie pomyslalem:
- " DLACZEGO CIE K**WA NA ZIMNO NIE WYPILEM"!!!

Jas czyta w klasie:
- moja Mama wstaje o 4.30, wyprasuje dla nas do szkoly, wyprasuje tacie, przygotuje sniadanie, wyczysci buty, obudzi nas, da sniadanie, pozmywa, zaprowadzi do szkoly, idzie do pracy, zrobi zakupy, ugotuje obiad, zrobi ciasto, polata z odkurzaczem, wypierze, wyprasuje, rozwiesi, da obiad, pozmywa, zrobi z nami lekcje, robi na drutach, robi kolacje, pozmywa po kolacji, posprzata dom, umyje okna, przyjmie gosci, potem nas umyje, sprawdzi zeby i uszy, poczyta do snu, umyje wanne, wykapie sie, idzie spac, a potem jak juz jest ciemno to do mamy przychodzi Pan Bog...
- a skąd wiesz że to Bóg?
- No bo slysze jak mowi: taki dzien mialam, tyle roboty, ledwom żywa, a
teraz, o Boże, jeszcze Ty...
13.05.2003
10:49
[39]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Najpierw przeczytaj!!!!! Dopiero potem spójrz na zdjęcie :))))
AUTENTYK
Szymuś, mój synek kilka dni temu obchodził 1 urodziny. Z lenistwa
postanowiłam zamówić tort, bo piec mi się nie chciało, zadzwoniłam
więc do cukierni, odezwał się Pan - spytałam czy mogę zamówić tort:
- nie ma sprawy, jaki? -
- taki nasączany alkoholem, z wisniami...
- aaa, węgierski, tak? - spytał Pan
- tak - odparłam, tylko proszę nasączyć tort mniejsza iloscia
alkoholu
niż zazwyczaj, bo to bedzie kinder bal!
- ok, a jaki napis by Pani chciała?
- Hmm, no jaki?! Szymon - 1 ROK!
Tylko mniej alkoholu, niech Pan pamięta!!
- Ok., do odbioru o 14, do zobaczenia
- Do zobaczenia.
EFEKT ROZMOWY I ZAMÓWIENIA WIDOCZNY NA ZDJĘCIU!!!
13.05.2003
10:50
[40]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Zapomniałem dać fotki :))
13.05.2003
11:06
[41]
Pik [ No Bass No Fun ]

Z Siodmych Mistrzostw Swiata w Posuwaniu Na Czas witaja panstwa
- Dariusz Szpakowski...
- i Wlodzimierz Szaranowicz.
- Dzis jest dzien rozgrywek finalowych. Eliminacje wylonily naprawde najwyzszej klasy zawodnikow. W szranki staja Speedy Gonzalez, Szybki Lopez i Strus Pedziwiatr. Kto twoim zdaniem zostanie tegorocznym Mistrzem?
- Trudno powiedziec. Wszyscy zawodnicy sa swietnie przygotowani. Trenowali pod okiem najlepszych trenerow przy opracowanych specjalnie dla nich metodach treningowych...
- No, ale my tu gadu-gadu, a tu juz rozpoczely sie zawody. Zawodnicy maja
5 minut na posuniecie jak najwiekszej ilosci osob. Pierwszy rozpoczal Speedy Gonzalez.
- Narzucil naprawde niezle tempo, moze zabraknac mu sily na finisz..
10 .. 20 .. 30 .. 40 .. 46! Swietny wynik, pozostali zawodnicy beda musieli sie niezle napocic!
- Ale teraz staje do zawodow Szybki Lopez. I ruszyl! 10 .. 20 .. ten czlowiek jest fenomenalny! .. 40 .. 50 .. To nieslychane, nikt chyba sie tego nie spodziewal .. 60 .. 70 .. 77!! Chyba nic nie jest w stanie odebrac mu zlotego medalu!
- Ale teraz do zawodow staje Strus Pedziwiatr. I rozpoczal .. 20 .. 50 ..
80 .. eee ...100 ... 150 .. eeee! .. 200 .. pierwszy rzad, drugi rzad, trzeci
rzad, WLODZIU SPIER**LAMY!!!

Firma whirlpool chciala zdobyc ukrainski rynek, a w zwiazku z tym ze reklama to klucz do sukcesu, amerykanscy specjalisci od reklam zaprosili do siebie aby pokazac jak sie robi reklame ukrainskich filmowcow.
Zaprosili ich do kina i puscili film.
Na pierwszym kadrze widac super nowoczesny wiezowiec dalej kamera zaglada do jakiegos pokoju - calego bialego w ktorym na srodku stoi piekna nowa pralka Whirpool. Kolejna scena przedstawia jak do tego pokoju wchodzi wyluzowany amerykanin - pieknej budowy ciala - rozbiera sie do naga i ubrania wklada do pralki nastepnie do tegoz pokoju wchodzi piekna kobieta, ktora rownierz sie rozbiera - nastawiaja program prania i na tej pralce fiku - miku sobie baraszkuja. Ostania klatka przedstawia napis "PRANIE Z WHIRLPOOL TO CZYSTA PRZYJEMNOSC".
Amerykanie zadowoleni z siebie ze taka fajna reklame mowia do Ukraincow teraz Wasza kolej zrobcie reklame na bazie tego ale z uwzgkednieniem tradycji waszego kraju. I tak tez sie stalo za kilka miesiecy przychodzi zaproszenie dla amerykanskich specjalistow na projekcje reklamy do Lwowa:
Pierwszy kadr przedstawia z lotu ptaka Dniestr i stepy wokol rzeki.
Nastepnie kamera zbliza sie i u wod Dniestru pokazuje Masze - ktora nachylona z wypieta pupa - kijanka pierze koszule. Nastepny kadr okazuje
sotnie Kozakow jadaca brzegiem rzeki. Nastepne ujecia pokazuja radosc Kozakow, ktorzy zobaczyli Masze z jej wypieta fajna pupcia, nastepne kadry przedstawiaja jak kazdy po kolei, razem i na rozne sposoby "bierze" zaskoczona Masze. Ostani kadr filmu przedstawia ogromny napis
"JEBALI, JEBUT I BUDU JEBAT PAKU MASZA NIE KUPLIAT PRALNOJE MASZINU WHIRLPOOL"

W samolocie lecą dwie blondynki, murzynka i reszta pasażerów. Nagle pilot samolotu oznajmia, że samolot nie wyląduje i że prawdopodobnie wszyscy zginą. W samolocie zaczyna się panika, ale jedna z blondynek zaczyna zakładać na siebie biżuterię, blondynka siedząca obok niej pyta się:
- Czemu zakładasz na siebie tą drogocenna biżuterię?
- Bo gdy zginiemy najpierw będą szukać tych bogatych.
Słysząc to, druga blondynka zaczyna się malować i robić manikure i pedicure. Widząc to ta pierwsza blondynka pyta się:
- Dlaczego się malujesz?
- Bo gdy zginiemy sadzę że najpierw będą szukać tych najpiękniejszych.
Murzynka słysząc to zdjęła majtki, oparła się o fotel znajdujący się przed nią i bardzo mocno się wypięła. Obydwie blondynki widząc to pytają się murzynki:
- Dlaczego siedzisz nago i tak bardzo się wypinasz?
Murzynka na to:
- Moim zdaniem jak zginiemy to najpierw będą szukać czarnej skrzynki!

Po powrocie do kraju, mąż poszedł do apteki i prosi o "Trytheotherol".
- Co??? - pyta aptekarka.
- Trytheotherhol, tu napisane na recepcie - mówi facet.
- Niech pan mi pokaże tę kartkę. Aaa, pan to niewłaściwie przeczytał. Tu jest napisane po angielsku: "Try the other hole". ;D

Hrabia bierze kapiel i puscil baka. Po chwili przychodzi do niego kamerdyner z butelka whisky.
- Alez ja nie zamawialem whisky! - mówi zdziwiony hrabia.
- Jak nie? - pyta kamerdyner. - Wyraznie slyszalem: "Bill, bring a bottle, please"!

Malutki bialy facet wchodzi do windy. Jest juz tam taki wieeeelki Murzyn. Kiedy winda rusza, Murzyn mowi:
- 2 metry wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jadro, 2 kg prawe jadro, Turner Brown.
Malutki facet mdleje! Murzyn podnosi go z podlogi, cuci uderzeniami w twarz, potrzasa nim i pyta:
- Kurcze facet, cos nie tak?.
Malutki bialy czlowieczek odpowiada:
- Przepraszam pana, ale prosze powtorzyc co pan mowil.
Murzyn patrzy z gory na czlowieczka i mowi:
- 2 merty wzrostu, 200 kg wagi, 30 cm penis, 2 kg lewe jadro, 2 kg prawe jadro, nazywam sie Turner Brown.
Malutki bialy czlowiek mowi:
- Dzieki Bogu, myslalem, ze pan mowi Turn around!"

Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika :
- Ojcze mam pewien problem. Mam w domu dwie gadajace papugi, sliczne samiczki, i nie wiem dlaczego one strasznie bluznia
- A co takiego mówia? - pyta ksiadz.
Kobitka na to :
- W kólko powtarzaja : "Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie zabawic?"
Ojciec zastanawia sie chwile i w koncu mówi :
- Ja tez mam dwie gadajace papugi. Sa to samce, które calymi dniami czytaja Pismo Swiete i odmawiaja rózaniec. Przyprowadz swoje papugi do zakrystii, wpuscimy je do jednej klatki i byc moze moje papuzki oducza twoje bluznierstw.
Kobita przynosi nastepnego dnia swoje nieznosne papugi do ksiedza. Wpuscili je do klatki. Papugi ksiedza patrza na nowe towarzystwo. Po chwili
odzywaja sie samiczki :
- Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie zabawic ?
papugi ksiedza podniosly oczy znad Biblii, popatrzyly sie na siebie i jedna mówi do drugiej :
- Wyp....ol te ksizke ! bracie. Nasze modly zostaly wysluchane...

Aula. Wykłady prowadzi starszy profesor. W pewnym momencie zwraca się do studentów:
- Za moich czasów nieobecność na zajęciach usprawiedliwiona była w dwóch przypadkach: po pierwsze, gdy umarł ktoś bliski z rodziny, po drugie - choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim.
Z końca sali dobiega komentarz:
- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?
Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim zastanowieniu odpowiada:
- W twoim wypadku - możesz po prostu pisać drugą ręką.

Panie grają w golfa. Jedna z nich uderzyła piłeczkę - chciała prosto, poszlo w lewo.
Niedaleko stojący obserwator żeńskich zmagań zgiął się w pół, wsadził dłonie pomiędzy uda i wrzasnął. Pani podbiegła do niego przerażona:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale to było doprawdy niechcący!
Pan dalej jęczy:
- Jestem fizykoterapeutką, może będę w stanie panu pomóc... Pan nadal jęczy...
Pani rozpięła mu rozporek i rozpoczęła masowanie. Po 5 minutach pyta: - No i jak?
- Bardzo przyjemnie, ale kciuk nadal boli..

Pustynia, zar, spiekota. Znikad nadziei dla Winnetou i Old Shatterhanda,
ktorzy zabladzili gdziea wsrod piaskow, gubiac slad przyjaciol.
Old Shatterhand mowi:
- Bracie Winnetou, wystrzel, moze nas ktos uslyszy.
Indianin strzelil, dwaj przyjaciele odczekali kwadrans, nasluchuja
cisza.
Znikad pomocy.
- Winnetou Bracie, strzel jeszcze raz.
Winnetou strzela, znow mija kwadrans, znow pomoc nie nadchodzi.
Zrezygnowany Old Shatterhand mowi do wodza Apaczow
- Trudno sie mowi, strzel ponownie.
- W porzadku bracie ale to moja ostatnia strzala.

Była sobie kurza ferma, na której rządził już sędziwy wiekiem kogut. Pewnego dnia na fermie pojawił się konkurent - młodziutki kogucik.
Aby nie było nieporozumień Stary kogut zaproponował układ.
Syn pisze list do matki:
"Droga Mamo! Urodził mi sie syn.
Żona nie miała pokarmu, więc wzięła mamke - Murzynkę, więc synek zrobił sie czarny".
Matka odpisuje:
"Drogi Synu! Gdy Ty sie urodziłeś, również nie miałam mleka w piersiach.
Wychowałeś sie na krowim, ale rogi ci wyrosły dopiero teraz". - słuchaj, zagrajmy uczciwie, jeśli wygrasz, odejdę bez słowa i wszystkie kury Twoje, jeśli ja wygram, ty uznasz moją władzę i się podporządkujesz.
- a jaką forme rywalizacji proponujesz zapytał młody kogut.
- no cóż, ścigajmy się od tego płotu, do tamtego drzewa.
- słuchaj dziadku z ironią odpowiedział młodzieniec, jestem skłonny dać tobie nawet fory, nie lubię za łatwo wygrywać. Wystartuję 10 sekund po tobie
Jak postanowili, tak też zrobili.
Ruszył stary kogut, minęło 10 sekund kiedy wystartował za nim młody. Już doganiał staruszka, już siedział mu na piurze, kiedy nagle jakaś ręka chwyciła go za kuper.
- Cholera, znowu musze ubić koguta, już trzeci "pedał" w tym miesiącu gania za naszym staruszkiem

Syn pisze list do matki:
"Droga Mamo! Urodził mi sie syn.
Żona nie miała pokarmu, więc wzięła mamke - Murzynkę, więc synek zrobił sie czarny".
Matka odpisuje:
"Drogi Synu! Gdy Ty sie urodziłeś, również nie miałam mleka w piersiach.
Wychowałeś sie na krowim, ale rogi ci wyrosły dopiero teraz".
13.05.2003
11:55
[42]
Klemens [ Generał ]

Pare tzw. toastow gruzinskich:


............................
Każdy wypity kieliszek, to gwóźdź do naszej trumny.
Pijmy więc tak, by trumna się nie rozpadła!

............................
Była noc. Księżyc i cisza. On i Ona. On powiedział:
- Tak?
Ona powiedziała:
- Nie.
Minęły lata. I znów noc, księżyc i cisza. On i Ona. Ona powiedziała:
- Tak?
On powiedział:
- Tak.
Ale lata już były nie te.
Wypijmy za to, byśmy wszystko w życiu robili w porę!

............................
Płynie przez rzekę żółw, a na jego grzbiecie zwinął się jadowity wąż.
Wąż myśli: ''Ugryzę - zrzuci''.
Żółw myśli: ''Zrzucę - ugryzie''.
Wypijmy za nierozerwalną przyjaźń, co znosi wszelkie przeciwności!

............................
Dziewczyna szła wieczorem ulicą i usłyszała za sobą kroki. Obejrzała się i zobaczyła przystojnego chłopaka. Obejrzała się drugi raz, chłopak wciąż szedł za nią. Uznała, że warto na niego poczekać. Obejrzała się po raz trzeci - chłopaka już nie było...
Wypijmy za to, by pracownicy kanalizacji miejskiej nie zapominali zamykać studzienek!

............................
Kobieta jest potrzebna mężczyźnie jak okrętowi kotwica.
Wypijmy więc za krążownik ''Aurora'', który miał tych kotwic cztery!

............................
Księżniczka gruzińska dojrzała do zamążpójścia. Król obwieścił, że jej mężem zostanie ten dżigit, który konno przeskoczy przepaść i przetnie szablą jabłko umieszczone między nagimi piersiami księżniczki. Piętnastu dżigitów zwaliło się w przepaść. Szesnasty przeskoczył, ale zranił dziewiczą pierś księżniczki.
Wypijmy za ustrój robotniczo-chłopski, który skończył z tego rodzaju idiotycznymi pomysłami!

............................
W upalny letni dzień szedł drogą pewien mężczyzna. Żar lał się z nieba, więc postanowił się wykąpać w pobliskim strumieniu. Zdjął ubranie, położył na brzegu, kapelusz powiesił na krzaku i nago wskoczył do wody. Kiedy już się ochłodził, z przerazeniem spostrzegł, że ubranie zniknęło, a z całego odzienia pozostał mu tylko kapelusz. I właśnie w tej chwili na ścieżce za krzakiem ukazała się piękna dziewczyna. Trzymając kapelusz oburącz, ledwo nim zdołał przykryć swą męskość, gdy dziewczyna zbliżyła się do niego i patrząc mu głęboko w oczy, słodko rzekła:
- Podaj mi prawą rękę.
Chłopak podał.
- Podaj mi swoją lewą rękę.
Chłopak podał.
A teraz wypijmy za tą siłę, która podtrzymywała kapelusz!

............................
Idzie osioł przez pustynię. Idzie dzień, drugi, trzeci... Słońce praży, osła męczy pragnienie. Nagle widzi: stoją dwie wielkie beczki - jedna z wodą, druga z wódką. Z której zaczął pić? Oczywiście z pierwszej!
Nie bądźmy więc osłami i napijmy się wódki!

............................
Idę kiedyś przez park, księżyc świeci, a na ławeczce całują się chłopak z dziewczyną. Idę innym razem... księżyc, gwiazdy... a na tej samej ławeczce chłopak z inną dziewczyną. Idę znów tą drogą: noc, księżyc, gwiazdy... i ten sam chłopak na tej samej ławce całuje się z trzecią dziewczyną.

Wypijmy za stałość mężczyzn i zmienność kobiet.
............................



13.05.2003
14:47
[43]
gladius1 [ Centurion ]

Rosyjska zagadka:

Czto eto takoje:
smiesznoje - strasznoje?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- Jobat' tigra...
14.05.2003
21:42
[44]
Pik [ No Bass No Fun ]

Pewien student umarł i poszedł do piekła. Diabeł przywitał go i spytał
jakie piekło wybiera: normalne czy studenckie? Ten wybral normalne. Gdy
się tam znalazł okazało się, że trwają tam imprezy do rana, są panienki
i leje się alkohol, ale rano przybywa diabeł i wbija każdemu gwóźdź w
tyłek i tak codziennie. Wobec tego student zdecydował się wkrótce na
przeniesienie do piekła studenckiego.Tam rownież imprezy itd., ale rano
nie pojawia się już diabeł. Tak mija kilka miesięcy, aż ktoregoś dnia
przychodzi diabeł z koszem gwoździ i mowi: sesja!

Pijany facet podchodzi do konfesjonału, ale nic nie mówi. Po pewnym czasie zniecierpliwiony ksiądz puka, chcąc ośmielić wiernego do wyznania grzechów.
- Nie masz co pukać koleżko - słyszy w odpowiedzi. - Z tej strony też nie ma papieru...

Przychodzi krasnoludek do burdelu i prosi o kobiete.
Burdel-mama niewiele myslac dala mu pileczke pingpongowa.
Krasnoludek zamknal sie z nia w pokoju i obraca, podrzuca,
oglada ze wszystkich stron, w koncu mowi:
- Te, pierdnij chociaz dla orientacji!

murzynowi obcieło palec u ręki , zabrał to co z niego zostało i pojechał na pogotowie. Tam lekarz mówi że niestety nie da sie go w takim stanie przyszyć i że trzeba doszyć jakiegoś innego palucha więc poszedł na zaplecze i przychodzi z nie najlepsza dla murzyna wiadomością że został paluch jeden i w dodatku biały. Murzyn zdesperowany powiedzial ze ok niech bedzie bialy wiec mu taki przyszyli... wracając późnym wieczorem do domu w aotobusie cały czas obserwował go podpity gościu który po dłuższej chwili obserwując murzyna z jego palcem nie wytrzymal i zapytał :
" teeeeee kominarz a o której to sie wraca od dziewczyny heeee ??? "

Facet przychodzi do baru z małą małpką na ramieniu, zamawia drinka i gdy pije to małpka zaczyna skakać po całym barze.
Podkrada oliwki z baru i je zjada. Następnie bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. Potem
wskakuje na stół bilardowy bierze jedną bilę i ku zdumieniu wszystkich jakoś ją połyka.
Barman krzyczy do faceta:
- Widział pan co zrobiła pańska małpa?!
- Nie, co?
- Właśnie zjadła jedna bilę z mojego stołu bilardowego!
- Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku, łajdaczka.
Przepraszam, zapłacę za wszystko.
Gościu kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką.
Dwa tygodnie później znowu przychodzi do tego samego baru, z małpką na ramieniu, zamawia drinka a małpa zaczyna znowu
hasać po barze. Kiedy kończy drinka, małpka znajduje wisienke na talerzyku. Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje,
a nastepnie zjada.
Barman jest wyraźnie zdegustowany:
- Widział pan co zrobiła tym razem?!
- Nie, co?
- Hmm, wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek poczym zjadła!
Tiaa, to mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku ale odkąd połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy

- Dlaczego kobiety ogladaja filmy porno do konca?
- Bo mysla, ze na koncu bedzie slub.

Podczas normalnego wspolzycia malzenskiego wystepuja trzy etapy seksu.
Pierwszy to tak zwany SEKS DOMOWY, podczas ktorego stosunki Nowozencow
odbywaja sie czesto i w roznych miejscach, np. w kuchni, w goscinnym, na
podlodze, w wannie itd.
Nastepnie przychodzi etap zwany SEKSEM SYPIALNIANYM podczas ktorego stosunki
plciowe odbywaja sie regularnie i jak sama nazwa wskazuje w sypialni.
Z czasem, nieublagalnie pojawia sie trzeci etap zwany SEKSEM PRZEDPOKOJOWYM.
Podczas tego etapu malzonkowie mijaja sie sporadycznie w przedpokoju mowiac:
"Pieprz sie".
14.05.2003
21:54
[45]
Pik [ No Bass No Fun ]

Przychodzi facet do apteki, pokazuje dłoń i mówi:
- Pięć.
- Co pięć? - pyta aptekarz
- Pięć tabletek viagry. Zaprosiłem pięć fajnych lasek na wieczór.
Następnego dnia ten sam facet przychodzi znowu i pokazuje dwie dłonie.
- Co? Dziesięć? - pyta aptekarz
- Nie, krem do rąk. Nie przyszły...

Przychodzi pijany studemt na egzamin z matematyki i sie
pyta, czy moze zdawac, jezeli jest pijany. Egzaminator byl
litosciwy, wiec stwierdzil, ze nie ma sprawy. Na rozgrzewke
kazal studentowi narysowac sinusoide. Student wzial krede,
podszedl do tablicy i narysowal piekna sinusoide. Egzaminator
powiedzial: No widzi Pan, jednak Pan umie. Na to student: Niech
Pan poczeka, to dopiero uklad wspólrzednych.

Zajączek mówi do niedźwiedzia:
- Dzisiaj idę na imprezę. Jak wrócę mogę być lekko podpity, więc proszę nie bij mnie.
Następnego dnia zajączek wstaje rano z łóżka, patrzy w lustro, a tam cała mordka obita .
- Niedźwiedź! Przecież mówiłem ci żebyś mnie nie bil - mówi zajączek.
- Wyzywałeś mnie od kutasów. Wytrzymałem. Wyzywałeś moją starą od kurew. Wytrzymałem. Nazwałeś mojego starego zmarszczonym palantem. Wytrzymałem. Ale kiedy nasrałeś na środku pokoju, włożyłeś w to patyczki i powiedziałeś, że jeżyk dzisiaj śpi z nami - NIE WYTRZYMAŁEM
14.05.2003
22:32
[46]
Solymr [ Komandor ]

Przychodzi baba do apteki
-poproszę dwie prezerwatywy.
sprzedawczyni daje prezerwatywy, a baba zaczyna zakładać je na nogi
do baby podchodzi facet:
-prosze pani prezerwatyw nie zakłada sie na nogi.
-a co tym tam wiesz gówniarzu, w telewizji słyszałam o takiej nowej chorobie co sie nią można od pedałów zarazić a ja często jeżdżę na rowerze.
14.05.2003
22:37
[47]
Solymr [ Komandor ]

facet sie spowiada:
-prosze ksiedza ja nie moge opanować sie od przeklinania
-spróbój sie opanować synu
w konfesjonale czisza. w końcu ksiądz uznając spowiedź za skończoną puka trzykrotnie
-o k..........a ale mnie ksiądz przestraszył
14.05.2003
22:39
[48]
Solymr [ Komandor ]

sklep w moskwie:
-czy są staniki?
-nie ma
-to poprosze dwa berety i gumkę
14.05.2003
22:42
[49]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Synek siedzi przy komputerze:
-Tato, co to znaczy "HDD format completed"?
-To znaczy, ze juz kurwa nie zyjesz!


Sorry za słownictwo ale tak brzmi najlepiej :)
15.05.2003
00:40
[50]
NicK [ Smokus Multikillus ]

Nie wiem czy było, ale to tzw. dowcip dzienniczkowy:
------------------------------------------------------------------
...i przyniósł do szkoły trutkę na szczury z zamiarem wypróbowania jej na wychowawcy.

Kowalski w trakcie lekcji uprawiał ziemię cyrklem w doniczce.

Schowany za podręcznikiem fizyki wydaje odgłosy przyprawiajace mnie o mdłości.

Wyrzucił koledze teczkę za okno i powiedział, że "jak kocha to wróci".

Rafał cały czas śpiewa i nuci na lekcji.

Po wpisaniu uwagi Rafał zaczął chodzić po klasie.

Podpalił koledze teczkę na lekcji i zapytał, czy może wyjść po gaśnicę.

W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by jak twierdzi zyskać na czasie.

Zamknął nauczyciela na klucz i odmówił zeznań.

Podał nie swoje imię motywując, że chciałby się tak nazywać.

Wysłany po kredę przyniósł ślimaka.

Wysłany w celu namoczenia gąbki wrócił z mokrą głowa i suchą gabką.

Po napisaniu kartkówki nie oddał jej twierdząc, że zostawił ja w domu.

Ukradł dziennik lekcyjny, nie chce oddać i żąda okupu.

Na lekcji zajęć praktyczno-technicznych umyślnie piecze ciasto bez mąki.

Rozbiera atomy na czasteczki i kładzie sobie na oczach.

Ukradł sedes z ubikacji szkolnej.

Stale obraża się na nauczycieli.

Na lekcji biologii rzucił we mnie łopatą.

Wyrwany do odpowiedzi mówi, że nie będzie zeznawał bez adwokata.

Zjada ściągi po klasówce.

Kopnął kolegę i mówi, że go boli głowa.

Pluje pod nogi nauczyciela. Upomniany twierdzi bezczelnie, że bada siłę grawitacji.

Naraża kolegów na śmierć rzucając kredką po klasie.

Przywiązał koleżankę do krzesła i żąda okupu.

nie nosi kredek i to ciągle.

Butelką z piciem bije Tomka w brzuch.

Podczas przerwy przed pracą-techniką kopał Marka Nowickiego.

Upominany - niegrzecznie odpowiada nauczycielowi.

Bawi się zegarkiem na lekcji j. rosyjskiego.

Przeszkadza w prowadzeniu j. rosyjskiego. Zabiera zeszyt koledze i przestawia na inną ławkę.

Wlał wodę do kontaktu w pracowni fizycznej na lekcji plastyki.

Demonstruje na fizyce zabawki.

Bije się z Pomiernym na biologii, przewraca ławki.

Rzuca kredą, rozmawia, nie interesuje się lekcją biologii.

Podarł firankę w sali 46.

Na j. angielskim je ciastka, nie reaguje na polecenia nauczyciela.

Gra w karty na j. angielskim.

Zabrał z ubikacji przetykacz do WC i robił stemple na ścianie.

Przemek bawi się na lekcji wszystkim, nawet chorym palcem.

Wkłada kapiszony do kontaktu czym doprowadził nauczycielkę na pogotowie.

Michał zachowywał się nieodpowiednio po lekcjach. Obrzucał śniegiem dziewczęta i wrzucał śnieg do szatni.

Na uwagi nauczyciela w ogóle nie reaguje.

Ogólne zachowanie syna budzi zastrzeżenia.

Uczeń przeszkadzał pani w lekcji, m.in. leżał na podłodze, robił zamieszanie.

Syn lata z gołym brzuchem po błocie.

----------------------------------------------------------------
15.05.2003
00:54
[51]
NicK [ Smokus Multikillus ]

No i nieśmiertelne dowcipy o blondynkach:

Blondynka wpadła w kłopoty finansowe i postanowiła porwać jakieś dziecko dla okupu.
Poszła więc do parku, dorwała jakiegoś małego chłopczyka i zaciągnęła go w krzaki.
Na karteczce napisala:
"Porwałam Państwa synka, proszę położyc jutro rano za dużym drzewem w parku 1000000 $ w papierowej torbie. Blondynka."
Potem przypięła karteczkę agrafką do kurteczki chłopczyka i wysłała go prosto do domu.
Nastepnego dnia znajduje za dużym drzewem w parku brązową papierową torbę z 1000000 $ i karteczkę:
"Tu są Pani pieniadze, nie mieści mi sie w głowie, że blondynka może zrobić coś takiego innej blondynce ..."
15.05.2003
08:27
[52]
Sparrow [ Pretorianin ]

Pik --> Pierwsza klasa:) usmialem sie po pachy:)
15.05.2003
08:41
[53]
bodekkw [ Pretorianin ]

Oto ramówka telewizyjna nowo otwartego kanału telewizyjnego dla alkoholików BOLSAT.
06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami
08:30 - Piwko czy winko - program poranny
09:00 - Wiadomości
09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej
10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących
11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska
12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show
12:30 - Soplicowo 2002 - Relacja z festiwalu piosenki Polskiej
13:00 - Sport - MŚ : Sztafeta 4x100
15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela Polska
14:20 - Teatr Bolstatu : Shakesbeer : To drink or not to drink.
15:30 - Łowienie na żywca - program dla samotnych kobiet
16:00 - 1410 - Program historyczny
17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne
17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny
18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film słowacki
19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures of Johny Walker) - film animowany prod. angielskiej blox (14:24)
19:30 - Zagrożenia XXIw. - Esperal
20:00 - SUPERKINO : Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki - film fab. USA
21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show
22:00 - 40% - lista,lista,lista przebojów
22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu
23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka
00:00 - Kino Mocne : Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA
02:00 - Gość Bolsatu : The Beertels
02:30 - Na planie : Absolwent
03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny
03:30 - Wycieczki Bolsatu : TATRA
04:15 - X-Flaszki - program nocny
15.05.2003
10:16
[54]
yazz_aka_maish [ Legend ]

GOL po odświeżeniu :)
15.05.2003
14:09
[55]
Pik [ No Bass No Fun ]

Facet postanowil wybrac sie zolwiem do kina. Trzyma zwierzatko pod pacha, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet.
- Poprosze jeden normalny i jeden ulgowy, dla zolwia.
- Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie moze pan wejsc z zolwiem!
- Alez to maly zolw, zachowuje sie cichutko, przeciez nikomu nie bedzie przeszkadzal.
- To porzadne kino, prosze nie blokowac kolejki!
- Alez prosze pani, kupie dwa normalne...
- Nie i juz. Nastepny!
Facet odszedl jak niepyszny, za zakretem wsadzil sobie zolwia w spodnie i po chwili wrócil do kasy - pod pacha mial juz tylko pudelko z popcornem, w rece kole. Tym razem dostal normalny bilet bez wiekszych problemów.
W srodku seansu postanowil pozwolic biednemu zwierzeciu pooddychac troche swiezym powietrzem - rozpial wiec rozporek, aby zolw mógl w koncu wychylic szyje.
Rozmowa w tym samym rzedzie - kilka siedzen dalej:
- Stary - widziales?
- Co?
- Ten facet tam - ma fiuta na wierzchu...!
- No i co z tego? To erotyczny film - ty tez prawie masz.
- No... ale mój nie wpie*dala popcornu!
15.05.2003
14:49
[56]
jojko999 [ Konsul ]

Dlaczego Blondynka zbiera butelki w więzieniu??
Bo chce wyjść za kałcją

***

Czas nie pyta, czas nie stoi :-))
15.05.2003
14:51
[57]
jojko999 [ Konsul ]

no ta kaucją
16.05.2003
23:50
[58]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Rozmowa na GG - sprzed kilku minut (za zgodą rozmówcy)
:)))


K@mil (23:44)
i 2h 15 min go wydłubywaliśmy
K@mil (23:44)
jesteś?
Ja (23:45)
ta, jestem
Ja (23:45)
ale uciekam zaraz na film
K@mil (23:45)
jaki ?
Ja (23:45)
od zmierchu do świtu
K@mil (23:45)
nie pytam na ile
K@mil (23:45)
ale na jaki film
Ja (23:46)
"od zmierzchu do świtu"
K@mil (23:46)
AAAAAAAAA
Ja (23:46)
mogę to puścić na forum w joke`ach
K@mil (23:46)
no dobra
sam się pośmieję

:))
16.05.2003
23:52
[59]
K@mil [ Wirnik ]

Usprawiedliwiam się że o tej porze byłem mocno odmóźdzony i nie bardzo kontaktowałem :)
17.05.2003
00:06
[60]
hugo [ v4 ]

A znacie to:


Wsiada ksiądz do autobusu z pijanym kierowcą.... jadą jadą jadą a tu kierowca coraz bardziej dociska do dechy, dochodzi do wypadku, stają obaj, ksiądz i kierowca w kilejce do nieba, przed bramą stoi św Piotr i wpuszcza dusze...
Staje przed nim kierowca, a św Piotr mówi:
-Droga przed tobą otwarta kuchana duszyczko!
Następnie staje ksiądz, a św Piotr:
-Ciebie nie wpuszczę!
-Ale dlaczego? Przez całe życie służyłem Bogu! Wpuść mnie!
-Nie, ty nie wejdziesz.
-Ale przecież wpuściłeś kierowcę, a mnie nie chcesz?
-Ciebie nie wpuszczę, bo jak ty głosiłeś kazania to wszyscy spali, a jak on prowadził to wszyscy się modlili....
17.05.2003
09:19
[61]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Siedzą w gównie dwa robaczki, tatus i synek. synek pyta:
- tato, tyle lat mieszkamy juz tutaj, w tym gownie.. a powiedz tato, moglibysmy mieszkac w jabluszku?
- tak synku, moglibysmy.
- a moglibysmy mieszkac w gruszeczce?
- tak synku, w gruszeczce tez.
- a w brzoskwince?
- w brzoskwince tez.
- a na przyklad... w winogronku?
- w winogronku tez bysmy mogli.
- to czemu ciagle mieszkamy w tym gownie?
- bo, synu, jest takie pojecie: ojczyzna...

17.05.2003
13:11
[62]
baziiii [ '87 ]

Motocyklista jadacy z predkoscia 230 kmh zobaczyl przed soba
malego wróbelka na wysokosci twarzy.
Staral sie jak mógl, zeby go ominac, ale przy tej predkosci
nic sie nie dalo zrobic.
Uderzony ptak przekoziolkowal i upadl na asfalt. Motocyklista,
majac wyrzuty sumienia, zatrzymal sie i wrócil po ptaka.
Poniewaz wygladalo na to, ze wróbelek zyje, zabral go z
asfaltu. W domu umiescil go w klatce, wlozyl do niej troche
jakiegos pozywienia i wode w miseczce.
Rano wróbelek ocknal sie. Popatrzyl na wode, popatrzyl na
jedzenie, popatrzyl na prety klatki przed soba i mówi:
- O kurwa! Zabilem motocykliste!


Kanadyjczyk je sobie spokojnie sniadanie (chleb z marmolada i
cos tam jeszcze), przysiada sie do niego zujacy gume Amerykanin.
- To wy w Kanadzie jecie caly chleb? - pyta Amerykanin.
- No tak.
- Bo my w USA jemy tylko srodek. Skórki odkrajamy, zbieramy
do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na
croissanty i sprzedajemy do Kanady - stwierdza pogardliwie
Amerykanin, zujac swoja gume. Kanadyjczyk nic.
- A marmolade jecie? - pyta dalej Amerykanin.
- No, tak.
- Bo my w USA jemy tylko swieze owoce. Skórki, pestki i tak
dalej zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do
recyclingu, przerabiamy na dzem I sprzedajemy do Kanady. I dalej
zuje gume.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk.
- No oczywicie.
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do specjalnych pojemników,
oddajemy do recyclingu, przerabiamy na gume do zucia i
sprzedajemy do USA...



W aptece stoi niesmialy chlopak. Gdy wszyscy kienci wyszli,
aptekarz pyta:
- Co, pierwsza randka ?
- Gorzej, odpowiada chlopak, pierwsza goscina u mojej dziewczyny.
- Rozumiem - mowi aptekarz - masz tu prezerwatywe. Chlopak sie
rozochocil,
- Panie, daj pan dwie, jej Mama podobno tez fajna dupa.
Po godzinie dziewczyna mówi do chlopaka:
- Gdybym ja wiedziala ze Ty taki niewychowany, caly wieczór
nic nie powiedziales, a tylko patrzyles na podloge, nigdy bym
Ciebie nie zaprosila.
- A gdybym ja wiedzial ze twój ojciec jest aptekarzem,
tez bym nigdy do Was nie przyszedl.





20.05.2003
23:45
[63]
Jeremy [ Konsul ]

Two priests are off to the showers late one night. They undress and step into the showers before they realize there is no soap. Father John says he has soap in his room and goes to get it, not bothering to dress.
He grabs two bars of soap, one in each hand, and heads back to the showers. He is halfway down the hall when he sees three nuns heading his way. Having freezes like he's a statue.
The nuns stop and comment on how life-like he looks. The first nun suddenly reaches out and pulls on his manhood. Startled, he drops a bar of soap. "Oh look" says the first nun, "its a soap dispenser." To test her theory the second nun also pulls on his manhood....sure enough he drops the second bar of soap.
The third nun decides to have a go. She pulls once, then twice and three times but nothing happens. So she gives several more tugs, then yells! "Mary, Mother of God - Hand Lotion too!"
22.05.2003
18:10
[64]
Mirmil [ Konsul ]

Najlepszy na swiecei dowcip o blondynce

starwreck.peliportti.netphpBB2viewtopic?t=571
25.05.2003
14:36
[65]
Pik [ No Bass No Fun ]

Szedł facet wieczorem po parku. Na nieszczęście rozwiązał mu się but, więc schylił się żeby go zawiązać. Gdy był taki pochylony - podbiegł do niego pedał i go wziął od tyłu. Na to facet scisnął pośladki i ze stoickim spokojem oznajmił:
-A teraz pójdziemy na policję...

Policyjny Volkswagen Transporter zatrzymuje się przy TIR'ówce.
Uchyla się szybka.
- Ile?
Prostytutka:
- Z przodu 100, z tylu 150.
Na to głosy z głębi radiowozu:
- Dlaczego my z tyłu mamy więcej płacić ???

Mama Jasiowi wpajała od młodości że nie można wkładać raczki pod spódniczke gdyż tam są ząbki które gryzą
No ale Jasiu po kilku dobrych latach, mając juz powiedzmy 20lat poszedł na imprezke z dziewczyną. Zaczynają sie bawić, całowac itp. aż wkońcu ona mówi:
Włóż mi rączke pod spódniczke - na co Jasiu - NIE!! nie moge tam są ząbki które gryzą
No Jasiu włoż mi raczke, tam nie ma rzadnych ząbków! - mówi ona
NIE! - mowi Jasiu - Mama mówiła że sa ząbki i koniec
Ale Jaiu tam nie ma żadnych ząbków... - stwierdziła
Mama powiedziała że są i koniec!!! - odpowiedział Jasiu
No to chodz do ubikacji i pokaże ci że nie ma rzadnych ząbków - zaproponowała
Jasiu po namyśle sie zgodził
Wchodzą do ubikacji, ona siada na umywalke, rozchyla nogi na co Jasiu patrzy kiwajac głową i stwierdza:
Zabków to tu nie ma, ale dziąsła w okropnym stanie

Arabski dyplomata wizytujący pierwszy raz USA był na obiedzie w Departamencie Stanu. Wielki Emir nie był przyzwyczajony do takiej ilości soli w jedzeniu (frytki, sery, salami itp.) więc co chwila wysyłał swojego służącego Abdula po szklankę wody. Raz po raz Abdul zrywał się i wracał z pełną szklanką, aż pewnego razu wrócił z pustymi rękami.
- Abdul, synu brzydkiego wielbłąda, gdzie moja woda? - zażądał wyjaśnień Wielki Emir.
- Tysiąckrotne przeprosiny, o Najjaśniejszy - wyjąkał załamany Abdul. - Biały człowiek siedział na studni!

Pewien rolnik mial duzy problem gdyz jego swinie nie chcialy
jesc. Udal sie
do weterynarza a ten poradzil mu aby je
wszystkie "przelecial". Rolnik
niewiele myslac wrócil do domu noca zapakowal swinie na ŻUKA i
do lasu....
Tam zrobil co mu weterynarz zalecil i wrócil do domu. Na
drugi dzien
patrzy - a swinie dalej nic nie zra. No to pojechal do
weterynarza - ten mu
na to:
* "Przelecial pan je w dzien czy noca?"
* "W nocy" - odpowiedzial rolnik
* "A to nie powiedzialem ze trzeba to zrobic w dzien ?"
Rolnik wrócil do domu - ponownie zapakowal swinie do ŻUKA i do
lasu....Zmeczony wrócil do domu i polozyl sie spac. Noca budzi
go zona:
* "Ziutek!"
* "Co?"
* "Swinie....."
* "Żra?" ucieszyl sie rolnik
* "NIE! Siedzą w ŻUKU i trąbią!"

Mężowi zaginęła żona. Kamień w wodę! On szaleje: wydzwania na policję, pogotowie, szuka po szpitalach, dręczy rodzinę i znajomych - NIC!
Po dwóch dniach usilnych poszukiwań wpada do domu i... słyszy jakiś hałas w kuchni. Zagląda i widzi, że żona krząta się przygotowując mnóstwo kanapek...
- Kochanie, ja tu od zmysłów odchodzę, co się stało, gdzie byłaś, pół miasta Cię szuka!
- Ach, skarbie, nie uwierzysz, co mi się przytrafiło: porwało mnie paru facetów, zawiozło "na chatę", a tam przymusili do seksu: orgie, seks w pojedynkę, dwójkami, trójkami, grupowy, pozycje takie, siakie, z przodu, z tyłu, afrodyzjaki, gadżety, no mówię ci - koszmar! I tak przez cały tydzień!
- Zaraz, zaraz, skarbie, jaki tydzień? Przecież nie było Cię dwa dni?
- No tak, ale ja tylko wpadłam na chwilę po kanapki!

Czym sie rózni Malysz od Mateji? Skupieniem. Na tym polega caly Kruczek.
I za to mu sie nalezy Pochwala.

lekarz zapisał babci czopki, ale jak wróciła do domu to nie mogła dosięgnąć do zadu, bo była strasznie gruba no i kosci też jej trzeszczały. nikogo innego nie było więc poprosiła o pomoc jasia
wytłumaczyła mu co i jak
jasiu mówi "dobra"
babcia gacie w dół, wypieła dupę i czeka.
wkońcu mówi: jasiu co tak długo?
a jasiu: "zastanawiam się czy wrzucić do studni czy nakarmić indora"

Przychodzi gość do lekarza i mowi:
-Panie doktorze, gdy gram na skrzypcach, to wszystkim facetom staja paly.
Lekarz popukal sie w glowe i odpowiedzial gosciowi, ze to
niemozliwe.
Facet na to, ze ma przy sobie skrzypce i moze mu to udowodnic.
I zagral...
Gral, gral i gral i w pewnym momencie lekarz zauwazyl u siebie erekcje.
Podrapal sie w glowe i mowi:
- Wiem gdzie tkwi przyczyna pańskiej dolegliwosci. Pan gra jak pizda
25.05.2003
14:50
[66]
BukE [ Majster ]

..to jest tak głupie, że aż śmieszne ;-)

Mały Jasio miał się wybrać na bal przebierańców w szkole. Wpadł na pomysł, że zrobi się na Zorro, więc babcia przez caly dzień szyła mu piękną pelerynkę.. szyła i szyła. Ciocia przez cały dzień robiła opaskę na oczy.. robiła i robiła, a dziadziuś przez dwa dni strugał cudowną szabelkę z zdrewna. Nadszedł dzień zabawy. Wszystko było już wyprasowane, szabelka w ręce, peleryna na plecach. W pewnym momęcie słychać dzwonek do drzwi , Jasio otwiera , a kolega mówi do niego "cześć Garsija"

...
25.05.2003
18:22
[67]
Pik [ No Bass No Fun ]

Przychodzi zakonnica do ginekologa. Lekarz zbadał ją i mówi:
- Jest pani w ciąży.
Zakonnica:
- A niech to! Co oni teraz dodają do tych świeczek...

Idzie kobieta późna nocą do domu z jakiejś prywatki, rozgląda się
niepewnie na każdym kroku, widać, że dusze ma na ramieniu. nagle zza rogu wyskakuje gość z szeroko rozwartymi ramionami. Ta nie wiele myśląc rzuca w napastnika pękiem kluczy.
Słychać brzdęk tłuczonego szkła i swojskie KUR..!!!!!!!,
- wiedziałem, że tej szyby do domu nie doniosę!!

Stało sobie na rogu ulicy dwóch chłopców - dobry i zły. Rzucali
kamieniami w koty. Dobry trafił piętnaście razy, a zły tylko
siedem razy. Pewien przechodzień zwrócił im uwagę, żeby tak nie robili, wiec
zaczęli na niego pluć. Dobry chłopiec trafił piec razy, a zły tylko trzy razy. Jaki z tego morał?



Dobro zawsze zwycięża!

Do malego hoteliku przyjechali na miesiac miodowy mlodozency.
on - 95 lat, ona - 23.
Cala obsluga zakladala sie, czy pan "mlody" przezyje w ogóle noc poslubna.
Rankiem panna mloda wyszla powoli z pokoju, zeszla po schodach trzymajac sie kurczowo poreczy
dowlokla sie do baru i opadla z wysilkiem na stolek.
- Co sie pani stalo? Wyglada pani, jak po zapasach z niedzwiedziem-pyta barman.
Ona odpowiada z rozpacza:
- Myslalam, ze mial na mysli pieniadze, kiedy mówil, ze oszczedzal od 75 lat!..."

Szukałem już palcem
Szukałem pisiorem
Szukałem językiem
I wibratorem
Pytałem się kumpli
Pytałem sąsiada
Nie pytam się księdza
Z nim k...a nie gadam
Pytałem w aptece
Szukałem tez w necie
Jak orgazm najszybciej
Zapewnić kobiecie
I wszędzie mi mówią
Ze w sumie to grunt
By znaleźć ten k...
Je*any G punkt.

Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko rolnikowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane. Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwile szalonej niezapomnianej rozkoszy.
- Cóżeś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.

Jasiu na lekcji strzelił z torebki po cukrze w wyniku czego nauczycielka
wystraszyła się i zemdlała.
Wezwano dyrektora i po ocuceniu nauczycielki Jasiu usłyszał:
- Jutro do szkoły przyjdziesz z ojcem.
Nazajutrz Jasiu i jego ojciec rozmawiają z nauczycielka.
- Syn pana zachował sie wczoraj skandalicznie, strzelił z torebki po
cukrze, tak się wystraszyłam, ze zemdlałam.
Na to ojciec Jasia:
- Pani to jeszcze nic! Kiedyś posuwam sobie spokojnie kozę za obórka, a
ten szczeniak jak nie wystrzeli z worka po cemencie!
To mi w rękach tylko rogi zostały...

Ksiadz proboszcz wyjechal do biskupa w odwiedziny.
Wraca po dwóch dniach do plebani a tam bajzel nie z tej ziemi
wszystko porozwalane; dym papierosowy,chawciny pod stolem, odglosy
imprezy.
Wpada do pokoju skad dochodzily najwieksze halasy...
A tam dwoch klerykow popija wodeczke i bawi sie w najlepsze.
Wstrzasniety proboszcz pyta sie:
- Chlopcy co tu sie dzieje ?!
- Nic - siadaj i tez pij - odpowiadaja.
- No co tu sie dzieje ?
- Jak to co!?! - Jolka okres dostala !!!
- Taaaaaaaaaaaak - to i mnie polejcie !

Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli:
- Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia pewnie mnie
zgwałci...
Nagle, z krzaków wyskakuje wilk. Czerwony Kapturek przerażony tym co się
zaraz stanie (wg słów babci), powoli ściąga majtki, a wilk na to:
- Co ty, srać tu przyszłaś???? Dawaj koszyczek!!!!

siedzi pedał nad rzeczką i łowi ryby, oczywiście wyciągnął złotą i bardzo się ucieszył, o! trzy życzenia, wspaniale, złota rybko
żadnych trzech, jest recesja, możesz mieć najwyżej jedno! no to chciałbym... okulary od Gucciego!
ty debilu, masz jedno życzenie, na świecie wojny, głód, nieszczęścia, a ty tylko o sobie?
no to... okulary od Gucciego.. dla wszystkich!!

Przy budce z lodami stoi tata mama i synek. tatus zamówil czekoladowe, mama waniliowe i ojciec odwraca sie do synka, wali go w tyl glowy i pyta :"co chcesz wielki łbie?"-A sprzedawczyni na to:"czemu pan przezywa swojego synka?"- A facet:" Bo mezczyzna ma prawo do 3 rzeczy-lux domu, który mam, lux fury, którą mam i lux kobiety z ciasną cipką, którą mialem dopóki sie wielki łeb nie urodzil.
25.05.2003
18:31
[68]
mycha921 [ N-Gage QD ]

jaki bedzie nowy swiatowy hamburger McDonald`s?
McMałysz-bułka z bananem!
25.05.2003
21:31
[69]
Turgon [ Centurion ]

Diabeł złapał Polaka, Ruska i Niemca. Powiedział im, że ich uwolni, jeśli przyniosą narzędzie do zbierania zboża popularne w ich kraju. No więc Polak przyniósł jakiś sekator, wtedy diabeł rozkazał mu wcisnąć je sobie do tyłka. Polak wcisnął go sobie i był wolny. Następny był Rusek, który przyniósł kosę. Diabeł do niego podchodzi, i widzi, że Rusek płacze i smieje się jednocześnie. Pyta się go więc:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo nie mogę wcisnąć sobie kosy do tyłka.
- A czemu się smiejesz?
- Bo Niemiec jedzie kombajnem...

:D
26.05.2003
12:10
[70]
Pik [ No Bass No Fun ]

Kobieta urodziła chłopczyka, bardzo rudego. I w płacz. Lekarz z porodówki pyta, co się stało.
- A bo panie doktorze, ja brunetka, mąż brunet, a dziecko sam pan widzi. Już data porodu coś się staremu nie podobała.
- Niech się pani nie martwi, ja to załatwię.
Podszedł doktor do męża na korytarzu i zaczyna go wypytywać.
- Jak często współżyjecie?
- Z pięć razy na tydzień.
- Co pan tu opowiadasz, jestem lekarzem i znam się na tym.
- No panie doktorze, tak z cztery razy na miesiąc.
- Nie opowiadaj pan mi tu bzdur.
- Przyznam się, raz na pół roku.
Na to lekarz ciągnie go na porodówkę i mówi:
- I patrz pan, coś pan narobił tym zardzewiałym sprzętem!

Do ginekologa przychodzi piękna dziewczyna. Jest tak piękna, że lekarz całkiem zapomina o swoim profesjonalizmie i nie zadając ani jednego pytania każe się jej rozebrać. Kiedy dziewczyna staje przed nim naga, podniecony lekarz zaczyna dotykać wewnętrznej strony jej ud i cichym, lekko drżącym głosem pyta:
- Czy wie pani co robię?
- Tak - odpowiada dziewczyna. - Sprawdza pan czy nie mam żadnych podrażnień naskórka lub zmian dermatologicznych...
- Słusznie - odpowiada lekarz, zaczynając pieścić jej piersi. - A teraz? Wie pani co robię?
- Tak. Sprawdza pan czy nie mam wewnętrznych zgrubień lub guzków.
- Ma pani rację - odpowiada podniecony do granic ginekolog i rozpoczyna z dziewczyną regularny stosunek.
- A czy wie pani, co teraz robię? – pyta.
- Tak - odpowiada nie speszona dziewczyna. - Łapie pan rzeżączkę.

Dwaj najlepsi kumple wybrali się na wycieczkę w Bieszczady. Podczas jednego z postojów pierwszy z nich poszedł z drzewko za potrzebą... i żmija ukąsiła go w przyrodzenie. Zwijając się z bólu poprosił przyjaciela, by zadzwonił do szpitala. Ten zadzwonił i dowiedział się od lekarza, że pierwsza pomoc w takich przypadkach polega na wyssaniu trucizny.
- I co? I co? – pyta ranny, kiedy jego przyjaciel skończył rozmawiać ze szpitalem.
- Niestety, pan doktor powiedział, że nie można cię uratować...

Nauczycielka kazała dzieciom ułożyć zdania z użyciem słowa prawdopodobnie. Marysia czyta swoje zadanie:
- Idzie zima, prawdopodobnie spadnie śnieg.
Jasiu był bardziej oryginalny:
- Gdy ostatnio do mojej siostry przyszedł nauczyciel gry na fortepianie , ona zdjęła majtki, on rozpiął spodnie. Prawdopodobnie nasrali do fortepianu.

- Dzieci powiedzcie mi jakie przedmioty mozna brac do buzi
Dzieci mówia: lizak, cukierek ... a jasio na to krzyczy:
- Lampe
Pani:
- Jak to lampe ?
Jasio:
- Wczoraj mama powiedziala do taty - "Zgas lampe to wezme do buzi"

Matka zwraca sie do córki:
- Skonczylas 18 lat i musimy powaznie porozmawiac. Jak ci sie
podobaja mezczyzni?
- No cóz mamusiu, to juz nie to, co dawniej...
19) W parku... na laweczce... chlopak z dziewczyna ...
dziewczyna: Jacus zdejmij okulary - bo pozadzierasz mi rajstopy !
... po chwili zrezygnowana : Jacus zalóz - to nie noga to lawka.
20) Pewien gosciu chcial przyszpanowac przed dziewczyna, ze zna
angielski mimo, ze znal ledwie kilka liczebników, zwroty typu i loze you,
good morning i te powszechnie uwazane, za niekulturalne. Tak wiec poszedl do
dziewczyny do domu. Siedza sobie. W koncu on zbiera sie na odwage i mówi
jej:
- I Love You.
na to panna (poniewaz byl calkiem calkiem ... )
- I Love You too
A na to gosciu lekko zaskoczony odpowiada:
- I Love You three.

Na babskiej imprezie rozmawiaja trzy mezatki.
Pierwsza mówi: - Wiecie jak kocham sie z moim Zenkiem, to on zawsze
ma zimne jajka.
Druga mówi: - Faktycznie, jak ja sie kocham z moim Frankiem, to on
takze ma zimne jajka.
Na to trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzalam jakie ma
jajka mój Jacus w trakcie stosunku.
Po dwóch dniach ponownie sie spotkaly w tym samym gronie. Trzecia
mezatka (ta od Jacka) przychodzi cala poobijana, z potarganymi wlosami i
ubraniem. Pozostale dwie pytaja sie - co ci sie stalo?
Ona odpowiada:
- Kochalam sie z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówie:
- Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka - jak
Zenek i Franek ....

Na balkonie w bloku opala sie piekna naga kobieta. Nagle z góry
zjezdza kartka na sznurku.
Na kartce jest napisane:
- Jesli chcesz sie ze mna kochac pociagnij dwa razy, jesli nie
pociagnij czterdziesci razy z czego ostatnie 10 szybciej.

Przychodzi młody facet do lekarz i pyta:
-Panie doktorze! Czy może mnie pan wykastrować?
-Ależ proszę pana!!! Czy zdaje pan sobie sprawę......
-Tak panie doktorze. Zdaję sobie sprawę ze wszystkiego.
-Ale proszę pana, czy pan na pewno rozważył sobie konsekwencje
tego kroku!?
-Tak! Dokładnie to sobie przemyślałem. No więc czy zrobi mi pan
ten zabieg? Ja jestem zdecydowany.
-No cóż! Jak pan tak bardzo chce.
Po wszystkim pacjent budzi się z narkozy, ale lekarz
zaintrygowany pyta go:
-Przepraszam pana bardzo, ale czy mógłby mi pan wyjaśnić motywy
swojej decyzji?
-Owszem. Widzi pan, wkrótce się żenię, a moja narzeczona jest
żydówką i ona mnie o to prosiła.
-A moze ona chciała, żeby się pan obrzezał?
-O Rany! A co ja panu powiedziałem?!!!!

Pewnego dnia Adam Michnik zaczal sie tak jakac, ze udusil sie i umarl.
Idzie do nieba, puka do bram, otwiera mu sw. Piotr.
Wchodza i Adam widzi ze wszedzie wisza zegary, ktore jednak pokazuja
rozne godziny.
Pyta sie Piotra o co chodzi .
- Aa, kazdy czlowiek przy urodzeniu dostaje zegar ustawiony na godzine i
z kazdym klamstwem wskazowka przesuwa sie o godzine.
Tutaj na przyklad jest zegar Matki Teresy, ktory pokazuje godz. 12 - co
znaczy ze zawsze mowila prawde .
- Ooo, to ciekawe. A gdzie jest zegar Rywina?
- Rywina? W moim gabinecie. Uzywam go jako wentylatora.

Razu pewnego samochodem jechał ksiądz, a chodnikiem szła zakonnica, którą zobaczył. Zapytał, czy ją podwieźć, a ona się zgodziła. Gdy wsiadła do samochodu, jej habit część nogi odsłonił, a była to noga piękna i ponętna nadzwyczaj. Wzrok księdza na nodze się zatrzymał i niewiele brakowało, aby wypadek spowodował. Po odzyskaniu kontroli nad pojazdem ręka księdza opadła na nogę siostry, a ona zapytała:
- Bracie, czy pamiętasz psalm 129?
A on rękę zabrał i przepraszać począł. Jednakowóż, gdy biegi zmieniał, ponownie ręka jego na nodze jej spoczęła. A ona ponownie zapytała:
- Bracie, pamietasz psalm 129?
A on zawstydził się i ponownie przeprosił. Zatrzymali się u bram klasztoru, a ona podążyła do środka. On zaś Pismo otworzył i przeczytał psalm 129:
"Idź dalej przed siebie i szukaj, w górze czeka Cię nagroda".



MORAŁ: Ksiądz, nie ksiądz... Pismo trzeba znać.

Jak Pan Bóg szukał narodu, który mógłby sobie wybrać.
Na początku przyszedł do Arabów. Pyta sie:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- "Nie kradnij".
- Panie! My żyjemy z rabowania karawan, jezeli przestaniemy kraść, to jak na tej pustyni bedziemy mogli wyżyc, jest to niemożliwe!
Nie chcemy takiego przykazania
Przyszedł Pan do Amorytów i pyta
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- "Nie zabijaj".
- Panie! Jesteśmy najwaleczniejszym narodem, żyjemy z wojny i z podbojów, jak bedziemy mogli egzystować bez zabijania? Nie, nie chcemy twojego przykazania.
Przyszedł Pan do Amalekitów i pyta:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- "Nie cudzołóż".
- Panie! Podstawą naszego kultu sa kapłanki oddające się miłości w światyni, jeżeli tego zaniechamy to co stanie sie z naszą religijnościa, naszą wiarą? Nie, nie chcemy Twojego przykazania.
Pan Bóg był już w kłopocie, ale zobaczył mały naród izraelski znajdujący sie w niewoli egipskiej, przyszedł do nich i pyta:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A ile by ono kosztowało?
- Nic, za darmo!
- Tak całkiem bez płacenia?
- Całkiem za darmo!
- To my byśmy wzięli dziesięć.
29.05.2003
01:35
[71]
Pik [ No Bass No Fun ]

Trzech braci spało na wersalce przy meblościance, za którą "figlowali"
rodzice. W pewnym momencie tuż koło głowy jednego z nich spadł kwiatek w
doniczce, za chwilę drugi...
- Wiecie co - mówi najstarszy z braci - przesuńmy tę wersalkę pod drugą
ścianę ...Jednego zmajstrują, a trzech zabiją!!

Na Igrzyskach w starozytnym Rzymie, postanowiono, ze bedzie walczyc murzyn z lwem. Wybrano odpowiedniego lwa i odpowiedniego murzyna, ale tuz przed walka organizatorzy zaczeli zastanawiac sie, ze taki wielki, umiesniony murzyn to nierówne szanse dla lwa. Po krótkiej naradzie postanowiono zakopac go do pasa w ziemi, w celu obnizenia szans na wygrana. Lecz kiedy popatrzono, na wkopanego w ziemie murzyna, wydal im sie jeszcze wiekszy, wiec wkopano go w ziemie po szyje.....
Rozpoczela sie walka. Tlum szalal z radosci. Z klatki wypuszczono wielkiego wyglodzonego lwa, który kiedy tylko zobaczyl glowe murzyna ruszyl do ataku. Przerazony murzyn w ostatniej chwili przechylil glowe, lew potknal sie, uderzyl lbem o bande areny i legl nieprzytomny. Wtedy rozwscieczony tlum zaczal krzyczec: WALCZ UCZCIWIE CZARNUCHU!!!!!!

Po przegranym meczu reprezentacji Polski w latach 80-ych z Luksemburgiem 0-3 zdenerwowani piłkarze boją się opuszczać swoje domy. Obawa przed gniewem kibiców jest olbrzymia. Zdenerwowany Boniek rozmawia przez telefon z Szarmachem:
- Andrzej, co mam zrobić, żona kazała mi zrobić zakupy, a ja boję się wyjść
- Przebierz się za kogoś.
Boniek przebral się za zakonnicę i poszedl na zakupy
- Siostro Boniek.......... Siostro Boniek........
Przerażony piłkarz ucieka w inny rejon sklepu, a tu za chwilę:
- Siostro Boniek.......... Siostro Boniek........
Chowa się za kolejnymi regałami sklepowymi, a tu znowu:
- Siostro Boniek.......... Siostro Boniek........
Nie wytrzymuje i w końcu się odwraca
- Siostro Boniek.......... Siostro Boniek........to ja siostra Zmuda

Pewien młody świętoszek z Liverpoolu wybierał się do Watykanu ze swoją mamą, aby zobaczyć Papieża. Chłopiec był nieco zmartwiony, nie wiedząc czy Papież dostrzeże go pośród takiego tłumu ludzi. Jego mama pocieszała go:
- Nie martw się synu, papież jest wielkim fanem futbolu, więc kupię ci Liverpoolski strój futbolowy. Papież zobaczy czerwony strój i porozmawia z tobą. Więc kupili strój. Chłopiec miał go na sobie, stojąc pośród tłumu podczas gdy Papież w swym papa-mobile zbliżał się w jego kierunku. Ale Jan Paweł zatrzymał papa-mobile, wysiadł i zaczął rozmawiać z innym chłopcem ubranym w koszulkę Manchester United. Potem wrócił do mobila i odjechał. Mały chłopiec był bardzo przygnębiony i popłakał się. - Nie martw się, kupię ci koszulkę Manchester United, wrócimy tu jutro i masz zagwarantowane, że Papież z tobą porozmawia. Następnego dnia wrócili. Tym razem chłopiec był ubrany w koszulkę Manchester United. Papież w swoim pojeździe zbliża się do niego. Chłopiec jest cały podniecony. Papa-mobile się zatrzymuje i Papież wysiada, zbliża się do chłopca i mówi: - Chyba ci wczoraj mówiłem, żebyś się odpieprzył!
31.05.2003
18:53
[72]
uksiu [ OBDŻEKTOR* ]


Ponieważ sezon grzybiarski dopiero za kilka miesięcy, jest czas wybrać nasze ulubione przysłowie grzybiarzy.

Oto lista nominacji (za darynatury.w.interiaplzrodlahum_przy):

Baba z wozu, grzybom lżej.

Biednemu zawsze grzyb w oczy.

Bliższy ciału grzyb niż sukmana.

Cicha woda grzyby rwie.

Ciekawość to pierwszy stopień do znalezienia grzyba.

Cierp ciało, kiedy ci się muchomora chciało.

Co dwa grzyby, to nie jeden.

Co grzyb, to robak.

Co ma grzyb do wiatraka.

Co rok, to grzyb.

Cudze grzyby zawsze lepsze.

Czekaj tatka latka, aż grzyby wilki zjedzą.

Czym grzyb za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Daj mu grzyba, a on cały koszyk chwyta.

Darowanemu grzybowi nie zagląda się w zęby.

Do trzech grzybów sztuka.

Dobrać się jak w koszu grzybów.

Dwa grzyby za trzon łapać.

Dzieci i grzyby głosu nie mają.

Dziś grzyb żyje, a jutro gnije.

Gdy się człowiek śpieszy, to się grzyb cieszy.

Gdyby kózka nie skakała, to by grzybów nie zdeptała.

Gdzie diabeł nie może, tam grzyba pośle.

Gdzie dwóch się bije, tam grzyb korzysta.

Gdzie grzybów sześć, tam nie ma co jeść.

Głodnemu grzyb na myśli.

Grzyb grzyba myje.

Grzyb grzybowi oka nie wykole.

Grzyb kołem się toczy.

Grzyb na grzybie i grzybem pogania.

Grzyb nie tuczy.

Grzyb nie zając, nie ucieknie.

Grzyb potwierdza regułę.

Grzyb to pieniądz.

Grzyb to zdrowie.

Grzyb uświęca środki.

Grzyb z grzybem się nie zejdzie, ale grzybiarz z grzybiarzem zawsze.

Grzyb zrobił swoje, grzyb może odejść.

Grzybem, chlebem i solą ludzie ludzi niewolą.

Grzybem muru nie przebijesz.

Grzybowi wszędzie dobrze.

Grzyby chodzą po ludziach.

Grzyby tańcują, gdy grzybiarza nie czują.

I wilk syty, i grzyb cały.

Im dalej w las tym więcej grzybów.

Jak sobie grzyb pościele, tak się wyśpi.

Jak spaść, to z dobrego grzyba.

Jak ty grzybowi, tak grzyb tobie.

Jaki las, takie grzyby.

Jakie drzewo, taki grzyb.

Jednemu prawdziwki rosną, drugiemu i muchomory nie chcą.

Każdy grzyb swój kapelusz chwali.

Każdy grzybiarz swoje grzyby chwali.

Każdy ma swojego grzyba.

Każdy sobie grzyba skrobie.

Komu w drogę, temu grzyb.

Konia kują, a grzyb nogę podstawia.

Kto grzybem wojuje, ten od grzyba ginie.

Kto jada borowiki, ten ma dobre wyniki.

Kto ma grzyby w lesie, tego zawsze radość niesie.

Kto na ciebie kamieniem, ty na niego grzybem.

Kto rano wstaje, temu las więcej grzybów daje.

Lepszy funt maślaków niż tona krowiaków.

Lepszy gołąbek w garści, niż gołąb na dachu.

Łaska pańska na pstrym grzybie jeździ.

Mały grzyb mały robak, duży grzyb duży robak.

Masz babo grzyba.

Maślak jest srebrem, a prawdziwek złotem.

Mądry grzyb po szkodzie.

Miłe grzyba początki, lecz koniec żałosny.

Myślał grzyb o niedzieli, a w sobotę go wycięli.

Na dwoje babka (koźlarz) wróżyła.

Na pochyłe drzewo i grzyby skaczą.

Natura ciągnie grzybiarza do lasu.

Nie ma smardza bez ognia.

Nie miała baba kłopotu, nazbierała sobie muchomorów.

Nie przyszedł grzyb do grzybiarza, przyszedł grzybiarz do grzyba.

Nie rób grzybowi, co tobie nie miłe.

Nie samym grzybem człowiek żyje.

Nie wsadzaj nosa w cudze grzyby.

Nie wywołuj grzyba z lasu, i tak nie przyjdzie.

Nie z jednego lasu grzyby jadł.

Nie wszystko grzyb, co się świeci.
To z okolic Czarnobyla.

O grzybie mowa, a grzyb tu.

Obiecanki cacanki, a grzybowi radość.

Oko za oko, ząb za ząb, grzyb za grzyb.

Pańskie oko grzyba tuczy.

Pies szczeka, grzybiarz idzie dalej.

Póty grzybiarz koszyk nosi, póki się ucho nie urwie.

Przy jednym ogniu dwa grzyby upiec.

Przyszła ryba do grzyba.

Rada by dusza do lasu.

Są grzyby i grzybki.

Słowo się rzekło, grzyb u płota.

Tonący grzyba się chwyta.

Trafiła kosa na grzyba.

Trafiło się jak ślepej kurze grzyb.

Tyle to pomoże, co umarłemu grzyb.

U skąpego zawsze po grzybach.

U wdowy grzyb gotowy.

Uderz w stół, a grzyb się odezwie.

W domu otrutego nie mówi się o muchomorach.

W nocy wszystkie grzyby są szare.

W puszczy być, a grzyba nie widzieć.

W zdrowym grzybie, zdrowy robak.

Wiara grzyby przenosi.

Wilk syty i grzyb cały.

Wszędzie dobrze, ale w lesie najlepiej.

Wszędzie grzyby, gdzie nas nie ma.

Wszystkie drogi prowadzą do lasu.

Wybiera się jak grzyb za morze.

Wyjść jak Zabłocki na grzybach.

Wyszedł grzyb z worka.

Z grzyba robić widły.

Z grzyba bicza nie ukręci.

Z pustego i grzyb nie naleje.

Z tego grzyba zupy nie będzie.

Za wysokie progi na grzyba nogi.

Zamienił stryjek grzyba na kijek.

Zemsta jest rozkoszą grzybów.

Zły to grzyb, co własne gniazdo kala.

(PS Nie chciało mi się zakładać osobnego grzybiarskiego wątku :)
31.05.2003
19:01
[73]
gietas [ Pretorianin ]

Oj niezłe UKSIU -prawie przypomina mie to telenowelę.
01.06.2003
09:59
[74]
Mirmil [ Konsul ]

Powiedzmy, że facetowi imieniem Roger podoba się kobieta...
Nazwijmy ja Elaine. Zaprasza ja do kina; ona się zgadza; spędzają razem miły
wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są
zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie I żadne z nich nie widuje się
z nikim innym.
Aż któregoś wieczoru w samochodzie Elaine zauważa:
- A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy?
W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje się ona strasznie głośna.
Dziewczyna myśli:
Kurcze, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w
naszym związku. Może sadzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania,
których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy.
A Roger myśli: O rany. Sześć miesięcy.
Elaine myśli:
Ale zaraz, ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami
chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co
chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali
się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal
spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku
dzieciom? Ku spędzeniu ze sobą całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa?
Czy ja go właściwie w ogóle znam?
A Roger myśli:
... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać,
zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na
licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!
A Elaine myśli:
Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może
on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego zaangażowania...
Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam - moja rezerwę.
Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach.
Boi się odrzucenia.
A Roger myśli:
I musza jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te bałwany z
warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. I niech nie próbują tego zwalać
na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik brzmi jak stara
śmieciarka! I jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 600$.
A Elaine myśli:
Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu. Czuję się taka winna,
każąc mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po
prostu nie jestem pewna...
A Roger myśli:
Pewnie powiedzą, że gwarancja jest tylko na 90 dni. To właśnie powiedzą,
szczury.
A Elaine myśli:
Może jestem po prostu idealistka, czekającą na rycerza na białym koniu,
kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, mężczyzny, z którym lubię być, na
którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny,
który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji.
A Roger myśli:
Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ja sobie wsadzili w...
- Roger - odzywa się Elaine.
- Co? - pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
- Proszę, nie dręcz się tak - kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynają
napełniać się łzami - Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak...
(załamuje się i zaczyna szlochać)
- Co? - dopytuje się Roger.
- Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie.
Nie ma rycerza i nie ma konia.
- Nie ma konia?
- Myślisz, że jestem głupia, prawda? - pyta Elaine.
- Nie! - odpowiada Roger, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłowa odpowiedz.
- Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę czasu...
(następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Roger, myśląc najszybciej jak
potrafi, próbuje znaleźć bezpieczna odpowiedz. W końcu trafia na jedna,
która wydaje mu się niezła)
- Tak - mówi.
Elaine, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
- Och, Roger, naprawdę tak czujesz? - pyta.
- Jak? - odpowiada pytaniem Roger.
- No, o tym czasie... - wyjaśnia Elaine.
- Och... Tak.
(Elaine odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że
Roger zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz
powiedzieć, zwłaszcza, jeśli to dotyczy konia. W końcu Elaine
przemawia)
- Dziękuję ci, Roger.
- To ja dziękuję - odpowiada mężczyzna.
Potem odwozi ja do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę
aż do świtu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów,
włącza telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między
dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głosik w jego
głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś cos ważnego, ale
Roger jest pewny, że nigdy nie zrozumie co, więc stwierdza, że lepiej wcale
o tym nie myśleć (tę sama taktykę stosuje w stosunku do głodu na świecie).
Następnego dnia Elaine zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do
dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują
wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy,
drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każda minę i każdy gest, szukając
niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość... Będą o tym dyskutować, przez
tygodnie, może przez miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także
wcale się tym nie nudząc.
W tym samym czasie, Roger, grając w golfa ze wspólnym przyjacielem jego i
Elaine, zatrzyma się na chwilę przed uderzeniem, zastanowi i zapyta:
- Norman, nie wiesz, czy Elaine kiedyś miała konia?
01.06.2003
10:24
[75]
Nataniel [ Centurion ]

Czym rózni się student pierwszego roku informatyki od studenta ostatniego roku informatyki? Student pierwszego roku myśli, że KILOBAJT to 1000 bajtów, student ostatniego roku myśli, że kilogram to 1024 gramy :-)
01.06.2003
23:30
[76]
Mad_Angel [ Love Hate Love ]

Ślepy szedl ulica mijajac co chwila sklepy, az w koncu przechodzil kolo centrali rybnej i mowi: "Czesc dziewczyny jak sie macie? "
01.06.2003
23:55
[77]
miluch [ Pretorianin ]

Może było, a może nie :

1.
- Dlaczego błona dziewicza nigdy sie nie zrasta ?
- Bo nie ma na to czasu !!!


2.
Jedzie facet w przedizale z kobietą w mini i nie wie jak zagadać. NAgle patrzy, a w rajstopach kobiety leci oczko. Mówi sobie - to jedyna szansa, raz się żyje:
- Oczko Pani leci.
- Wiem.
- A gdzie ono tak leci? ( od autora: Oczywiście oczko leci od dołu do góry )
- Do kuchni !
- A może ja bym w tej kuchni zagotował swoją paróweczkę ?!
- Oj. obawiam się, że tam już sie barszczyk gotuje !!!!




hehehehehe
02.06.2003
13:55
[78]
yazz_aka_maish [ Legend ]

W środę aktor przyszedł do „Małego”, odnajduje reżysera, a ten do aktora: Niech Pan powie to zdanie
-„Ja słyszę armat huk!”
-Świetnie – mówi reżyser. Ma Pan te role. Proszę przyjść w sobotę o 7 wieczorem na spektakl.
-Rozumiem – odpowiedział aktor

Jasna rzecz, z powodu takiego obrotu sprawy, aktor jakoś to musiał uczcić..
W końcu dochodzi do siebie i w sobotę gdzieś ok. 6.30 biegnie na złamanie karku do teatru, całą drogę powtarzając: „Ja słyszę armat huk!”
Zatrzymuje go portier: a Pan gdzie bez biletu?
- To ja krzyczę „Ja słyszę armat huk!” – objaśnia.
Aa! Pan „Ja słyszę armat huk” – uspokaja się portier. Nie Pan idzie.
Za kulisy też go nie chcą wpuścić...
-Ja słyszę armat huk” – krzyczy aktor
Pan „Ja słyszę armat huk”? – Spóźnia się Pan! Biegiem do charakteryzacji! – krzyczy ktoś.
Charakteryzatorka: Kim Pan jest?
To ja krzyczę „Ja słyszę armat huk”
- Pan „Ja słyszę armat huk”? Spóźnia się Pan! Niech Pan siada, ja raz..
- Ucharakteryzowany aktor podbiega do sceny. Wyłapuje go reżyser.
- Pan „Ja słyszę armat huk”?
- To ja, „ja słyszę armat huk”?
- Nie za późno?! Prędko na scenę!!!
Aktor wychodzi.. a za jego plecami rozlega się ogłuszający wybuch. Aktor wzdraga się i krzyczy:
Co was tam CAŁKIEM POPIERDOLIŁO?!


***

Autentyki!

Wyłudzanie odszkodowań - to jeden z amerykańskich sportów narodowych.
Autorzy najgłupszych pozwów sądowych mają szanse na wyróżnienia Stella Awards przyznawane przez internautów. Nazwa nagrody upamiętnia wyczyn 81-letniej Stelli Liebeck, która
wydusiła od McDonald'sa odszkodowanie w wysokości 2,9 mln dol. po tym, jak sama oblała się kawą.

A oto niektóre kandydatury zgłoszone w tym roku:

1. Kathleen Robertson z Austin w Teksasie otrzymała 780 tys. dol. odszkodowania, bo złamała sobie nogę w kostce, gdy potknęła się w sklepie meblowym. Traf chciał, że akurat biegała po całym pomieszczeniu, chcąc złapać własnego niesfornego synka.

2. 19-letni Carl Truman z Los Angeles otrzymał odszkodowanie w wysokości 74 tys. dol. plus zwrot kosztów leczenia. Powód?
Jego sąsiad przejechał mu po ręce, gdy odjeżdżał spod domu własną hondą accord. Sędziom nie przeszkadzało, że nieszczęśnik próbował wówczas ukraść felgi z samochodu.

3. Terrence Dickson z Bristolu w stanie Pensylwania otrzymał 500 tys. dol. odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej, gdyż spędził osiem dni zamknięty we własnym garażu. Poszkodowany wszedł do niego z domu i zatrzasnął drzwi. Poniewczasie zorientował się, że nie będzie mógł wyjść, bo drugie drzwi są zepsute. Jego rodzina przebywała w tym czasie na wakacjach. Pechowiec przeżył, pijąc pepsi i jedząc karmę dla psów.

4. Właściciel pewnej restauracji w Filadelfii musiał wypłacić 113 500 dol. pannie Amber Carson, która poślizgnęła się na rozlanym napoju gazowanym i złamała kość ogonową. Sędziowie nie uwzględnili faktu, że dziewczyna sama wylała płyn, gdy w czasie kłótni chlusnęła nim w swojego przyjaciela.

5. Klara Walton z Claymont w stanie Delaware otrzymała od właściciela nocnego lokalu odszkodowanie w wysokości 12 tys. dol. oraz zwrot kosztów zabiegu dentystycznego. Klientka wybiła sobie dwa zęby, próbując uciec przez okno z toalety, aby uniknąć opłaty za wstęp.

6. Merv Grazinski z Oklahoma City kupił wóz kempingowy. Wracając do domu, postanowił zaparzyć sobie kawę, wypuścił więc z rąk kierownicę i ruszył do wnętrza pojazdu. Pędzący z prędkością 110 kmh camper wypadł z drogi. Pan Grazinski otrzymał od producenta odszkodowanie w wysokości 1,75 mln dolarów oraz nowy samochód. Uzasadnienie? W instrukcji obsługi nie napisano, że w czasie jazdy nie należy zdejmować rąk z kierownicy

*****

Wykopaliska w Izraelu, uczeni w pewnej jaskinii znalezli blok z wyrytymi
symbolami. Z wielkim trudem blok wydobyli z jaskinii i przewiezli do
Uniwersytetu, ustawili go na podium i publicznie debatowali nad tajemniczymi symbolami.
Profesor Goldbaum zaczal: -Jako piewszy od lewej widzimy symbol plonacego krzewu, wnioskuje z tego ze znaki te wyryl ktos z rodu Mojzesza...
W tym momencie podnosi reke jeden ze studentow pierwszego roku, siedzacy w
pierwszym rzedzie: -Czy moge zabrac glos?
-Cisza, cisza, teraz profesorowie analizuja te symbole!
Profesor Szwarcmund: -Drugi rysunek od lewej przedstawia dwie mlode
niewiasty, moim zdaniem znaczy to ze starozytne ludy mialy kobiety w wielkiej
estymie...
Znow student z pierwszego rzedu: -Ale ja bym...
-Cisza, cisza!
Profesor Apfelbrot: -Trzeci symbol od lewej oznacza bez watpienia Swiatynie Salomona w Jerozolimie, a czwarty zaraz obok przedstawia woz drabiniasty, co moim zdaniem oznacza ze starozytni ludzie nie tylko znali kolo, ale takze
podrozowali w celach religijnych...
Student z pierwszego rzedu: -Ja bym tylko chcial...
-Cisza, cisza!!
Profesor Burgenmeyer: -Piaty symbol przedstawia rybe, a szosty mezczyzne oddajacego mocz na ziemie. Moim zdaniem oznacza to ze starozytni korzystali z darow morza, a takze uprawiali i nawozili w sposob naturalny ziemie...
Student: -Moze ja powiem...
-Cisza, cisza!!!
Profesor Goldbaum: -Ostatni znak widzimy wyraznie jest Gwiazda Dawida, co oznacza z pewnoscia ze starozytni na tych terenach byli pochodzenia hebrajskiego...
Student wstaje i krzyczy: -Dajcie mi cos w koncu powiedziec! Po pierwsze po hebrajsku czyta sie od prawej do lewej, a po drugie to znaczy: Dawid, olej te ryby, wskakuj w bryke i przyjezdzaj do Jerozolimy, tu dziwki az sie pala!

*****

04.06.2003
15:51
[79]
Pik [ No Bass No Fun ]

Malgosia zaprosila na kolacje Jasia. Podczas kolacji Jasiu niechcaco puscil baka (cichacza). Za chwile wielki smrod w jadalni, na co Malgosia noga odtracila lezacego psa mowiac:
- Burek, odejdz!
Jasiu ucieszyl sie, ze nie wypadlo to na niego i zrobil to ponownie.
Malgosia:
- Powiedzialam Burek odejdz!!
Nieco pozniej sytuacja sie powtorzyla, na co Malgosia:
- Burek!!! Ile razy mam powtarzac, odejdz bo cie jeszcze obsra....

Małżeństwo było na wakacjach w Pakistanie.
Zwiedzali właśnie targ, aby znaleźć kilka pamiątek, które mogli by wręczyć znajomym.
Aż zaszli w dziwną uliczkę, gdzie był tylko jeden mały sklepik z sandałami. Już, już mieli zawrócić, gdy ze sklepu dobiegł ich głos:
- Hej wy! Zagraniczni! Chodźcie, chodźcie! Wejdźcie do mojego sklepiku!
Więc para zgodziła się i weszli do środka. Tam w ukłonach przywitał ich mały człowieczek i powiedział:
- Mam dla was specjalne sandały, które mogą was zainteresować. One mają magiczną moc. Sprawiają, że jesteś tak dziki w łóżku jak spragniony wielbłąd na pustyni!
Żona od razu chciała je kupić, ale maż zrobił się bardzo sceptyczny.
Uważał, że nie potrzebuje takich sandałów, a po za tym nie wierzył
w ich moc.
Więc zapytał sklepikarza:
- Jak to możliwe, że sandały mogą mieć aż tak wielką moc?
- Po prostu je przymierz, Saiheeb. Sandały Ci to udowodnią. - odpowiedział sklepikarz.
Mąż oczywiście nie chciał ich przymierzać, ale po wielu naleganiach żony zgodził się. Jak tylko wsunął swoje stopy w sandały od razu
poczuł silne podniecenie. W oczach pojawił mu się błysk pożądania i poczuł coś czego nie czuł od lat - wielką i brutalną potęgę sexu.
W mgnieniu oka mąż złapał sklepikarza, brutalnie zmusił go do skłonu, oparł o stolik, ściągnął mu spodnie i zaczął sobie na nim używać.
Na co sklepikarz zaczął krzyczeć tak przeraźliwie jak jeszcze nikt nigdy nie krzyczał:
-STÓJ ! STÓJ ! ... ZAŁOŻYŁEŚ LEWY NA PRAWY!.............

Szefow dzielimy na 5 grup:
1. Pedalow.
2. Superpedalow.
3. Antypedalow.
4. Pedalow-magikow.
5. Pedalow-pirotechnikow.

Dlaczego?
Szef Pedal mówi: "Ja Cie Kowalski wypie*dole..."
Szef superpedal mowi: "Ja Was wszystkich wypie*dole".
Szef Antypedal mowi: "Ja sie Kowalski z Tobą pie*dolic nie bede!"
Szef Pedal-magik mowi: "Ja Cie Kowalski tak wypie*dole, że ty nawet nie zauwazysz kiedy."
Szef Pedal-pirotechnik mowi: "Ja Cie Kowalski wypie*dole z hukiem".
Jest jeszcze Szef pedal-McGyver: "Ja Was Kowalski wypie*dole w kosmos golymi rekami...".

Rzecz dzieje si w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat
przebywa tam pan Tadek - schizofrenia. Pan Tadek nie odezwal sie
do nikogo przez ten okres czasu i generalnie zajmuje sie
patrzeniem w okno. Pewnego letniego popoludnia za oknem
pojawia sie ogrodnik, ktory nawozi grzadki z truskawkami.
Po godzinie wpatrywanie sie w ogrodnika pan Tadek pomalutku
wstaje i rusza w strone okna...otwiera je pomalutku...patrzy na
ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
"A co Pan robi?". Konsternacja. Wszyscy obecni pacjenci i
personel zupelnie zszokowani - pan Tadek sie odezwal!
Ogrodnik odpowiada:
"Ja panie Tadku, nawoze truskawki."
Pan tadek mysli i w koncu: "Co?"
Ogrodnik: "No.... posypuje je nawozem"
Pan Tadek po namysle: "Co?"
Ogrodnik: "No...posypuje truskawki gownem, zeby byly lepsze"
Pan Tadek mysli : "Aha...."
Pan Tadek zamyka pomalu okno zamyslony wraca na miejsce. Siada i
mysli. Po pol godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera
je i mowi:
"Wie pan co, ja truskawki posypuje cukrem, ale to ja podobno
jestem po*ebany".
04.06.2003
16:11
[80]
Pik [ No Bass No Fun ]

Na lekcji pani pyta dzieci kto udźwignie najwiecej arbuzow...
Mówi Malgosia:
- Ja udźwignę 2!
Pani pyta:
- A w jaki sposob?
- Po jednym w kazdej rece...
Henio podnosi rekę i wola, ze uniesie trzy. Pani zaskoczonoa pyta:
- Heniu... a w jaki sposób chcesz to zrobić??
- No... dwa pod rece, a trzeci na dzidę
- Heniu jak możesz takie wulgarne rzeczy mowić!
Na końcu sali Jasio woła, ze uniesie 5 arbuzow. Pani znów zaskoczona pyta w jaki sposób Jasio to zrobi. Na to Jasio mowi:
- Dwa pod rece i Henia na dzidę.

Trzej przestępcy jadą do więzienia. Każdy z nich ma przy sobie jedną
rzecz, dzięki której będzie mieć zajęcie w więzieniu. Nagle jeden więzień
pyta kolegę:
- Ty, co wziąłeś ze sobą?
Ten wyciąga farbki i mówi:
- Będę malować, czas mi szybko zleci. A ty co wziąłeś?
- Karty, mogę grać dla zabicia czasu.
Trzeci przestępca siedzi cicho w kącie i uśmiecha się. Oni do niego:
- Czemu się tak podśmiewujesz?
Trzeci wyciąga pudełko tamponów i mówi:
- Ja mam to!
- A co ty będziesz z tym robił? - pytają koledzy.
Trzeci przestępca uśmiecha się i zaczyna czytać z pudełka:
- Mogę jeździć konno, pływać i jeździć na rolkach...

Kasa biletowa. Pani w kasie sprzedaje bilety i przy tej okazji proponuje różnego rodzaju dodatki dla lepszego odbioru filmu (woda, cola, lody..itp.)
Tak wiec jakiś koleś kupuje bilet no i taki dialog mamy:
Bileterka: A może wodę jeszcze Pan kupi?
-Nie dziękuje
-To orzeszki może?
-Też nie, dziękuje.
-To chociaż lody nich Pani weźmie.
Koleś zdenerwowany:
-Nie. Nie chce. Już mówiłem przecież!
Koleś odchodzi od kasy. Bileterka niepocieszona wystawia głowę przez okienko i jak gdyby nic tak od niechcenia:
-A mordercą jest szofer, palancie!

Co zrobić aby kobieta krzyczała jeszcze godzine po stosunku??
- wytrzeć fujare o firanke.

Neil Armstrong ląduję na Księżycu.
Wysiada z lądownika i mówi:
- To jest mały krok dla człowieka, ale duży dla...
Zaraz, co to? Patrzy, a parę metrów dalej pali się ognisko, przy
którym
siedzi trzech facetów. Rozmawiają i pieką kiełbaski.Okazuje się,
ze są to
Ukrainiec, Egipcjanin i Polak.
- A wy co tu robicie? - pyta zbity z tropu Armstrong.
- No, ja akurat doiłem krowę i jak pieprznęło w Czarnobylu, to aż
tu doleciałem - mówi Ukrainiec.
- A ja - mówi Egipcjanin - chodziłem po piramidach i tak jakoś
mnie przerzuciło.
- No a ty? -! pyta Polaka.
- Kurde, nie wiem. Z wesela wracam.
05.06.2003
15:02
[81]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Dwie koleżanki w sklepie rozglądają sią za ciuchami.
Podchodzi ekspedientka:
- W czym mogę pomóc?
- Szukam ciekawej sukienki na lato.
- Jakie ma pani wymiary?
- 170 cm, 50 kg, 906090...
Na to koleżanka:
- No co ty Kaśka?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!

***


Żonę w nocy budzi hałas w kuchni. Wchodzi i widzi pijanego męża, który raz po raz otwiera i zamyka drzwi lodówki, krzycząc do środka:
-Zawieziesz na lotnisko?
Żona machnęła ręką i położyła się z powrotem spać. Rano, gdy się obudziła, ani męża, ani lodówki nie było w domu. Aż zaklęła ze złości:
-A jednak namówił, skubaniec!

***


05.06.2003
15:57
[82]
Turgon [ Centurion ]

Parę ciekawych powiedzonek:)

. Szedł facet przez ogród i nalał w pory.
. Kupił sobie facet długopis i się popisał.
. Szedł facet przez las i zdębiał.
. Szedł facet koło koparki i dał się nabrać.
. Szedł facet koło betoniarki i się zmieszał.
. Szedł facet przez budowę i go zamurowało.
. Szedł reżyser ulicą i film mu się urwał.
. Wyjrzał żołnierz z okopu i coś mu do łba strzeliło.
. Pojechał filatelista na wojnę i dostał serię.
. Szedł facet przez lód i się załamał.
. Wygląda facet przez okno, patrzy, a tam ludzkie pojęcie przechodzi.
. Robiła babcia na drutach, przejechał tramwaj i spadła.
. Idą mrówki przez most. Pierwsza, druga, pół do trzeciej...
. Wychodzi facet na balkon i widzi, że z góry wióry lecą.
Idzie na górę, a tam sąsiad struga wariata.
. Idzie facet przez przedpokój i słyszy dziwne odgłosy za drzwiami.
Otwiera drzwi, a tam zbieg okoliczności.
. Siedzi facet w pokoju i nagle słyszy dziwne szemranie w szafie.
Otwiera szafę, a tam palto z mody wychodzi.
. Pewien rolnik powiesił swoje konie na drzewie i powiedział do
nich " Wiśta! "
. Leży facet w łóżku. Obok wielka plama krwi, a pod łóżkiem...
ranny pantofel.
. - Czy nie przeszkadza panu mieszkanie koło autostrady?
- Nniiieeeee...
. Dziadek brał udział w zawodach balonowych i nieźle wypadł.
. Szedł krawiec w nocy ulicą i zaszył się w ciemnościach.
. Kowalski poszedł na policję i nieźle się tam spisał.
. Bezrobotny Nowak poszedł po chleb, ale spotkał go zawód.
. Chuligani napadli na Malinowskiego i od tego czasu zmienił się
nie do poznania.
. Dwaj maszyniści rozmawiają w czasie jazdy lokomotywą. W końcu
jeden z nich się zdenerwował i skierował rozmowę na inne tory.
. Pewien żołnierz chciał się zabawić. Wszedł na minę i nieźle się
rozerwał.
. Dwaj myśliwi postanowili uczcić polowanie. Strzelili sobie po
jednym.
. - Mamy kręcić - pytają reżysera kamerzyści.
- Nie, pokazujcie prawdę!
. Dziewiczość lasu świadczy o impotencji wiatru.
. Człowiek rodzi się mądry a potem idzie do szkoły.
. Nie toleruję nietolerancji.
. Gdzie dwóch się bije tam korzysta ... dentysta.
. Nie obgryzaj paznokci - Wenus z Milo też tak zaczynała.
. Ciąża kobiet jest niczym w porównaniu z moim zatwardzeniem.
. Po co są rzeki? - Żeby się nie kurzyło jak statek hamuje.
. Proście a będziecie prości.
. Wszyscy myślą tylko o sobie, tylko ja myślę o mnie.
. Stworzyłeś mnie Boże boś chciał, a ja żyję, bo muszę.
. Będę księdzem jak mój ojciec.
. Przeszedłem sam siebie. Chodnik.
. Tam za lasem widać trupa, w słońcu błyszczy jego ... głowa bo to
era atomowa.
. Mniejsza ilość zębów zwiększa swobodę języka.
. Śmierć samobójcom!
. Dopóty dzban wodę nosi, dopóki nie założą wodociągu.
. Gdzie diabeł nie może tam mówi dobranoc.
. Znam twoich rodziców. Fajni faceci.
. Starzy są jak nietoperze: głuche, ślepe i się czepiają.
. Wszyscy wychodzą, reszta zostaje.
. Życie to choroba przenoszona drogą płciową.
. Autobus to brzmi tłumnie.
. Chodzenie po bagnach wciąga.
. Piva i pacierza nie odmawiam.
. Jak sobie pościelisz... to mnie zawołaj.
. Gdy ktoś ma pecha i zmartwień kupę, może złamać rękę podcierając d...
. Lepiej mieć tasiemca niż żadnego życia wewnętrznego.
. Nie licz na ojca, zrób się sam.
. Nie pal papierosów. Pal licho.
. Przebiłeś głową mur, świetnie, jesteś w następnej celi.
. Przy życiu trzyma mnie myśl, że już długo nie pożyję.
. Jedyne co mnie tu trzyma to grawitacja.
. Raz na wozie, raz nawozem.
. Sikając z wiatrem idziesz na łatwiznę.
. Prawdziwy turysta z mydła nie korzysta. Tylko w dżemie siła drzemie.
. Tu nie wojsko, tu trzeba myśleć.
. U kobiety nie są ważne nogi, tylko serce, które bije pomiędzy nimi.
. Umarli żyją krócej.
07.06.2003
20:03
[83]
PalooH [ Generał ]

Mały chłopczyk wraz z tatusiem znalazł w lesie jeżyka. Leżał pod kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i poprosił tatę, żeby zabrali zwierzaka do domu. Tata się zgodził i jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o zwierzątko, które poił mleczkiem i karmił pędrakami.
Jeżyk zajadał ze smakiem i czasem,
ku zdziwieniu chłopca, pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk, jak przystało na wszystkie porządne jeżyki, zapadł w zimowy sen. A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydła i na czole
wyrósł róg. W końcu wyleciał przez niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś ch... wie co.
07.06.2003
20:22
[84]
Kompoholik [ Designed by AI ]

wraca mąż do domu i mówi do żony:
- trafiłem 6-tkę w totka, pakuj się!
- a co, wyjeżdzamy?
- ty wyjeżdżasz...

[stare jak świat ;)]
07.06.2003
20:29
[85]
Turgon [ Centurion ]

Dziurki

I

Rzucasz się na nią gwałtownie.Nic z tego! Znów się wymyka! Doganiasz, zaciskasz palce
na wyzywajacych, śliskich krągłościach, unieruchamiasz... Tak, za chwilę bedzie Twoja...
Nie, nadal walczy, broni się, kaleczy Ci kciuki, drapie przeguby... Klniesz ,ale nie
rezygnujesz. Ona musi zrozumieć, że nie ma szans. Po rozpaczliwej szarpaninie
przygniatasz ją ciężarem ciała i sięgasz po nóż. Na jego widok kapituluje, leży potulna i
gotowa na wszystko. Jest Twoja. Przez chwilę napawasz się zwycięstwem, a potem
rżniesz, rżniesz, rzniesz... Możesz byc z siebie dumny. Otwarcie puszki ruskich szprotek
zajęło Ci tylko dwadzieścia minut! Smacznego.

II

Jest duża, podłużna i bardzo delikatna. Wyczuj palcem najwrażliwszy punkt, po czym
ostrożnie spenetruj wejście. Powoli, bez pośpiechu, choć tak bardzo chciałbyś już dostać
się do środka... Sięgnij paznokciem jak najdalej, jak najgłębiej! Gdy poczujesz opór,
przerwij na chwilę. Daj odpocząć materii, której dotykasz. Już wiesz, od czego zacząć...
Wyprostuj palce i jednym ruchem rozerwij kleistą przeszkodę. Trudno, musisz być
brutalny. Użyj siły! Pokonaj opór! Serce wali Ci jak oszalałe, masz miękkie nogi, trzęsą
Ci się ręce... Dajesz upust swej furii. Brawo! Rozerwałeś kopertę z rachunkiem za
telefon!

III

Oto ona. Czeka. Prowokuje do działania. Teraz wszystko zależy od Ciebie. Zegnij ciało
w pałąk i ugnij kolana. Obejmij ją mocno z obu stron. Podwiń nogi i wsuń się w wolną
przestrzeń pod nią. Przylgnij do niej udami. Nie rozluźniając uścisku, wykonaj kilka
płynnych, posuwistych ruchów. Wepchnij się głębiej. Teraz przytul ją mocno do piersi.
Przesuń się nieco w prawo. I jeszcze trochę. Dobrze! Naprzyj całym ciałem. Masz ją na
wprost - zimną, nieustępliwą... Nie przejmuj się! Jesteś panem sytuacji. Jeszcze tylko
kilka intensywnych ruchów i... możesz sobie pogratulować! Udało Ci się usiąść za
kierownicą małego Fiata!

IV

Niby zwyczajna szpara, a nie możesz się od niej oderwać. Wsuwasz palec. Mieści się
prawie cały. No tak, teraz nie da się go wyciągnąć z powrotem. Trzeba poślinić.
Gmerasz palcem w lewo, w prawo... Wreszcie wyszedł. Oglądasz go z irytacją. Wokół
paznokcia widać trochę krwi. To przyspiesza podjęcie decyzji. Boazeria nie ma prawa
się rozsychać! Jutro zadzwonisz do stolarza.
07.06.2003
20:56
[86]
wickerman [ Pretorianin ]

Mam nadzieje ze nie bylo, bo nie przeczytalem calego watku ;-)

Pewien ksiądz mieszkał na wsi, miał własne krowy, kurnik, itd. Pewnego dnia zorientował się że brakuje koguta. Kogut czasami uciekał, ale zawsze wracał. Jednak nie tym razem. Ksiądz przypomniał sobie, że mieszkańcy wsi urządzają czasami walki kogutów. Postanowił więc po zakończeniu mszy zapytać parafian o kogucika.
- Moi drodzy parafianie, mam takie nieco wstydliwe pytanie... czy ktoś z państwa ma koguta (z ang. cock, co jest również słowem opisującym pewien męski narząd...)?
Wszyscy panowie wstają...
- Nie nie, państwo mnie źle zrozumieli. Może zapytam inaczej... kto z państwa widział koguta?
Wstają wszystkie panie...
- Nie nie, nie znów się nie zorumieliśmy. To może tak... kto z państwa widział koguta który nie należy do niego?
Część pań wstała...
- Ehhh to może powiem prosto z mostu... Widział ktoś MOJEGO koguta?
Powstał chórek i ministranci...
07.06.2003
21:56
[87]
lelo1975 [ Konsul ]

Nie wiem czy bylo:
Przychodzi facet do lekarki i mowi:
-pani doktor mam ptaszka jak noworodek
Na to lekarka:
-niech pan nie przesadza na pewno nie jest tak zle niech pan pokaze
Facet wyjal ptaszka a lekarka zemdlala,po chwili sie ocknela a facet mowi:
-przeciez mowilem ze mam jak noworodek 55 cm dlugi 3,5kilo wagi
09.06.2003
18:30
[88]
Rakes [ Generał ]

Student poszedł zdawać ustny egzamin. Zdaje, zdaje, męczy się męczy, ale coś mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony, widzi że student nie kumaty i chce go oblać. Ale student nie daje za wygraną i prosi o drugą szansę. Na co profesor odpowiada
- No dobra. Jeśli odpowie pan na jedno moje pytanie to zaliczę panu egzamin. Proszę mi powiedzieć Kto to jest STUDENT?
Po czym student z em na twarzy odpowiada
- No wiec STUDENT to młoda osoba, która dąży do zdobycia wiedzy itd. itp.
Na co profesor tak patrzy i mówi
- Otóż nie. Student, to takie małe gówno co plywa po wielkim szambie i z trudnością próbuje dopłynąć do wyspy zwanej MAGISTER.
Student wkurzony nie wie co powiedzieć. Profesor chce wpisać mu pałę, na co student się odzywa
- To niech mi pan profesor powie kto to jest PROFESOR?
Profesor nął się i zaczął mówić, że profesor, to starsza osoba bardzo inteligentna itd. itp. Student popatrzył i powiedział
- Otóz nie. PROFESOR to było kiedyś takie małe gówno plywajace po wielkim szambie, które z trudem doplynęło do wyspy MAGISTER, posiedziało tam trochę, znudzilo mu się, następnie z trudem doplynelo do wyspy zwanej PROFESOR i teraz siedzi tam i robi wielkie fale żeby te inne gówna nie doplynęły do swoich wysp!

Dowcip dedykuje wszystkim studentom tym ktorym przyjdzie zmierzyc sie ze zblizajaca sie sesja.
09.06.2003
19:28
[89]
moussad [ la kretino maximale ]

buahhaha,dobree
09.06.2003
19:35
[90]
Garbizaur [ CLS ]

Ten dowcip jest trochę brzydki, więc ostrzegam.


Przychodzi Małgosia po zakończeniu roku szkolnego ze świadectwem do domu. Pokazuje świadectwo swojemu ojcu.

T - Tata
M - Małgosia

T: Małgosiu masz słabe stopnie.
M: Wiem tatusiu.
T: Za karę zrobisz mi laskę
M: OK.

Małgosia zaczyna robić laskę ojcu, po pewnym czasie pyta.

M: Tato dlaczego twój ptaszek śmierdzi kupą?
T: Jasio też nie ma samych dobrych stopni.
09.06.2003
20:06
[91]
eJay [ Gladiator ]

Chlopak chce sie popisac swoja znajomoscia angielskiego swojej dziewczynie. Ida przez park i chlopak mowi:
-I love you
Dziewczyna:
- I lovie you to
Chlopak:
-I love you three???
10.06.2003
11:38
[92]
robalxp [ Chorąży ]

Siedzi dwóch pijaków przed barem w miejscowosci wypoczynkowej. W pewnym momencie podjeżdza samochód i wychodzi z niego dwóch turystów. Turyści wchodza do sklepu i wychodza z niego z butelką wody mineralnej . Otwieraja butelke i zaczynaja łapczywie pić. Na to jeden z pijaków popijając poiwko mówi do drugiego:
- zobacz wode piją, jak zwierzęta!!

WINDORP hehe beka wtedy była
10.06.2003
11:39
[93]
legrooch [ Legend ]

dobre!
10.06.2003
13:07
[94]
Anoneem [ Melodramatic Fool ]

Co mówi bezrobotny absolwent prawa do pracującego absolwenta prawa?
- Hamburgera poproszę.
10.06.2003
15:35
[95]
Turgon [ Centurion ]

Szkot zginal w wypadku samochodowym. Znajomy ma o tym delikatnie zawiadomic zone
ofiary. Pyta wiec ja:
- Pani maz pojechal wczoraj do Aberdeen?
- Tak.
- Zalozyl nowy garnitur?
- Tak, zgadza sie.
- Hm, to szkoda garnituru...


Radziecki statek podplywa do afrykanskiego portu. Marynarz rzuca line cumownicza na
brzeg, krzyczac do Murzyna stojacego na nabrzezu:
- Dierzi linu!
Murzyn nie rozumie. Rosjanin znow rzuca cume krzyczac: - Dierzi linu!
Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
- Gawari pa ruski?
Cisza.
- Parlez vous francais?
Cisza.
- Sprechen Sie Deutsch?
Cisza.
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- No to dierzi linu!


Nad umierajacym Szkotem gromadzi sie cala rodzina:
- Czy zrobimy ojcu pogrzeb pierwszej klasy? - rzekl najstarszy syn konajacego.
- Nie widze powodu. Wystarczy druga.
- Trzecia takze jest nie najgorsza - dodal mlodszy syn.
- Jesli chcecie - powiedzial ostatkiem sil Szkot - to moge isc pieszo.


Ksiedzu ginela mąka. Podejrzewal organiste, wiec postanowil dobrac sie do niego podczas
spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonalu, a ksiadz bez wstepow pyta:
- Nie wiesz, kto mi make kradnie?
- Co ksiadz mowi?
- Kto mi make kradnie?
- Tu nic nie slychac - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamienmy sie miejscami, to zobaczymy.
Zamienili sie miejscami.
- A nie wie ksiadz, kto zaleca sie do mojej zony? - pyta Antek.
- Rzeczywiscie, tu nic nie slychac.


W Irlandii przewodnik w gorach objasnia:
- Te wydrazenia w skale powstaly dzieki Szkotowi, ktory zgubil pensa i powiedzial o tym
znajomym.


Mlody Mc'Intosh wybral sie w podroz do Francji. Po powrocie ojciec wypytuje go o
wrazenia.
- Ach, wspaniale - opowiada mlody Szkot - piekny kraj! Tylko ludzie jacys dziwni.
Wyobraz sobie, ze pewnego razu, o drugiej w nocy do mojego hotelowego pokoju wpada
facet w pizamie, cos wrzeszczy, wymachuje rekami, tupie. Zlapal wazon stojacy na stole,
rzucil nim o podloge, wreszcie wybiegl trzaskajac drzwiami.
- A ty co na to? - pyta zdziwiony ojciec.
- Nic, ojcze, dalej sobie gralem na kobzie!


Do brygady remontowo-budowlanej zglosil sie praktykant i juz na poczatek dostal
odpowiedzialne zadanie - polecenie pomalowania okien w mieszkaniu kierownika firmy. Po
godzinie melduje wykonanie zadania:
- Panie majster, okna pomalowalem! Czy mam tez pomalowac ramy?


Po wyscigu zdenerwowany trener krzyczy na dzokeja:
- Przeciez na ostatniej prostej mogles szybciej pobiec!
- Pewnie ze moglem, ale szkoda mi bylo konia zostawic.


Zlowil rybak zlota rybke, ale poniewaz nie mogl sie zdecydowac o co ja poprosic, przyniosl
do domu, postawil w sloiku na stole, zwolal rodzine i mysla o co by ja poprosic. Nagle
wpada do pokoju najmlodsza coreczka i wola:
- A ja bym chciala jeza!
Bum! Na stole lezy jez.
Ojciec sie zdenerwowal:
- Do d... z tym jezem! - krzyknal - Auuuuu!!!! Zabierzcie tego jeza!
Na tym skonczyly sie trzy zyczenia!


Statek pasazerski przeplywa obok malenkiej wysepki, na ktorej brzegu skacze, wymachujac
rekami dlugowlosy, brodaty mezczyzna, odziany w strzepy ubrania.
- Co to za czlowiek? - pyta kapitana jeden z pasazerow.
- To jakis psychopata! Od dziesieciu lat, gdy tedy przeplywamy on skacze i macha nam jak
starym znajomym.


Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego podwladny. Wylewa dyrektorowi kawe na
koszule, pokazuje mu jezyk, puszcza baka i wygarnia wszystko. W tym samym tez
momencie do gabinetu wpadaja koledzy.
- Stasiu, Stasiu! To byl zart, wcale nie wygrales w totka!


Kupil sobie gosc telewizor. Ale jako ze zyl w brudzie w nastepny dzien mu sie zepsul.

Poszedl wiec do serwisu a facet z obslugi pyta:
- Jak to sie stalo?
Na to gosc:
- Ano siedze sobie, ogladam telewizje, wzialem gwozdzia, bo cos mnie w uchu zaswedzialo,
grzebie, grzebie az tu nagle dzwiek wysiadl...


Trzech facetow jest w szpitalu i opowiadaja jak sie tam znalezli. Mowi pierwszy:
- Przychodze z pracy, patrze a zona gola lezy w lozku - to ja cap lodowke i za okno. Ale

byla tak ciezka, ze naderwalem sobie sciegna.
Mowi drugi:
- Opalam sie spokojnie na balkonie a tu jakis duren rzuca na mnie lodowke.
Mowi trzeci:
- Siedze sobie spokojnie w lodowce...


Siedzi facet sobie na lezaku w swojej willi gdzies w cieplych krajach. Nagle spostrzega
goryla na palmie. Przerazil sie nie na zarty, chwycil telefon komorkowy i dzwoni po
Pogotowie Gorylowe.
5 min pozniej przyjezdza facet takim fajnym dzipem z duzym psem i dubeltowka. Wrecza
dubeltowke naszemu przerazonemu bohaterowi i klaruje:
- Plan jest taki. Ja ide z psem pod palme. Pies zostaje na dole; ja wlaze i tluke sie z
gorylem. Goryl spada, pies lapie go za jaja i sprawa skonczona, zawozimy go do Zoo.
- ...Przepraszam, a po co w takim razie mi ta dubeltowka?
- Jak skoncze sie tluc z gorylem i to ja spadne, to pan szybko zastrzeli tego psa.


Pan Bog postanowil ozywic pomniki, bo mu sie nudzilo. Kiedy wiec to zrobil, wszystkie
postacie zbiegly z cokolow i daly dyla w krzaki. Pan Bog sie cokolwiek zainteresowal...
podchodzi do krzaczorow, a za nimi Kopernik trzyma golebia, podstawia go drugiemu pod
tylek i mowi:
- No! A teraz Slowacki ty mu sraj na leb.


Pewnego pieknego dnia, ojciec zostal z dzieckiem w domu. No ale w telewizji byl mecz,
wiec zeby dziecko mu nie przeszkadzalo wymyslil, ze pusci mu jakas bajke. Wzial wiec
plyte, polozyl na gramofon, dziecku zalozyl sluchawki, a sam poszedl ogladac transmisje. Po
jakims czasie postanowil zajrzec co dziecko robi. Wchodzi do pokoju, a tam dziecko stoi
przy scianie, wali w nia glowa i powtarza (bardzo dobitnie):
- Chce uslyszec, chce uslyszec!....
Ojciec zdziwiony wzial sluchawki, zalozyl sobie, a tam:
- Czy chcesz uslyszec bajeczke ZGRZYT czy chcesz uslyszec bajeczke ZGRZYT czy
chcesz uslyszec ....


Dwie gwiazdy filmowe spotykaja sie po wielu miesiacach w Cannes.
- Och, droga, tak dawno nie widzielismy sie. Jak sie masz? - pyta pierwsza.
- Wlasnie wyszlam po raz siodmy za maz i jestem zadowolona.
- A jak nazywa sie twoj nowy malzonek?
- Moment, zaraz ci powiem, w torebce mam jego wizytowke.


Ogrodnik zauwazyl, ze do jego ogrodu co nocy zakrada sie zlodziej jablek. Wkurzony
postanowil zlapac delikwenta. Zaczail sie w nocy i czeka. W koncu zlodziej zjawil sie. Gdy
byl juz na drzewie nasz ogrodnik szybko podbiegl i zlapal biednego zlodzieja za jaja.
Zapanowala bloga cisza, co bardzo zdumialo ogrodnika. Spytal on:
- Ktos ty?
Nie uzyskal jednak odpowiedzi. Zacisnal mocniej jaja zlodzieja - tez cisza. Zdziwiony i
zdenerwowany zacisnal rece z calej sily, jak tylko potrafil najmocniej, i jeszcze raz pyta:
- Kim ty, u diabla jestes?!
Na to cichy glos odpowiedzial mu:
- Jasiu...
- Ktory? We wsi duzo Jaskow!
- To ja, Jasiu niemowa...


Kurs prawa jazdy. Wisi plansza. Instruktor pyta:
- Prosze Panstwa, jakiego koloru jest ten bialy "Maluszek"?
- ...
- No prosze, nikt nie wie?
Po chwili zglasza sie niesmialo z tylu jedna pani.
- No prosze, moze pani?
- Bialy?
- Swietnie! - instruktor zmienia plansze - A kto mi powie, ilusuwowy jest ten czterosuwowy
silnik?
- ... - No prosze, nikt nie wie?
- ...
- O! Pani sie znowu zglasza. Prosze powiedziec, ilusuwowy jest ten czterosuwowy sinik?
- Bialy?


- Dzien dobry panie Wacku. Oo, co sie stalo, ze ma pan takiego siniaka na karku?
- Bylem u lekarza, bo mam lupiez. Kazal mi nacierac wlosy woda toaletowa. Nacieralem,
nacieralem, az mi deska sedesowa spadla na kark.


Wchodzi do lokalu facet z koszykiem, siada za barem i zamawia:
- Poprosze dwie setki - jedna normalnie, druga - w naparstek.
Kelner troche sie zdziwil, ale nalal. Na to gosc wyciaga z koszyka faceta wzrostu ok. 12 m.
Posadzil go obok siebie na ladzie, golneli sobie i facet mowi:
- Jeszcze po jednym.
Kelner znowu nalal, wypili, nie wytrzymal i pyta:
- Przepraszam ze tak pytam, ale co sie temu panu stalo, ze jest pan taki maly?
- Bylismy w Afryce - odpowiada gosc - i w takiej jednej wiosce powiedzial do faceta, jak
to bylo Wacek? Aha, ze jest dupa nie czarownik.
10.06.2003
22:50
[96]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Facet podchodzi do dziewczyny siedzącej przy stoliku w
knajpie.
- Masz ochotę na chwilę magii ze mną?
Ona zaciekawiona:
- Magii?
- Tak, idziemy do mnie, wsiadasz na mnie, pieprzymy sie, a potem znikasz...

***


Wnuczek pyta dziadka:
- Dziadku, jak to jest, jestes juz pod dziewiecdziesiatke, a ciagle kobiety za toba szaleja, co noc inna przychodzi?
- A bo ja wiem? - odpowiedzial dziadek i w zamysleniu oblizal brwi...

***


Siedzi pijany facet w barze i mysli sobie - mam juz dosc, ide do domu.
Próbuje wstac, ale upada. Mysli - ok, doczolgam sie do drzwi i spróbuje
wstac na ulicy. Wychodzi na ulice, próbuje wspiac sie na parkometr, ale
pada. Mysli, - doczolgam sie do tamtego murku i spróbuje. Wspina sie na
murek, ale znowu pada. W ten sposób, ciagle bezskutecznie próbujac wstac,
doczolguje sie do domu. Starajac sie nie budzic zony, wslizguje sie do
lózka. Rano zona budzi go wymówkami:
- Piles!
- Ale co ty, skarbie, ja pilem?
- Wlasnie dzwonili z baru, zeby ktos odebral twój wózek inwalidzki...


***

W aptece nieśmiały facet doczekał w kolejce swojej pory i mówi cicho:
- Proszę pani, czy ja dostanę prezerwatywy?
Farmaceutka odwraca się i krzyczy na zaplecze:
- Eeee, Heniek!!! Mamy tu gdzieś prezerwatywy?!!
- Mamy!
Facet (cicho):
- To ja poproszę jedną.
- Heniek! Przynieś tu jedną prezerwatywę!!!
Facet czerwony jak burak wyciąga z kieszeni stówę, rzuca na ladę, chwyta kondoma i usiłuje wyjść.
- Eee! Panie! Reszta dla pana za tą prezerwatywę, którą pan kupił!!!
Facet nie wytrzymał, wyszedł na środek apteki i wrzasnął:
- Ludzie!!! IDĘ SIĘ PIERDOLIĆ!!!


***


Facet jest jak:

kawa: Najlepszy jest silny, gorący, pełen subtelnego smaku i nie pozwala ci zasnąć przez cala noc.

cement: po położeniu trzeba dużo czasu żeby stwardniał.

batonik czekoladowy: Słodki i pierwsze co robi to dobiera ci się do bioder.

śrubokręt: Potrzebujesz, ale właściwie nie wiesz do czego.

torba turystyczna: zapakuj piwem i już możesz zabrać wszędzie.

ksero: służy do powielania, i nic poza tym.

lokówka: zawsze jak jest gorący to dobiera ci się do włosów.

obligacje rządowe: tak długo zajmuje żeby odpowiednio dojrzał.

horoskop: codziennie dyktuje ci co masz zrobić i zawsze się myli.

kosiarka: jak go osobiście nie popchniesz, to nic z jego funkcji.

strumyk: milo popatrzeć, ale trzeba pamiętać ze nie każdy jest odpowiednio bystry.

Laxigen: zawsze irytuje cię od środka.

Mascara: znika na widok pierwszej łzy.

mini spódniczka: jak nie uważasz, zaraz odsłoni ci majtki.

miejsca na parkingu: Najlepsi zawsze zajęci, wolni tylko "niepełnosprawni" lub najmniejsi.

hydraulicy: albo w sklepie z narzędziami, albo godzinami w łazience.

wino: satysfakcjonują cię, ale na krotko.

koty: pokazują się tylko wtedy, gdy na stole postawisz jedzenie.

burza śnieżna: nigdy nie wiesz kiedy przyjdą, ile będą mieli centymetrów i ile wytrzymają.

używane samochody: tanio można kupić, ale nie możesz na nich polegać.

wakacje: Zwykle nie takiej długości jak byś chciała


***






10.06.2003
22:57
[97]
iNkogNitO [ Pretorianin ]

W szkole pani pyta dzieci co to jest Unia Europejska
Jasio sie zgłasza i mówi - to jest chyba jakis owad!!
- Dlaczego tak uważasz??-pyta nauczycielka
-Bo mój tato powiedział że mu to koło dupy lata!!

*****

Siedzą cztery blondyny i grają w karty
Pierwsza mówi "pas"
Druga mówi"pas"
Trzecia mówi "dzwonek"
Czwarta mówi " otworze"
10.06.2003
22:58
[98]
sergi__ [ Underworld ]

dobre !:)
11.06.2003
19:17
[99]
Ptosio [ Legionista ]

Alkohol to twój wróg!
Więc lej go w morde!
11.06.2003
19:40
[100]
gris [ Generał ]

Tu kilka pytań i odpowiedzi :


Gdzie jest najwięcej żydów?
W atmosferze.

Dlaczego "żyd" się pisze przez "ż"?
Bo wymienia się na "gaz" :D

Ilu żydów mieści się w samochodzie osobowym?
104. 4 Na siedzeniach, a 100 w popielniczce.

Czym się różni wagon piachu od wagonu żydów?
Piachu nie wyciągniesz widłami :D

Jaki jest ulubiony zespół żydów?
"Gazik" :D
12.06.2003
08:50
[101]
Eliash [ Generał ]

gris -> To ma być śmieszne ?
Przejedź się do Oświęcimia, może trochę
Ci się w głowie poukłada.
12.06.2003
09:40
[102]
Swidrygajłow [ ]

griz --> spierdalaj z takimi dowcipami
12.06.2003
09:56
[103]
ghost666 [ 666st Ghost of Doom ]

eliash, swidrygajlow ---> a mi sie natomiast podobają :| i co? jestem neonazistąantysemitą ?
gris ---> fajne, masz tego wiecej?

i ja cosik dorzuce:

1940 rok, obóz koncentracyjny...
Do niemieckiego żołnierza (nazwijmy go Hans) podbiega mały żydek i krzyczy:
-Hans, Hans, gdzie jest moja mama?
Hans poślinił palec, sprawdzuł kierunek wiatru, spojrzał na chmury i zastanowił się chwile.
-Hm... chyba gdzieś nad Paryżem.
12.06.2003
10:00
[104]
Swidrygajłow [ ]

GHOST666 --> NIE WIEM, ALE NA PEWNO JESTEŚ BURAKIEM
12.06.2003
10:02
[105]
jojko999 [ Konsul ]

ghost666------->mam lepszy:

1940 rok, obóz koncentracyjny...
Do niemieckiego żołnierza (nazwijmy go Hans) podbiega mały ghost666 i krzyczy:
-Hans, Hans, gdzie jest moja mama?
Hans poślinił palec, sprawdzuł kierunek wiatru, spojrzał na chmury i zastanowił się chwile.
-Hm... chyba gdzieś nad Paryżem.

12.06.2003
10:03
[106]
Eliash [ Generał ]

ghost666 ->
Nie wiem czy jesteś nazistą czy antysemitą
czy jesteś po prostu głupi. Ale raczej to drugie,
bo osoba o minimalnie rozwiniętaj wyobraźni nie drwi
z morderstwa dokonanego na pół milionie Polaków
żydowskiego pochodzenia.
12.06.2003
10:13
[107]
bodekkw [ Pretorianin ]

gris & ghost666 ------> ludzie nie macie wyczucia dobrego smaku, zastanówcie się jak coś piszecie, chyba że chcecie zwrócić na siebie uwagę ale to świadczy tylko o tym jak jesteście płytcy.
12.06.2003
10:24
[108]
r_ADM [ Konsul ]

drwic a opowiadac dowcipy to 2 rozne rzeczy.

co nigdy nie opowiadaliscie dowcipow o blondynkach, policjantach etc. przeciez to drwienie :PPP

hipokryci :PPPP
12.06.2003
10:32
[109]
Swidrygajłow [ ]

r_ADM --> porównujesz dowcipy o blondynkach do kawałów o spalaniu ludzi ???
12.06.2003
10:37
[110]
Eliash [ Generał ]

r_ADM -> Nie porównuj tych „dowcipów” do kawałów o blondynkach, policjantach itp. Większość dowcipów naigrywa się z jakiejś osoby lub grupy ludzi. Nie czujesz różnicy? To ja współczuje. Wyśmiewanie ogromnej ludzkiej tragedii, okrucieństwa, którego doświadczyli jest według mnie dowodem na kalectwo umysłowe.
Nie wiem czy ktokolwiek z was był w Oświęcimiu, ciekawe ilu po tej wizycie miałoby ochotę pieprzyć takie głupoty.
Czy dowcip byłby równie śmieszny gdyby mówił o mordowanych polskich oficerach w Katyniu?
Są granice których nie należy przekraczać :

12.06.2003
10:45
[111]
FoXXXMagda [ Pellamerethiel ]

Zgadzam się z większością, są rzeczy z których się nie kpi... jak kalectwo, ludzkie tragedie czy coś takiego właśnie...
12.06.2003
10:46
[112]
Raziel [ Action Boy ]

ciekawe że jak pojawaily się kawaly typu "Jezus w burdelu" czy "łechtaczka trendowatej" to nikt sie nie odzywal... a teraz wszyscy bohaterzy krzyczą...
12.06.2003
10:56
[113]
Gryffin [ Entil'Zha ]

Raziel --> no wlasnie:)

A tak w ogole to niech moze napisząjakiśkawal, ktory nikogo nie raniobrazaatakuje, i jest jeszcze śmieszny. To chyba w ogole niemozliwe. Albo trafia sie taki jeden na milion.
12.06.2003
11:03
[114]
Eliash [ Generał ]

Raziel -> Nie jestem osobą wierzącą, dowcip o Jezusie w burdelu mimo że go nie widziałem
mnie nie gorszy. Jeśli komuś się nie spodobał mógł dać znać moderatorom że obraża jego
uczucia religijne. To że nie podobają mi się podśmiechujki z holokaustu nie oznacza że będę
występował w obronie wszelkich wartości wysmiewanych w dowcipach. Arab lub Żyd może się
śmiać z Jezusa w burdelu, Polak z "Ruska" i "Niemca". Ale jak nie życzę sobie dowcipów o Katyniu,
tak nie będę się śmiał z Oświęcimia.
Czy nie czujecie tej różnicy? Można pójść do blondynki i opowiedzieć jej dowcip o tym jaka jest
głupia i dostać w pysk. Można to samo powiedzieć policjanowi i dostać pałką w łeb. Ale
czy można opowiedzieć staremu człowiekowi z numerem wytatuowanym na ramieniu że to takie
zajebiście śmieszne ten cały Oświęcim?
12.06.2003
11:15
[115]
ghost666 [ 666st Ghost of Doom ]

drodzy ludzie... jesteście strasznymi hipokrytami i to w dodatku hipokrytami z lekka niedorozwiniętymi :)
czy ja kpie? nie
czy ja sie naigruję? nie

jezeli nie rozumiecie sensu dowcipów to idzcie sie pobawić gdzie indziej :|

kazdy kto znajdzie mi dowcip który nikogo nie obraża i nie urazi niczyich uczuć dostanie odemnie 10 zł :D pasuje? czekam na propozycje

P.S. Nie jestem antysemitą ani neonazistą i, przeciwnie do ludzu który mnie o to oskarżają, nie jestem głupi
12.06.2003
11:22
[116]
Eliash [ Generał ]

ghost666 -> Daruj sobie te kawałki o niedorozwinięciu osób które ci nie rozumieją.

jezeli nie rozumiecie sensu dowcipów to idzcie sie pobawić gdzie indziej

Wyjasnij mi więc sens tego dowcipu którego raczyłeś zamieścić na tym forum.
Wskaż intelektualną głębię która w nim drzemie a pozostaje niezauważona przez
takich jak ja ignorantów.

12.06.2003
11:29
[117]
Swidrygajłow [ ]

ghost666 -->

W naszej firmie urządzono bal maskowy. Każdy miał swoją ulubioną maskę.
Jedni przyszli w masce Zorro, inni w masce zająca czy lisa. A nasz
administrator systemu też założył swoją ulubioną maskę: 255.255.255.0

prosze o 10zł. Tylko nie mów, że to jest wyśmiewanie sie z komputerowców.
12.06.2003
11:33
[118]
ghost666 [ 666st Ghost of Doom ]

Eliash ---> a wskaż mi jakiś dowcip któy takową głębie posiada? nie ma - dowcipy są śmieszne bo są i tyle. Naukowcy jeszcze do tego nie doszli w pełni czemu się śmiejemy so skad ja mam to wiedzieć?
Mnie śmieszy w tym zabawne podejście do sytuacji poważnej czyli ironia, a to jest to co lubie - sarkazm i ironia to podstawa czarnego, angielskiego humoru (np. Monthy Python) czyli takiego jaki mi najbardziej odpowiada
a co Ciebie miało w tym śmieszyć to nie mam pojecia - nie kazdy dowpi musi byc smieszny dla kazdego :|

de gustibus et coloribus not disputandum est. Z mojej strony EOT.
12.06.2003
11:33
[119]
legrooch [ Legend ]

Swidrygajlow, to nie kawał czy dowcip. To jest żałosne...:P Tak zwany dowcip wieczoru :P
12.06.2003
11:41
[120]
ghost666 [ 666st Ghost of Doom ]

Swidrygajlow ---> wyświewasz sie z administratorów systemów - czy uważasz iż jezeli ktoś jest informatykiem to wszystko co robi ma związek z kompami? blah! powinneś sie wstydzić takie rzeczy opowiadac ;P
12.06.2003
11:48
[121]
Swidrygajłow [ ]

ghost666 --> dyskusja z tobą nie ma sensu.
12.06.2003
11:48
[122]
ILEK [ Plugawy Karzełek ]

Przychodzi facet zmeczony po pracy do domu...zamawia przez telefon budzenie i kladzie sie spac. Rano budzi go sygnal telefonu...odbiera i mowi zaspanym glosem:
- Tak slucham...
w sluchawce rozlega sie glos:
- Dziendobry, zamawial pan budzenie na 6??
facet juz rozbudzony:
- O tak, tak!!
w sluchawce:
- To szybciutko, szybciutko...bo juz w pol do dziesiatej...:))))

ghost---->wyplacaj dyche...chcesz numer konta??
12.06.2003
12:20
[123]
Eliash [ Generał ]

ghost666 ->
Gdyby ktoś opowiedział mi niewybredny "dowcip" o mojej dziwczynie to przy
odpowiedniej ilosci chamstwa w nim zawartego, dostałby
odemnie w nos. I choćby sobie wytatuował na czole napis że "o gustach się nie dyskutuje",
powoływał na X odcinek Monty Pythona to niewiele by mu to pomogło.
12.06.2003
12:28
[124]
zarith [ ]

ej, nudziarze, to jest wątek z dowcipami a nie gadkami szmatkami


pijany facet stoi w nocnym autobusie. na przystanku wchodzi kobieta około 40 z tapetą na twarzy i staje koło faceta. facet ją luka i:
- o boszszsz jaka ty brzydka jesteś...
- a.....a pan jest pijany!
- ale ja wytrzeźwieję :-)
12.06.2003
12:46
[125]
ghost666 [ 666st Ghost of Doom ]

ILEK ---> ten dowcip obraża obsługę zegarynki ;P
Eliash ---> ok, rozumiem. Czy przez to chcesz powiedzieć że mój dowcip bezpośrednio Cię dotknął? czyzby oznaczało to że Tyktoś z Twojej bliskiej rodziny jest żydem, albo ofiarą holocaustu?
zarith - Dobrze gada! Dać mu piwa ;D

EOT
12.06.2003
12:58
[126]
Eliash [ Generał ]

ghost666 -> Na szczeście nikt z mojej rodziny nie przebywał w obozie koncentracyjnym, jakkolwiek
mój dziadek przez pewien czas był w obozie jenieckim. Nic mi także nie wiadomo o moich żydowskich korzeniach. To co napisałem było tylko przykładem, na to że istnieje pewna granica
której nie powinno się przekraczać.

EOT
12.06.2003
16:34
[127]
wickerman [ Pretorianin ]

Dobra panie i panowie, zmiana tematu. Moze to juz bylo w innym topicu, ale nie widziałem :-)

Wystąpienie Leszka Millera z dnia 07.08.2000 w RMF FM:
"Pan Jerzy Buzek powinien podać się do dymisji. Gdyby w moim rządzie doszło do jakiejkolwiek korupcji a poparcie społeczne spadłoby ponizej 80% to poczucie przyzwoitości nakazałoby mi podać się do dymisji"

Wystąpienie Leszka Millera z dnia 08.05.2003 w porannym Radiu Zet:
"Afera korupcyjna pana ministra Łapińskiego jest moim kolejnym bolesnym doświadczeniem gdyż działo się to za mojej kadencji jako premiera. Pewnie stąd bierze sie aż 80% negatywnych opinii o moim rządzie. Ubolewam nad tym, ale to nie jest powód podawania się do dymisji."

To nie dowcip - to rzeczywistość :-)
12.06.2003
22:02
[128]
baziiii [ '87 ]

hmmm znalazłem kilka "ciężkich dowcipów" u siebie w skrzynce mailowej od kolesia ktorego nie znam ale spoko :D zamieszcze tylko te ktore są w miarę spokojne :D J

fajna rodzinka:

Jasiu i Malgosia byli rodzenstwem.
Jasiu wyruchal Malgosie.
Malgosia mowi do Jasia: "Ruchasz lepiej niz tata."
A na to jasio: "Mama tez tam mowi



- mamusiu czy moge zjesc ciasteczko ze stolu? - pyta synek
- jasne synku ze mozesz - mowi mamusia
- mamusiu ale ja nie mam raczek- mowi synek
- nie ma raczek nie ma ciasteczka - odpowiada matka



Stoi wkurzony na maksa facet w łazience i wyrywa sobie garściami włosy
łonowe,
rzucając nimi na lewo i prawo. Nagle wchodzi do łazienki żona:
- Kochanie co ty robisz?!!
Mąż na to:
- Nie chce ch*j stać, to nie będzie leżal na miękkim!




Kelner do gościa, któremu właśnie przyniósł zupę:
- niestety nie było już zamówionej przez Pana zupy więc szef kuchni poleca
coś
wyjątkowego.
Klient zaczyna pałaszować ze smakiem
- bardzo dobra, a co to jest?
- to jest zupa "cofka"
- cofka? dlaczego tak dziwnie się nazywa?
- cofka dlatego, że wczoraj dwóm klientom się cofnęla, dzisiaj jednemu... o
widzę, że Panu też się cofa...










12.06.2003
22:32
[129]
Vein [ Sannin ]

bazii - zarzuc mi na maila te "cięższe": zylkow@piastapl
12.06.2003
23:13
[130]
gotenssj4 [ Pretorianin ]

bazii---------> ja tez proszę got3n@wppl
12.06.2003
23:17
[131]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Więc i ja poproszę :)))

maish@go2pl
12.06.2003
23:19
[132]
dygi [ Pretorianin ]

To i ja sie do prosby dolacze l____l@o2pl
12.06.2003
23:26
[133]
EMILL [ II w SS-NG / Techniczny ]

emill_18@wppl - plis :)
12.06.2003
23:30
[134]
Tyrone [ Generał ]

i dla mnie seryjke!- tyrone@o2pl
12.06.2003
23:34
[135]
BooBu [ Konsul ]

to moze i ja sie skusze: son_bubu@wppl (usun to _) Pozdro i thx :D
13.06.2003
08:16
[136]
yazz_aka_maish [ Legend ]

Zapraszam do części kolejnej
13.06.2003
08:35
[137]
hilander [ ]

mam nadzieję że się nie powtarzam

"czym różni się kobieta od komara" ?


- jak komar ssie to nie trzeba go głaskać po głowie :)


(przepraszam wszystkie Panie jeśli je uraziłem)
14.06.2003
14:07
[138]
sabotage [ Pretorianin ]

A kto kapnie sie o co chodzi w tym kawale ten hasu :>>
Polak ;O pojechal do Arabii Saudyjskiej i widzac wszedzie pustynie musial sie jakos zabezpieczyc w jakis srodek lokomocji,idzie do pobliskiego wielbłąd-market ;P i sie pyta araba
-Witam potrzeba mi dobrego i szybkiego wielbłąda
-Mamy takiego dla pana :> ale on jest wyjątkowy ^^
-Czemu?
-Powiem zaraz panu.Otóz sie go nietypowo prowadzi a zasada jest tak wielbłąd jest taka
1.bieg-mowi pan do niego uf
2.bieg-mowi pan uf-uf
3.bieg-mowi pan uf-uf-uf
-a jak sie go zatrzymuje??
-mowi sie Amen

Polak kupil super wielblada ;DD
No i jedzie i mowi uf
Wielblad zaczyna nabierac szybkosci...
uf uf i wielblad coraz szybciej popedza
Polak mial shizy ;P wiec mowi uf uf ufwielblad zapie...la rowno...
Polak nagle zobaczyl ze sie zblizaja do przepasci..chce go zatrzymac wiec chce sobie przypomnac jak to sie mowilo
-Ku...a jak to bylo do hu..a !!!!
A przepasc coraz blizej i blizej i blizej..
W koncu Polak swiadomy z tym ze juz niedlugo sie pozegna z zyciem sie zegna
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego AMEN :D
no i wielbląd centralnie sie przed przepascia zatrzymal Polak patrzy sie w dol sciaga czapke,przeciera pot z czola i mowi
uf uf uf ale bym sie wypierdooooooooooooooooooooo...


Babcia do Jasia:
- Jasiu, jak nazywa się wasz kotek? - Kotek
- Ale chodzi mi o to jak on się wabi?
- Kotek
- A powiedz jak na niego wołasz
- Kotek
- No dobra to powiedz jak tatuś na niego woła
- Sierściuch jebany.


W pociągu jedzie Polak, Czech, zakonnica i modelka. Nagle wjeżdzają do tunelu i słychać jak ktoś dostał liścia w twarz.
- Myśli modelka... ale świnia dobierał się do zakonnicy dostał w ryja ciekawe który to...
- Myśli zakonnica... ale świnia dobierał się do modelki dostał w ryja ciekawe to który...
- Myśli Czech.. ale ten Polak to świnia, dobierał się do zakonnicy albo modelki a ja w ryja dostałem.
- Myśli sobie Polak - ale z tego Czecha to frajer, wjedziemy do tunelu to jeszcze raz mu w ryj przypierdole.


Idą sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają dwóch metali. Jedna do drugiej
ze zgrozą:
— Ojej, oni chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Zakonnice poszły, a metale między sobą:
— Ty, co to jest prysznic?
— Nie wiem, jestem niewierzący.


Polaka, francuz i anglika złapali ludożercy. Ich wódz podchodzii do nich i mówi:
- Zabijemy was, mięso zjemy na obiad a z waszych skór zrobimy kanoe (to taka łódź indiańska). Możecie jednak wybrać rodza śmierci.
No to francuz prosii o pistolet, celuje sobie w głowe i z okrzykiem "Viva la France" strzela.
Anglik również poprosił o pistolet, przyłożył sobie do głowy i z okrzykiem "Good, save the Quine" strzelił. Polak pomyślał chwilę i poprosił o widelec. Ludożercy trochę zdezorientowani podali mu widelec i patrzą co będzie robił. Polak wziął widelec i zaczął dźgać się po rękach, nogach, brzuchu. Krew tryska strumieniami, Polak dalej dźga się widelcem i krzyczy:
- Gówno będziecie mieć a nie kanoe...


Na miasto napadl smok. Palil domy, pozeral dziewice i
pustoszyl
> okoliczne wioski. Mieszkancy zaczeli szukac pomocy u trzech
> miejscowych rycerzy. Poszli wiec do pierwszego:
> - Rycerzu, ratuj nasz grod przed strasznym smokiem!
> Pierwszy z rycerzy zmarszczyl czolo i rzekl:
> - Hm... wyprawa na smoka to powazna sprawa! Nie moge
zdecydowac
> sie tak od razu. Dajcie mi czas do namyslu. Przyjdzcie po
> odpowiedz za... no, za tydzien.
> Smok niestety nie mial zamiaru czekac ani godziny. Coz bylo
> robic? Mieszkancy popedzili co sil w nogach do drugiego
rycerza.
> - Rycerzu, ratuj nas przed okrutnym smokiem!
> Na to Rycerz:
> - No, no... walka ze smokiem to nie byle co! Musze sie
wczesniej
> dobrze zastanowic, sami rozumiecie. Odpowiem wam za... za...
> moze za dwa tygodnie?
> Rozgoryczeni, bez wiekszych oczekiwan, poszli mieszkancy do
> trzeciego rycerza.
> - Rycerzu, na nasze miasto napadl smok! Ratuj nas!
> Trzeci rycerz nic nie odpowiedzial, tylko osiodlal konia,
wlozyl
> zbroje, wsiadl na konia, wzial miecz i tarcze i juz, juz
chcial
> odjezdzac, gdy ktorys z oniemialych ze zdziwienia mieszkancow
> wykrztusil z siebie:
> - Rycerzu, ty... ty nie potrzebujesz ani chwili, zeby sie
> zastanowic?
> Na co rycerz:
> - Tu sie nie ma co zastanawiac, tu trzeba spierdalac!

ten ze smokiem miazdzy :D:D

nie wiem czy te dowcipy byly ale zawsze sie posmiac troche mozna: Pa tak btw. to ja bazii tez bym prosil te dowcipy na ------> gooniasc@wppl albo sabotagepl@o2pl
14.06.2003
14:27
[139]
bartushan [ Cham z Wyboru ]

Mi sie podoba ten :)
Tato juz nigdy nie ide z toba na sanki .
Nie pierdol tylko ciag !!!!!
14.06.2003
15:46
[140]
nope [ Huggy Bear ]

Przechodzi facet koło szamba i słyszy jakies krzyki.
Zagląda a tam siedzą dwie blondynki.
-Co wy tu robicie? - pyta zdziwiony
-My tu robimy ZA KUPY!
wątek: Najlepszy dowcip cz. XIX Zapraszamy Wszystkich, Znamy Wasze Gusta - W Wątku Niech Zagości Smiech, Humor i Rozpusta ;))
© 2000-2014 GRY-OnLine S.A. game guide